Dzisiejszy pojedynek z Dominikaną polskie siatkarki musiały wygrać. Nikt nie brał pod uwagę innego rozwiązania. Biało-czerwone plan zrealizowały i zwyciężyły w trzech krótkich setach. Agata Mróz, z którą rozmawialiśmy o dzisiejszym pojedynku, powiedziała krótko: - Mecz bez historii. Teraz czekamy na dwa kolejne pojedynki, oczywiście zakończone wygraną naszych dziewczyn. – stwierdziła z optymizmem.
Reprezentacja.net:
Trochę obawialiśmy się dzisiejszego spotkania z Dominikaną. Okazało się jednak, że dla naszych siatkarek to był spacerek.
Agata Mróz:
- Tak, to był mecz bez historii, bardziej spotkanie treningowe, niż poważny pojedynek. Jednak zanim się rozpoczął, nie było pewności, że tak łatwo nam pójdzie. Patrząc na wyniki Dominikanek w tym turnieju widać było, że są w stanie sprawić niespodziankę i wygrać seta z silnymi Amerykankami czy napsuć trochę krwi Kubankom. Dzięki Bogu tak się nie stało.
To było po prostu bardzo słabe spotkanie w ich wykonaniu?
- Popełniły ponad 30 błędów własnych i tak, nie zagrały dobrze. Nasze dziewczyny natomiast od początku przystąpiły do gry bardzo skoncentrowane, wiedząc, że nie wolno pozwolić sobie na moment rozkojarzenia. Kontrolowały mecz i uniknęły prostych błędów. Poćwiczyły pewne zagrania przed kolejnymi spotkaniami. Chociaż nie spodziewam się, że mogą one przebiegać w sensacyjny sposób. Korea i Tajlandii to nie są zespoły z górnej półki i nie można się ich bać. Dwa dni przerwy pozwoliły dziewczynom odpocząć. Dzisiaj nie miały trudnego meczu, w następnych też nic się nam złego nie powinno przydarzyć. A takie spotkanie jak z Dominikaną pozwala na większe zgranie zespołu i to powinno procentować w przyszłości.
Dzisiaj Małgosia Glinka była mniej widoczna. Czy to celowa taktyka, żeby oszczędzać siły właśnie tej siatkarki?
- Gosia na pewno odczuwa już trudy turnieju, w pierwszych meczach grała bardziej intensywnie i więcej piłek było do niej kierowanych. A dzisiaj inne dziewczyny wzięły odpowiedzialność za wynik na siebie. Mamy Kasię Skowrońską, Anię Podolec a z takimi zawodniczkami można wygrywać mecze. To jest pozytywne. Ale faktycznie mógł to być element taktyki, Gosia bardziej skupiła się na przyjmowaniu zagrywki a od kończenia ataku były inne dziewczyny.
Nie można jednak powiedzieć, że dla bezstronnego widza było to ładne dla oka spotkanie?
- Tak, ale dziewczyny mogły sobie pozwolić na grę właśnie na takim poziomie. Zrobiły to, co miały zrobić. Ale trzeba przyznać, że to nie było spotkanie na wysokim poziomie.
Musimy wygrać dwa kolejne spotkania, żeby "zostać w grze", ale nerwów w końcówce turnieju na pewno nam nie zabraknie. Teraz nie wszystko od nas należy. Musimy przyglądać się naszym rywalkom i kibiocować...?
- Najlepiej jakby Japonia zaczęła teraz wszystko przegrywać. To by było bardzo dobre rozwiązanie dla nas. Wciąż jest jeszcze możliwy awans Serbek, co również wyszłoby na naszą korzyść. Problem w tym, że w kolejnych meczach spotkają się z Brazylią i Kubą, więc łatwej drogi mieć nie będą.
Ale Brazylia dziś zdecydowanie uległa Włoszkom, więc wygląda na to, że nie jest taka mocna jak się spodziewaliśmy?
- Tak, ale Włoszki są naprawdę bardzo dobrze przygotowane do tego turnieju. Grają po prostu dobrze i pewnie. A Brazylijkom zdarzył się chyba gorszy dzień, bo wcześniej prezentowały ładną dla oka a przede wszystkim skuteczną grę. Dziś zagrały źle w przyjęciu i to zadecydowało. Widocznie poczuły już trudy tego pojedynku i jest im ciężej niż na początku.
* Z Agatą Mróz rozmawiała Hanna Niełacna - Reprezentacja.net




