Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Siatkówka - Kadeci


Autor: Joanna Majtyka

Data: 22-11-2007

Agata Sawicka: Jest niedosyt

- Jak widać po wyniku najwidoczniej byłyśmy średnio przygotowane i nie wiadomo od czego to właściwie zależy: czy od przygotowanie fizycznego, bo tutaj wydawało się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, czy też coś tam niedobrego siedzi w naszych głowach - podsumowuje występ polskiej reprezentacji w Pucharze Świata druga libero polskiego zespołu, Agata Sawicka.


Reprezentacja.net:

 Czy Puchar Świata faktycznie był tak męczącym turniejem jak zapowiadano?

 

Agata Sawicka:

 - Właśnie powolutku schodzi ze mnie to zmęczenie. Czuję się bardzo zmęczona, nie tyle samą grą, bo zbyt często na parkiecie się nie pojawiałam, ale podróżami, przejazdami. To było naprawdę wykańczające. Podróże zmęczyły mnie fizycznie, a wszystkie mecze i  to, że nie stanęłyśmy na podium spowodowały dodatkowo bardzo duże zmęczenie psychiczne.

 

Jak oceniasz przygotowanie całej drużyny do tego turnieju?

 

- Jak widać po wyniku najwidoczniej byłyśmy średnio przygotowane i nie wiadomo od czego to właściwie zależy: czy od przygotowanie fizycznego, bo tutaj wydawało się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, czy też coś tam niedobrego siedzi w naszych głowach. Ciężko mi powiedzieć coś wiążącego w tej sprawie, ponieważ byłam pierwszy raz na takim turnieju, nie wiem jak dziewczyny grały i zachowywały się wcześniej, w innych turniejach. Nie wiem też jak było na Grand Prix, na mistrzostwach Europy. Dlatego trudno mi cokolwiek powiedzieć.

 

Zaczynałyście od trudnego pojedynku z Brazylią, który niestety przegrałyście. Czy ta przegrana nie została w waszych głowach i nie zaważyła na losach całego turnieju?

 

- Wydaje mi się, że nie. Wiedziałyśmy, że mecz z Brazylią - albo jakiś inny mecz, możemy przegrać, bo najważniejsze przecież to stanąć na podium. Wiedziałyśmy, że tak może się zdarzyć, że to tylko sport i po przegranej myślałyśmy już o kolejnym meczu. Przejmowałyśmy się, bo sądzę, że wszystkie dziewczyny w naszej drużynie chciałaby w końcu kiedyś wygrać z Brazylią, ale nie o to chodziło w tym turnieju. Byłyśmy smutne, załamane po meczu, ale gdy rozpoczęły się przygotowania do następnego skupiałyśmy się tylko na nim. Tak po prostu wyszło…

 

Który moment był dla Ciebie najtrudniejszy?

 

- Największy kryzys dla nas wszystkich przyszedł chyba po meczu z Kubą. Zdecydowanie. Byłyśmy załamane, bo mogłyśmy wygrać ten mecz, byłyśmy bardzo blisko zwycięstwa. Podobnie stało się w meczu z USA. To były mecze, które praktycznie już były w naszym zasięgu. Gdybyśmy wygrały wszystkie mecze, które przegrałyśmy 2:3, gdybyśmy wygrały te kilka piłek, które o tym zadecydowały, to pewnie stałybyśmy na podium.

 

Co po takich meczach działo się w szatni? Jak was mobilizował trener Marco Bonitta?

 

- Rozmowy toczyły się, ale może niekoniecznie w szatni, raczej kiedy już opadły emocje, kiedy wszyscy ochłonęliśmy,  wtedy przychodził czas na rozmowy w hotelach. To były zebrania po jednym meczu i przed kolejnym, zajmowaliśmy się taktyką, rozpracowywaniem zawodniczek i poszczególnych zespołów. Trener starał się na nas pozytywnie wpłynąć, zbudować naszą siłę mentalną. Chyba tylko raz na tym turnieju się mocno zdenerwował i było to po meczu z Włoszkami.

 

W czym upatrywałabyś przyczyn waszych porażek?

