Po dłuższej nieobecności w szeregi polskiej reprezentacji wraca przyjmująca BKS-u Aluprofu Bielsko-Biała Karolina Ciaszkiewicz. - Bardzo się cieszę z powrotu do występów w barwach narodowych i mam nadzieję, że zaprezentuję się jak najlepiej. Na pewno dam z siebie wszystko - zapowiada zawodniczka.
Przygodę z polską reprezentacją Ciaszkiewicz rozpoczęła w 2000 roku, kiedy otrzymała powołanie od ówczesnego szkoleniowca kadry, trenera Krzyżanowskiego. Również pod rządami Andrzeja Niemczyka „Ciacho” miała zagwarantowane miejsce w kadrze, jednak w tamtym okresie w meczach oficjalnych grała mało, pojawiała się na parkiecie jedynie na krótkich zmianach. - Współpraca z trenerem Niemczykiem różnie się układała i szczerze mówiąc odczułam niejaką ulgę po odejściu z jego drużyny – wspomina Karolina Ciaszkiewicz. - Miałam wtedy więcej czasu, żeby skupić się na grze w lidze. Teraz to już jest zupełnie inny etap. Nie warto wracać do przeszłości, trzeba patrzeć naprzód.
Powołanie od trenera Marco Bonitty spadło na przyjmującą BKS-u dość niespodziewanie. – To było dla mnie spore zaskoczenie, ale bardzo się cieszę z powrotu do drużyny narodowej. Dla mnie jako zawodniczki powołanie do kadry jest zawsze docenieniem mojej dobrej postawy w lidze. To najlepsze podsumowanie sezonu jaki rozegrałam w klubie – mówi Ciaszkiewicz.
Niewątpliwie praca z nowym trenerem wymagała od zawodniczki przestawienia się na inne metody szkoleniowe, ale Ciaszkiewicz nie narzeka. - Na pewno każdy trener ma własną koncepcję przygotowań, własne metody, więc różnice w pracy z poszczególnymi trenerami są spore. Trener Bonitta kładzie nacisk na inne formy treningu i w tym elemencie chyba najbardziej można odczuć różnicę. Jednak praca z nim jest bardzo przyjemna i rozwijająca – ocenia Karolina Ciaszkiewicz.
W związku z pojawieniem się nowych twarzy w drużynie narodowej, w tym między innymi Ciaszkiewicz, pojawiły się spekulacje, czy nie będzie problemów ze zgraniem zespołu. - Z Mileną Sadurek znamy się z klubu, BKS-u Aluprof Bielsko-Biała, więc na tej linii nie ma żadnych problemów ze zgraniem. Natomiast z Kasią Skorupą ciągle się docieramy, ale już całkiem dobrze to wygląda – opowiada Karolina. - Zawsze można spekulować, że gdyby było więcej czasu pewnie lepiej by się nasza gra prezentowała. Ale nie miałyśmy więcej czasu i nie ma co gdybać. Jedziemy do Halle wygrać ten turniej i uzyskać awans. Zrobimy wszystko, żeby wypaść jak najlepiej. Na pewno 10 dni to nie jest dużo, ale myślę, że wszystko jest na dobrej drodze – z optymizmem podsumowuje zawodniczka BKS-u.
Sporym zaskoczeniem dla wszystkich jest absencja Doroty Świeniewicz. Jej rolę na pozycji przyjmującej przejąć mają młodsze zawodniczki, między innymi Karolina. - Taki jest, niestety, los zawodniczek, że zawsze rywalizujemy ze sobą na danej pozycji – wyjaśnia Ciaszkiewicz. - Ostateczna decyzja należy jednak zawsze do trenera i nie mnie ją oceniać. Ja natomiast w tej konkretnej sytuacji czuję się bardzo doceniona. Bardzo się cieszę z powrotu do występów w barwach narodowych i mam nadzieję, że zaprezentuję się jak najlepiej. Na pewno dam z siebie wszystko – obiecuje Karolina.
Czy odczuwa podwójną presję przed powrotem do reprezentacji w tak trudnym i ważnym turnieju? - W Halle nie będzie łatwych meczów. Wszystkie mamy jednak bardzo dobre nastroje. Czujemy się mocne. Wiemy, że żeby myśleć o awansie musimy pokonać wszystkie rywalki. Jesteśmy mentalnie nastawione na zwyciężanie i wierzymy, że będzie dobrze – zapowiada Karolina Ciaszkiewicz.
* rozmawiał Tomasz Kowalik - Reprezentacja.net
Siatkówka - Kadeci
Autor: Joanna Majtyka
Data: 16-01-2008




