Po wczorajszym ślubowaniu reprezentantki Polski opuszczają Warszawę i odlecą na Igrzyska Olimpijskie do Pekinu. O nastrojach w zespole przed tą bardzo ważną dla każdego sportowca imprezą opowiedziała serwisowi Reprezentacja.net Katarzyna Gajgał.
Reprezentacja.net:
W ostatnich meczach sparingowych spisywałyście się całkiem nieźle. Jak ocenia Pani waszą aktualną formę? To już jest wasza optymalna dyspozycja na Pekin czy jest jeszcze coś do poprawienia?
Katarzyna Gajgał:
- Za każdym razem jest coś do dopracowania, zawsze się coś znajdzie. Myślę, że z meczu na mecz i z treningu na trening wygląda to coraz lepiej. Wydaje mi się, że wszystko idzie ku dobremu i optymalna forma powinna być na Pekin.
Na co w tych ostatnich dniach trener zwraca szczególną uwagę? Co jeszcze ćwiczycie?
- Skupiamy sie przede wszystkim na obronie i bloku. Trener zwraca szczególną uwagę właśnie na współpracę w tych dwóch elementach..
Jak ocenia Pani wasze rywalki na IO? Kto będzie waszym najgroźniejszym przeciwnikiem?
- Wydaje mi się, że najtrudniejszy będzie pierwszy mecz. Trzeba dobrze wejść w ten turniej, bo to nasza pierwsza impreza tak wielkiej rangi. Będzie to więc dla nas dość duże obciążenie. Cała atmosfera Igrzysk i to, że gra w Pekinie jest spełnieniem naszych marzeń, są same w sobie stresujące. Myślę, że w tym pierwszym meczu z Kubą na pewno będziemy troszeczkę podenerwowane. Wierzę jednak w to, że wszystko pójdzie dobrze, że jeżeli uda się wygrać ten pierwszy mecz, to wszystko już pójdzie w dobrym kierunku. Z reguły na turnieju pierwsze spotkania są najtrudniejsze. Jeżeli się je wygra, to wchodzi się w turniej w lepszej formie psychicznej, jeśli zaś się przegra, to kolejne spotkania gra się już trochę z nożem na gardle.
Jaka będzie recepta na zdobycie olimpijskiego medalu?
- Recepta jest jedna dla wszystkich zespołów, które będą tam grać. Po prostu trzeba wygrać wszystkie mecze (uśmiech). Myślę, że na razie nie ma co myśleć i mówić o medalach. Trzeba grać z meczu na mecz, wyciągać wnioski po kolejnych pojedynkach. Należy także grać zespołowo i spisywać się najlepiej, jak jest się w stanie, to zawsze jest kluczem do ostatecznego zwycięstwa.
Czy wszystkie dziewczyny są w pełni sił? Nikt nie narzeka na jakieś urazy?
- Zawsze jest tak, że sportowcy mają jakieś malutkie kontuzje, gdyż występują duże przeciążenia organizmu i coś pobolewa. Ale takich poważniejszych kontuzji nie ma i mam nadzieję, że nie będzie. Jesteśmy w niezłej formie fizycznej. Wiadomo, iż dodatkowo motywuje fakt, że jesteśmy w gronie dwunastu drużyn, które zagrają na igrzyskach. Realizując swoje marzenia trzeba zacisnąć zęby i walczyć do upadłego.
Jakie nastroje panują w drużynie? Da się już odczuć tę podniosłą olimpijską atmosferę?
- Na pewno tak. Już dziś przecież wylatujemy. Jeszcze bardziej odczujemy to, gdy będziemy na miejscu w Pekinie.
Turnieju Grand Prix nie możecie zaliczyć do udanych. Czy podczas tych wygranych meczów sparingowych udało się odbudować morale zespołu?
- Może nie tyle zapomniałyśmy już o WGP, co ten turniej zszedł na drugi plan. Trener wziął na te mecze inne zawodniczki, żeby je sprawdzić, żeby się ograły. Była to troszeczkę inna gra niż na tych wcześniejszych turniejach. Wiadomo, że z tyloma porażkami człowiek się trochę źle czuje. Teraz jednak jest to już inny zespół. Można powiedzieć, że o Grand Prix już nie rozmawiamy. Obecnie najważniejsze są igrzyska i robimy wszystko, żeby to na nie się dobrze przygotować, bo to jest aktualnie dla nas nawyższy cel.
Kto Pani zdaniem jest faworytem do tytułu olimpijskiego?
- Na pewno Chinki, Rosjanki, Włoszki i Brazylijki są takimi zespołami, które mogą zdobyć medal olimpijski. W moim mniemaniu to są najwięksi faworyci.
No i Polska oczywiście…
- Ja wolę o nas nic nie mówić (uśmiech).
Wywalczyła Pani awans do dwunastki rzutem na taśmę. Spodziewała się Pani takiej decyzji trenera Bonitty?
- Ciężko powiedzieć, że nie, bo przyjeżdżając na zgrupowania i turnieje wiadomo, że walczyłam tak jak każda inna dziewczyna o to, żeby pojechać. Aczkolwiek nie sądziłam, że pojadę. Jest to dla mnie naprawdę duża niespodzianka. Nie będę ukrywać, że bardzo się cieszę. Teraz pozostaje mi już zrobić wszystko, żeby w jakiś sposób pomóc dziewczynom, jeżeli tylko będę miała okazję i na treningach i na meczach.
Igrzyska Olimpijskie to także okazja, by spotkać czołowych sportowców z całego świata. Jest ktoś kogo szczególnie chciałaby Pani poznać osobiście i zamienić z nim kilka zdań?
- Powiem szczerze, że nawet o tym nie myślę. My jadąc na igrzyska raczej nie będziemy miały czasu np. na ceremonię rozpoczęcia, na zakończenie już bardziej, no bo to jest po turnieju. My jedziemy na turniej i dla nas najważniejsze są mecze. Ja miałam okazję być już na uniwersjadzie w Izmirze, czyli takich studenckich igrzyskach i były już tam okazje do porozmawiania na przykład z Otylią Jędrzejczak czy innymi pływakami i lekkoatletami. My jako Polacy zapewne będziemy mieszkać niedaleko siebie, więc okazja, żeby się spotkać, będzie. Nie mam jednak jakichś specjalnych marzeń w tej materii. Na pewno będę się cieszyć ze wszystkich nowo nawiązanych znajomości, ale pozostaje to mimo wszystko na drugim planie, bo na pierwszym cały czas są mecze.
Chciałaby Pani przekazać coś polskim kibicom przed tymi igrzyskami?
- Chciałabym prosić wszystkich kibiców, żeby w nas mocno wierzyli i trzymali za nas kciuki. Żeby wszystkich polskich sportowców, którzy jadą na igrzyska, gorąco dopingowali.
* Rozmawiała Renata Respondek - Reprezentacja.net