 

- Myślę, że na to złożyło się wszystko razem: i przygotowanie fizyczne i taktyczne i to, co się działo w naszych głowach. Tego nie można jakoś rozgraniczyć. Wydaje mi się, że taktycznie byłyśmy dobrze przygotowane. Jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne to miałyśmy zgrupowanie wcześniej i wszystko wydawało się być w porządku. Nie wiem naprawdę, co było przyczyną… Może zależało to od dyspozycji poszczególnych zawodniczek, od tego, która kiedy była bardziej zmęczona, a która mniej. Jak widać Kasia Skowrońska wypadła na tym turnieju bardzo dobrze, jednak siatkówka jest grą zespołową i to okazało się za mało, co oczywiście nie umniejsza wcale sukcesu Kasi. Ogólnie było bardzo ciężko, pod każdym względem.

 

 

Zadebiutowałaś od razu w pierwszym meczu z Brazylią i w pierwszej akcji popełniłaś błąd. To był wynik zdenerwowania, stresu?

 

- Wiem, że właśnie ten błąd został odebrany jako oznaka tremy i zdenerwowania. Nie będę zaprzeczać, że się nie stresowałam, ale to nie jest tak, że się wychodzi na parkiet i myśli „O Boże, wychodzę na boisko, co teraz będzie?”. Wychodzi się na mecz jak na każdy inny. Starałam się zrobić wszystko jak najlepiej i  na pewno nie myślałam, że sobie nie poradzę. Wprawdzie pierwsza piłka się nie udała, ale cała reszta była już dobra. (śmiech)

 

Czyli podsumowując cały turniej jesteś zadowolona ze swojego występu?

 

- Ogólnie jestem z siebie zadowolona, aczkolwiek jest mały niedosyt. Być może wynika to z tego, że nie jestem przyzwyczajona do tego, że nie gram. W swojej drużynie w Kaliszu jestem sama na tej pozycji i gram cały czas, na dobre i na złe. Może dlatego było mi podwójnie ciężko. Poza tym miałam trudną rolę, bo to niełatwe zadanie wejść z ławki i pomóc zespołowi, ale mam nadzieję, że to swoje zadanie spełniłam chociaż w jakimś małym procencie.

 

Miałaś nawet okazję kilka razy wykonać atak w tym turnieju. Czy to jakaś zapowiedź zmiany pozycji?

 

- Nie, chcę jak najbardziej zostać na swojej pozycji. To był chyba po prostu przeciwnik, który pozwolił nam na taką grę. Mogłam sobie wtedy trochę więcej pograć. Wprawdzie wszystkim nam zależało na małych punktach i na tym, żeby spotkania kończyły się szybkim i łatwym 3:0, ale w niektórych meczach mogliśmy sobie pozwolić nawet na to, żebym i ja pograła na ataku.

 

Jakie wrażenia przywiozłaś ze swojego pierwszego wyjazdu do Japonii? Podobał Ci się ten kraj?

 

- Jestem pod bardzo dużym wrażeniem, przede wszystkim tego, że Japończycy są bardzo uporządkowani, czyści i poukładani. To było dla mnie wielkie zaskoczenie. Hotele i ogólna organizacja były bardzo dobre.

 

Jak smakowało Ci miejscowe jedzenie? Nie miałaś dosyć sushi?

 

-   Tak, zdecydowanie tak, zwłaszcza, że ja nie jadam ryb, mięso też w małych ilościach, więc dla mnie to była jedna wielka katorga. Żywiłam się tylko i wyłącznie makaronami i sałatką. Jadłyśmy praktycznie cały czas to samo i nawet te dziewczyny, które lubią chińską kuchnię po dwóch tygodniach też miały dosyć. Marzyłyśmy o tym, żeby wrócić do domu i po prostu ugotować obiad. (śmiech)

 

Jedną z przykrych niespodzianek tego Pucharu Świata był nagły wyjazd trenera Bonitty. Jak to przyjęłyście?

 

- Dostałyśmy tę wiadomość od trenera po którymś meczu, nie pamiętam po którym. Trener oczywiście wiedział o wszystkim wcześniej, a nam powiedział dopiero wtedy, ponieważ nie chciał nas wcześniej martwić. Kiedy już musiał wyjechać, o wszystkim nam powiedział, żebyśmy nie miały żadnych wątpliwości, co się dzieje.

 


 Agata Sawicka (pierwsza z prawej)  podczas meczu Polska-Serbia na Pucharze Świata (fot. FIVB)

 

Jak układała się współpraca z drugim trenerem Mauro Masacim?

