Reprezentacja.net:
Od dłuższego czasu nie było Pana w kadrze. Teraz otrzymał Pan powołanie na turniej w Izmirze, ale na nietypowych zasadach.
Dawid Murek:
- Wygląda na to, że teraz jestem powołany na zasadzie awaryjnej. Gdyby komuś się coś stało, kontuzja czy coś w tym rodzaju, jestem pod telefonem i w takim przypadku przyjeżdżam pomóc reprezentacji. Nie wybieram się na zgrupowanie w Spale, znajduję się jedynie w głębokiej rezerwie.
Pana obecny status w kadrze jest rezultatem propozycji trenerów czy wynika z Pana inicjatywy?
- To nie był mój pomysł. Był on raczej podyktowany decyzją trenerów. Alojzy Świderek zadzwonił do mnie wyjaśnił mi jak wygląda sytuacja i zapytał, czy w takim układzie mógłbym pomóc reprezentacji. Jeszcze podczas rozmowy telefonicznej, po krótkim zastanowieniu, dałem odpowiedź twierdzącą .
Dlaczego dopiero teraz pojawiła się możliwość powrotu do reprezentacji?
- Wcześniej moja absencja w kadrze była spowodowana bólem w kolanie, który utrzymuje się do tej pory. Trener mnie nie powoływał, ponieważ wolał skorzystać ze zdrowych zawodników.
Czy rozważano Pana powrót do kadry w szerszym zakresie?
- Jestem po rozmowach ze sztabem szkoleniowym i ustaliliśmy, że jestem powołany na specjalnych zasadach. Poza tym zostało już niewiele czasu na to, żebym znalazł się w szerokiej kadrze i walczył o miejsce w podstawowym składzie. Jest już określona grupa zawodników, której Raul Lozano będzie się trzymał. Dużych zmian nie będzie, a ja po prostu pozostaję w odwodzie. Trener wolał wybrać do tej roli doświadczonych zawodników, ponieważ, jak wszyscy wiemy, turniej w Izmirze jest bardzo ważny. Sam trener Świderek wywnioskował, że pierwszy trener ma jasną koncepcję drużyny. Skład został ustalony i przez ten krótki czas byłoby mi ciężko wygrać rywalizację o miejsce w "dwunastce".
Od pewnego czasu był Pan jednak w dobrej dyspozycji, a miejsca nawet w szerokim składzie wciąż brakowało.
- Media męczyły troszkę naszego trenera pytaniami o brak powołań dla takich zawodników jak ja. Przecież jestem w dobrej formie, a sam Lozano podkreślał, że tylko tacy znajdą miejsce w jego drużynie. W końcu szkoleniowiec odpowiedział na te zarzuty. Podkreślił, że zna moją formę, ale wie równocześnie o moich problemach z kolanem, które mogą podważyć moją przydatność dla reprezentacji.
Nie obawia się Pan, że niektórzy krzywo będą patrzeć na Pana uprzywilejowaną pozycję: jest w kadrze, ale trenować nie musi?
- Niektórzy zawodnicy mogą odbierać to jako niesprawiedliwość. Trenerzy jednak zdają sobie sprawę z rangi czekającego nas turnieju i doszli do wniosku, że wolą skorzystać z doświadczonego zawodnika, który ma za sobą doświadczenie kadrowe, niż z młodego, który musi się jeszcze uczyć.
Nie ma Pan obaw, że w razie awaryjnej sytuacji i ewentualnego wyjazdu do Izmiru zabraknie Panu zgrania z zespołem?
- Z pewnością byłby to pewien problem. Nie widzieliśmy się z chłopakami bardzo długo. Różnice byłyby najbardziej widoczne w kontakcie z rozgrywającym. Nie myślę jednak o tym, ponieważ głęboko wierzę, że nikomu nic się nie stanie. Do Turcji pojadą zdrowi zawodnicy, którzy obecnie są w formie. Jeśli jednak zajdzie taka potrzeba, będę robił wszystko, by pomóc reprezentacji. Nie pełniłbym roli gracza wiodącego, ale wchodziłbym raczej z ławki.
Teraz jeśli wszystko potoczy się planowo nie poleci Pan do Turcji, ale z wyjazdu do Chin chyba Pan nie rezygnuje?
- Już wcześniej mówiłem, że gdybym teraz po raz pierwszy jechał na Olimpiadę, łapałbym się wszystkich metod, by znaleźć się w reprezentacji. Ja jednak już wiem, jak jest na Igrzyskach, zasmakowałem tego. To wspaniałe przeżycie, w którym chyba każdy sportowiec chciałby uczestniczyć. Miejmy nadzieję, że już w Izmirze zostanie wywalczona przepustka do Pekinu. Jeśli się nie uda, pozostaje jeszcze interkontynentalny turniej w maju, poprzedzony dłuższym okresem przygotowań. Może wtedy, kto wie? Przede mną jednak ciężki sezon ligowy. Po nim podejmę ewentualną decyzję o powrocie do kadry na podstawie stanu mojego zdrowia. Jeżeli nie będę odczuwał dużo większego niż teraz bólu w kolanie, postaram się walczyć o miejsce w reprezentacji. Jeśli jednak będzie on narastał i po sezonie będzie dużo bardziej dokuczliwy, odpuszczę. Teraz niestety muszę dbać o zdrowie.
Jak oceniłby Pan swoją aktualną dyspozycję?
- Cieszę się, że forma przyszła, jest i mnie nie opuszcza. Mam nadzieję, że w drugiej rundzie będzie podobnie. Kolano cały czas jednak daje mi znać o sobie. Póki co ból da się jeszcze znieść, a będzie mi on towarzyszył już do końca kariery. Oby nie był coraz większy. Jedyną metodą na pozbycie się bólu jest operacja. Wówczas nie byłoby już mowy o reprezentacji, bo potrzebny byłby dłuższy czas na rehabilitację. Poza tym każda interwencja chirurgiczna wiąże się z komplikacjami. Dlatego wykluczam teraz poddanie się operacji.
Jakie według Pana mamy szanse na awans do Igrzysk Olimpijskich bezpośrednio z kwalifikacji w Izmirze?
- Wszyscy marzą o uzyskaniu awansu już w Izmirze. Każda z grających tam drużyn bardzo będzie chciała zakwalifikować się na Olimpiadę. Liczę na to, że chłopaki po turnieju w Szombathley przede wszystkim nabrali pewności siebie. W ich psychice jest coś pozytywnego i teraz będą grać już tylko lepiej. Liczę na awans olimpijski już w Izmirze.
* rozmawiała Barbara Kuziemska - Reprezentacja.net




