Reprezentacja.net:
Po takim spotkaniu jak dzisiaj trudno chyba cokolwiek komentować…?
Agata Mróz:
- Zgadza się, dzisiaj dziewczyny niestety zagrały bardzo słaby mecz, w zasadzie poniżej swojego normalnego poziomu. Porażka boli tym bardziej, że wszyscy się spodziewali walki, większego zaangażowania. A w tym spotkaniu tego nie widzieliśmy. Gra od początku do końca nic się nie kleiła a dziewczyny nie potrafiły tego w żaden sposób zmienić.
Wydaje się, że największym problemem naszej drużyny jest teraz psychika. Może więc warto byłoby zatrudnić psychologa?
- Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie, bo tak naprawdę nie wiemy, co tam się teraz dzieje. Na pewno potrzeba wstrząsu, jeszcze większej mobilizacji. Marco Bonitta próbuje dotrzeć do nich, ale widać, że bariera językowa w takich sytuacjach stanowi problem. Ciężko, żeby w tak krótkim czasie udało się to wszystko idealnie dopracować. Można gdybać co się stało źle, dlaczego się nie udało i czemu przydarzył się tak kiepski mecz, ale to nic już nie zmieni. Trzeba jak najszybciej zapomnieć i się odbić. Ważne, żeby zakończyć ten turniej pozytywnie. Tak jak dzisiaj dziewczyny grać nie mogą, bo po prostu tak nie wypada. Każdy rozumie jak trudny to turniej, że jest ciężko, i że dziewczyny mają prawo być zmęczone, ale tak jak powiedziałam, poniżej pewnego poziomy zejść nie można.
Dzisiaj zabrakło liderki, która pociągnęłaby zespół za sobą i sprawiła, że moglibyśmy Z Włoszkami powalczyć jak róny z równym. Nie widać też było wiary, że cokolwiek można jeszcze w tym spotkaniu ugrać.
- Tak, to prawda. Nie może być tak, że kiedy jedna zawodniczka ma słabszy dzień, to pozostałe dostosowują się do niej poziomem. Trzeba być drużyną i pomagać sobie na boisku. Gosia Glinka nie będzie w każdym spotkaniu zdobywać 30 punktów, raz się gra lepiej raz gorzej, to naturalne, że codziennie wyniku ciągnąć nie może. Wtedy inne dziewczyny muszą się dołączyć i wziąć ciężar gry na siebie.
A tego dzisiaj nie było, żadna zawodniczka z ławki również nie była w stanie nic poradzić.
- Zmiany nie są w tym turnieju naszą silną stroną, ale niestety, teraz trzeba grać tym, co się ma. Mi przede wszystkim brakuje, o czym wspominałam już we wcześniejszych pojedynkach, prawdziwej kilerki, która będzie potrafiła zaatakować z każdej pozycji i pociągnąć wynik. Dziewczyny, która będzie mieć serce do walki i determinację. Która w trudnej chwili krzyknie i poprosi o piłkę właśnie do niej. Nie mamy kogoś takiego.
To było szczególnie widać dzisiaj, kiedy nasze przyjęcie utrzymywało się na przyzwoitym poziomie.
- Tak, przyjęcie było w miarę ok, ale problem polegał na tym, że pozostałe elementy nie funkcjonowały dobrze. Ciężko nam te wszystkie elementy pogodzić w jednym spotkaniu. Na analizę dlaczego tak właśnie się dzieje, przyjdzie jeszcze czas, ale teraz trzeba się wziąć w garść i myśleć tylko o kolejnych meczach. Trzeba z twarzą zakończyć turniej, a dziewczyny muszą wreszcie wygrać ważny mecz. One właśnie tego najbardziej w tym momencie potrzebują. Teraz czeka nas mecz z Japonią i Serbią, czas się w końcu obudzić…
*Z Agatą Mróz rozmawiała Hanna Niełacna – Reprezentacja.net