 

- Myślę, że bardzo pozytywnie. To jest bardzo dobry człowiek, bardzo dobry trener i nie było nic negatywnego, co mogłybyśmy na jego temat powiedzieć. Moim zdaniem bardzo bardzo dobrze zastąpił trenera Marco.

 

Na koniec turnieju przydarzyła się nam jeszcze jedna przykra niespodzianka: kontuzja Marioli Zenik, którą musiałaś nagle zastąpić. Co wtedy czułaś?

 

- Przede wszystkim dostałam specjalną kamizelkę, która dostarczyła zarówno mi jak i chyba wszystkim wiele radości. Tak naprawdę to była już ostatnia akcja tego meczu, więc przyznam, że nie czułam wielkiego stresu. Weszłam na większym luzie, wiedziałam, że po prostu trzeba skończyć tę ostatnią piłkę i będzie już po meczu. Wszystkie chciałyśmy już skończyć to spotkanie i pójść do szatni dowiedzieć się co jest z Mariolą, czy to nic poważnego.

 

Jakie najmilsze wspomnienie przywiozłaś z Japonii?

 

- Najmilszy był chyba pobyt w Nagoi, na końcu rozgrywek Pucharu Świata. Mieszkałyśmy w samym centrum i już po zakończeniu rozgrywek trenerzy oraz prezes Przedpełski zabrali nas do bardzo znanego klubu Hard Rock Cafe na mały poczęstunek. Spędziliśmy bardzo miło i sympatycznie wieczór i wspominam to bardzo pozytywnie. Ogólnie fakt, że udało mi się wyjechać na taki turniej sprawia, że jestem bardzo zadowolona.

 

Kto był liderką drużyny nie tylko na boisku, ale także poza nim w takim mentalnym znaczeniu?

 

- Ciężko powiedzieć. Szczerze mówiąc ja bardzo chciałam być taką osobą, która motywuje pozytywnie zespół. Chciałam, żeby mi się wszystko udawało, żeby dziewczyny zawsze mnie widziały uśmiechniętą, chciałam wprowadzić pozytywną atmosferę w zespole. Bardzo zaprzyjaźniłam się z Mileną Rosner, która też jest bardzo pozytywną osobą. Tego nie widać może na boisku, ale poza boiskiem taka właśnie jest. Zresztą przez cały turniej poza boiskiem było bardzo fajnie. Przez tak długi okres nie było żadnych sprzeczek między nami, świetnie się dogadywałyśmy. Bardzo pozytywnie wspominam Gosię Glinkę, którą dopiero poznałam na tym wyjeździe i która okazała się fantastyczną dziewczyną. Wszystkie się polubiłyśmy, nie było osoby, która wprowadzałaby negatywną atmosferę.

 

Który mecz był Twoim zdaniem najcięższy?

 

- Najtrudniejszy pod względem psychicznym był mecz z Włoszkami. Zdecydowanie, bo po prostu nie wiedziałyśmy co się dzieje. Czy naprawdę jesteśmy na tym boisku i gramy ten mecz, czy to jest tylko senny horror. Byłyśmy bardzo załamane jeszcze w czasie meczu, bo nie wiedziałyśmy, jak i co mamy zagrać, jak się zachować…

 

Sądzisz, że występem w Pucharze Świata przekonałaś trenera, że zasługujesz na stałe miejsce w kadrze?

 

- Ciężko mi to oceniać. Należałoby o to chyba zapytać trenera Bonittę. Ja mogę powiedzieć, że bardzo bym chciała grać w kadrze i pomagać zespołowi jak tylko potrafię. Zobaczymy jakie decyzje podejmie trener. Najbliższe spotkanie mamy w styczniu i wtedy okaże się jaka będzie tym razem koncepcja trenera. Mam nadzieję, że taka sama.

 

Życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę


 

* Rozmawiała Joanna Majtyka - Reprezentacja.net

Kwal. ME 2009
Kadetek i Kadetów


Kadetki:

Włochy, Zocca
8-12 stycznia 2009r.

Skład kadry

Wyniki

 ----------------------

 Kadeci:

Polska, Rewal
6-10  stycznia 2009r.

Skład kadry
Wyniki

ME 2009 Kadetów

 

Turniej kwalifikacyjny
Polska, Rewal 
6-10  stycznia 2009r.

 

Mistrzostwa EEVZA

EEVZA
21-24 sierpnia 2008
Białoruś, Baranowicze 2008