AZS Domex Tytan Częstochowa inaugurację rozgrywek ligi mistrzów rozpoczął od przegranej z tureckim Fenerbahce. - Prawda jest taka, że przeciwnik nie zagrał nic specjalnego, wygrywali po prostu ważne kontry i to było chyba kluczem do zwycięstwa – mówił po spotkaniu libero Paweł Zatorski.
- Oni nie popełniali błędów, tak jak my to robiliśmy. U nas, gdy było niedokładne przyjęcie, to od razu kolejne elementy szły w złym kierunku. To było powodem, że nie potrafiliśmy powalczyć o zwycięstwo – dodaje Zatorski.
Szansa na "podjęcie rękawicy" pojawiła się w trzecim secie, kiedy po pierwszej przerwie technicznej częstochowianom udało się odskoczyć rywalom na trzy punkty.
- Mieliśmy przewagę, ale szybko ją roztrwoniliśmy. Nie pamiętam jak oni nas doszli, ale zrobiliśmy dwa, albo trzy głupie błędy i w mgnieniu oka wynik zrobił się remisowy. Potem oni nam doskoczyli w końcówce i nie było szans już ich dogonić. Dzisiaj na hali panowała taka bardzo senna atmosfera, ciężko się było pobudzić do gry. Staraliśmy się zmotywować z chłopakami, ale do końca nam to nie wyszło. Ogólnie jestem dobrej myśli po tym meczu, były dobre momenty w naszej grze.
Pomimo wczorajszej przegranej Paweł wierzy, że kolejnych spotkaniach Ligi Mistrzów jego zespół zagra skuteczniej. - Ogólnie nie wypadliśmy tragicznie w pierwszym meczu. Podjęliśmy, jakaś walkę i mam nadzieję, że tak będzie w kolejnych. Myślę, że trzeba pozytywnie podchodzić do następnych spotkań. Taki pierwszy trudny mecz będzie dobrym przetarciem przed kolejnymi. Liczę na to, że zagramy już o wiele lepiej niż dzisiaj.




