- Moim zdaniem to będą małe mistrzostwa Europy, w których zabraknie jedynie Włoszek. Łatwo na pewno nie będzie - mówi przed turniejem kwalifikacyjnym w Halle atakująca polskiej reprezentacji Katarzyna Skworońska-Dolata.
Reprezentacja.net:
Po Pucharze Świata mówiłaś, że ten turniej odbił się zarówno na Twoim zdrowiu fizycznym, jak i psychicznym. Czy zdążyłaś już dojść do siebie?
Katarzyna Skowrońska:
- Psychicznie już na pewno czuję się dobrze. Bardziej chodziło o zmęczenie fizyczne. Bez przerwy gram w klubie, w przerwach występuję w reprezentacji, przez co właściwie nie mam czasu zbudować nowej formy. Cały czas nie mogę też ustabilizować dyspozycji, którą już mam. Raz to wygląda lepiej, raz gorzej. Są takie dni, kiedy fizycznie czuję się bardzo słabo, bardzo zmęczona, a są takie dni, kiedy czuję się dobrze. Ale na dzień dzisiejszy nic mi nie dolega zdrowotnie, nie mam żadnej kontuzji i jestem gotowa do gry.
Mamy w tej chwili pewne braki na pozycji środkowej. Czy bierzesz pod uwagę możliwość przesunięcia Cię na środek? Jak byś się czuła na tej pozycji?
- Wprawdzie nie rozmawiałam z trenerem Bonittą na ten temat, ale słyszałam, że na razie nie ma takich planów. Uznał, że będziemy grać w takim ustawieniu, jakie obecnie mamy. Nie czuję się pewnie na środku, ponieważ ponad rok nie grałam na tej pozycji i trudno byłoby mi się szybko przestawić bez treningów, szczególnie jeśli chodzi o blok. Nie było to brane pod uwagę podczas treningów w czasie zgrupowania i nie sądzę, aby taka sytuacja miała miejsce.
W Halle na początek zagracie z Niemkami, Holenderkami i Turczynkami. Który z tych zespołów będzie najtrudniejszym rywalem?
- Każdy zespół ma swoje plusy i minusy. Na pewno niełatwym przeciwnikiem będzie Holandia, ponieważ te zawodniczki grają ciągle w jednym ustawieniu, zarówno w klubie jak i w reprezentacji, i są bardzo dobrze zgrane ze sobą. Niemki z kolei mogą być na nasz zespół dobrze przygotowane taktycznie, bo również mają trenera Włocha. Turczynki będą w nieco osłabionym składzie bez podstawowej rozgrywającej i prawoskrzydłowej, ale nie wolno ich lekceważyć. Nikogo nie możemy lekceważyć i do każdego meczu musimy podejść z pełnym zaangażowaniem.
W drugiej grupie są Rosjanki, Serbki, Chorwatki i Rumunki. Jak oceniasz tę grupę? Kto z niej ma szansę awansować?
- Trudno powiedzieć, która grupa jest łatwiejsza lub trudniejsza. Tak się to poukładało i nie można gdybać, tylko trzeba grać. Sądzę, że w drugiej grupie o zwycięstwo mogą powalczyć Rosjanki. Serbki natomiast są osłabione i nie będą występować w swoim najsilniejszym składzie. Myślę, że ogólnie może być ciekawie. Moim zdaniem to będą małe mistrzostwa Europy, w których zabraknie jedynie Włoszek. Łatwo na pewno nie będzie. Ale my mamy już spore doświadczenie, wiemy jak należy grać i musimy to doświadczenie wykorzystać i zagrać jak najlepiej.
Na koniec mieliśmy małe zamieszanie personalne w zespole, do Halle nie leci Dorota Świeniewicz. Jakie nastroje panują w drużynie?
- Atmosfera jest bardzo dobra. Nieobecność Doroty to decyzja trenera. Myślę, że takie decyzje trzeba po prostu zaakceptować. My, jako zawodniczki, właściwie nie mamy innego wyjścia. Na każdą z nas przyjdzie kiedyś taki moment. Mentalnie jako drużyna czujemy się dobrze, jesteśmy mocne. Uważam, że mamy fajną atmosferę w zespole i jesteśmy gotowe do walki.
Zaangażowałaś się bardzo w akcję pomocy Agacie Mróz organizując u siebie w klubie we Włoszech zbiórkę pieniędzy. Jak wyglądała ta akcja we Włoszech?
- We Włoszech siatkówka cieszy się mniejszą popularnością niż w Polsce, dlatego w naszym kraju łatwiej jest organizować takie akcje i zdobywać większe sumy pieniędzy. Poza tym jesteśmy Polkami, „Złotkami”, jesteśmy znane w Polsce, co wiele ułatwia. Jednak zdecydowałam się zorganizować taką akcję we Włoszech, ponieważ większość czasu spędzam poza granicami i nie jestem w stanie zaangażować się w akcje krajowe. Dzięki temu, co zorganizowaliśmy z mężem we Włoszech, mogłam chociaż w ten sposób pomóc Agacie.
Na specjalnym kalendarzu kibice wpisywali dedykacje dla Agaty. Czy sama zainteresowana już go dostała?
- Przekazałam go mężowi Agaty, Jackowi Olszewskiemu. Z tego co wiem nie dojechał on jeszcze do Warszawy do szpitala, gdzie leży Agata. Mam jednak nadzieję, że już niedługo kalendarz trafi w ręce Agaty.
Jak oceniasz sobotni mecz dla Agaty?
- Szczerze mówiąc myślałam, że będziemy grały trochę radośniej i że ten mecz będzie większą pociechą dla kibiców. Niestety, poziom spotkania nie do końca były rewelacyjny, jednak najważniejszy był cel tego meczu i to się udało.
Poza przedwczorajszym meczem nie zagrałyście żadnego sparingu przed turniejem w Halle. Czy nie boisz się, że to obróci się przeciwko wam?
- Ten mecz był dla nas sparingiem. Brak meczu kontrolnego nie znaczy, że nie chcieliśmy go zagrać. Być może nie można było go załatwić, lub było za mało czasu.. Takie są decyzje trenera. Mam nadzieję, że nie będzie nam tego brakowało i że jesteśmy w stanie zaprezentować naprawdę dobrą siatkówkę.
Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w Halle.
- Nie dziękuję.
* rozmawiał Tomasz Kowalik - Reprezentacja.net
Siatkówka - Kadeci
Autor: Renata Respondek
Data: 15-01-2008




