Polki nadspodziewanie łatwo rozprawiły się dziś z reprezentacją Dominikany. Wygrane do czternastu sety mówią same za siebie o różnicy klas obu zespołów. O opinię na temat meczu poprosiliśmy Andrzeja Warycha – szefa wyszkolenia w Polskim Związku Piłki Siatkowej.
Reprezentacja.net:
Wygraliśmy gładko w trzech setach z Dominikaną. Czy to my zagraliśmy tak dobrze, czy Dominikanki słabo?
Andrzej Warych:
- Myślę, że nie powinno się stawiać pytania w ten sposób. Powiedziałbym, że my gramy obecnie na tyle swobodnie, że Dominikana w takiej dyspozycji i w takim składzie personalnym, w jakim jest obecnie nie powinna stanowić dla nas zagrożenia. I tak też się stało dzisiaj na boisku. Dla nas ważne powinno być to, że dziewczyny przez trzy sety potrafiły utrzymać koncentrację i wygrały spotkanie z uśmiechem na ustach, z czego można być tylko zadowoleni, bo przecież nasze dziewczyny bardzo ładnie wyglądają z uśmiechami na twarzach ( śmiech).
Wydaje się, że dobrym ruchem trenerów było przestawienie Ani Podolec na przyjęcie i wstawienie jej do podstawowego składu…
- Anka jest wszechstronnie wyszkoloną dziewczyną i na każdej pozycji sobie poradzi. Na pewno, jeżeli przeciwnik będzie przygotowany mądrze taktycznie, to może równie mocno męczyć Anię w przyjęciu, tak jak męczy Gosię Glinkę. Myślę jednak, że jest ona na tyle dobrze przygotowana, że mimo wszystko może grać na tej pozycji z korzyścią dla zespołu. Zresztą moje odczucie jest takie, że Ania powinna była grać od początku turnieju, ale faktem jest, że trzymanie Podolec w rezerwie na ataku wymusiła trochę sytuacja, bo Kaśka Skowrońska nie ma tak naprawdę zmienniczki na swojej pozycji.
Czy dzisiejsze łatwe zwycięstwo wpłynie na dziewczyny mobilizująco, czy może istnieje niebezpieczeństwo, że je uśpi, przed kolejnymi meczami?
- Myślę, że dziewczyny mają świadomość o co grają i będą w stanie do końca turnieju utrzymać koncentrację. Ostatecznie tylko to daje im szansę awansu do kolejnego turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na to, że Korea i Tajlandia, z którymi mamy się teraz zmierzyć, prezentują trochę inny, azjatycki styl gry. Oba zespoły są bardzo sprawne w obronie i trzeba się będzie bardziej skupić na tym, aby skutecznie kończyć piłki w ataku i w kontrataku.
Nie mamy się więc czego obawiać?
- Żadnego z tych zespołów nie można się obawiać, natomiast życie pokazuje, że nie można żadnego przeciwnika lekceważyć. Kluczowe będzie na pewno przyjęcie zagrywki i wyprowadzenie skutecznego ataku. Oczywiście dobra musi też być nasza zagrywka, aby utrudnić tym dwóm zespołom, kombinacyjną grę na siatce.
Jak możemy ocenić postawę Mauro Masacci w roli pierwszego trenera Polek?
- Myślę, że robi to, co w danej sytuacji robić trzeba. Gra bezpiecznie, najlepszym składem jaki jest możliwy. Wykorzystuje zmiany taktyczne, które na ogół przynoszą zamierzony skutek. W mojej ocenie można ocenić jego pracę jak najbardziej pozytywnie.
* Rozmawiał Tomasz Kowalik – Reprezentacja.net




