Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Siatkówka - Kadeci


Autor: Joanna Majtyka

Data: 16-12-2007

Krzysztof Ignaczak: Będziemy walczyć jak tygrysy

- W Turcji spotka się siatkarska śmietanka. Są to nie tylko najlepsze zespoły europejskie, ale wręcz światowe, bo Europa w tej chwili jest najmocniejsza siatkarsko. Dlatego tak trudno będzie tam wygrać. Ale zrobimy wszystko, żebyśmy to my wrócili stamtąd jako zwycięzcy - zapowiada libero polskiej reprezentacji Krzysztof Ignaczak.



Reprezentacja.net:

Po turnieju na Węgrzech mówiło się, że był Pan jedną z najjaśniej świecących gwiazd w naszej reprezentacji. Jak Pan sam ocenia swoją postawę?


Krzysztof Ignaczak:

- Zdecydowanie nie uważam się za gwiazdę. Po pierwsze cieszyłem się bardzo z tego, że dostałem szansę od trenera Lozano i po roku rozbratu z reprezentacją i wyjazdami na większe imprezy mogłem zaprezentować swoje umiejętności szerszej publiczności. Dla naszego zespołu ten turniej był bardzo ważny, chcieliśmy sobie zapewnić jeszcze jedną dodatkową możliwość awansu do Pekinu. To był nasz cel, który nam przyświecał w czasie tego turnieju, i na którym byliśmy skoncentrowani. Jesteśmy niezmiernie zadowoleni z tego, że udało nam się wygrać, ponieważ w ten sposób udowodniliśmy, że porażki z ME były raczej dziełem przypadku i nie świadczą o tym, że te zespoły mogą z nami już regularnie wygrywać.

 

W wypowiedziach pomeczowych podkreślano, że Krzysztof Ignaczak zmienił się pod względem temperamentu, że wykluczył pewne zachowania, które mogły przeszkadzać i drażnić i dzięki temu stał się prawdziwym „dobrym duchem” zespołu. Zgodzi się Pan z tym?

 

- Ciężko mi powiedzieć czy była jakaś metamorfoza. Na pewno człowiek uczy się całe życie i słucha rad, tych dobrych, jak i tych złych, i wyciąga z nich wnioski. Wydaje mi się, że pod okiem zarówno trenera Castellaniego jak i trenera Lozano zrobiłem bardzo duże postępy, nie tylko pod względem gry, ale również zachowań na boisku i całej otoczki z nią związanej. Trener Lozano dobrze wie, czego oczekuje ode mnie i jasno mi te oczekiwania względem mojej osoby i gry na mojej pozycji przedstawił. Wyciągnąłem z tego wnioski i może stąd ta metamorfoza. Cieszy szczególnie to, że ta praca wykonywana zarówno nad swoim temperamentem jak i swoją grą przynosi efekty i zostaje zauważona. Przed nami kolejne wyzwania i mam nadzieję, że nadal będę się rozwijał w tym dobrym kierunku.

 

Sądzi Pan, że ta zmiana charakteru mogła wypłynąć na decyzję trenera Lozano o zabraniu Pana na Węgry?

 

- Nie potrafię powiedzieć co było czynnikiem decydującym o tym, że akurat ja pojechałem na ten turniej. To trener zadecydował, że zabierze mnie a nie Piotra Gacka, co bardzo mnie cieszy. My z Piotrem staramy się będąc w reprezentacji rywalizować sportowo o miejsce w pierwszym składzie. To sprawia, że dajemy z siebie maksimum, staramy się cały czas podnosić nasze umiejętności i kwalifikacje. Cały czas jeden naciska drugiego, co podnosi na pewno poziom sportowy, a to wychodzi na dobre zarówno nam, jak i reprezentacji. Sądzę, że Raul Lozano jest zadowolony z tego, że ma obecnie na tej pozycji dwóch takich zawodników i może sobie wybierać, którego z nich zabrać na zawody. Na pewno dla nas jest to nieco gorsza sytuacja, bo w zespole siatkarskim jest tylko jedna pozycja libero w związku z czym jeden z nas zawsze musi zostać w domu. 

 

 

Krzysztof Ignaczak 
(fot. Reprezentacja.net)

 
Zagraliście dobry turniej na Węgrzech. Czy Pana zdaniem czegoś wam jako zespołowi jeszcze brakowało? Nad czym powinniście jeszcze pracować?

 

- Uważam, że zawsze można grać lepiej. Nigdy nie gra się na maksimum swoich możliwości w sensie umiejętności. Zawsze można coś w swojej grze poprawić. Myślę, że zagraliśmy dobre zawody pod względem ataku, szczególnie ataku z pierwszej piłki. Wszyscy byli zadowoleni, że udało się osiągnąć wysoki procent skuteczności w tym elemencie. Myślę, że jak w każdym zespole w nas też drzemią rezerwy przede wszystkim jeśli chodzi o blok i o zagrywkę. Są to elementy, które się na co dzień trenuje i stara doprowadzić do perfekcji, ale są one bardzo trudne. Na pewno na treningach nadal będziemy ciężko pracować, żeby poprawić wszystkie elementy rzemiosła siatkarskiego, ale jak podkreśla trener Lozano najtrudniejsze do wyuczenia są relacje blok-obrona, więc na to będzie zapewne kładziony szczególny nacisk.

 

Prezentuje Pan w ostatnim czasie bardzo wysoką formę w meczach ligowych Resovii. Czy czuje Pan, że to już jest optymalna forma?

 

- Myślę, że rzeczywiście moja dyspozycja jest obecnie dobra, ale, tak jak już powiedziałem, uważam, że zawsze można poprawiać swoją grę. Jeden czy dwa dobre mecze nie świadczą jeszcze o fantastycznej formie, bo zawsze można mieć jakiś dołek. Będę się na pewno starał utrzymać tą formę, będę się starał grać w reprezentacji na tym samym poziomie na jakim gram w Resovii, a nawet i na wyższym. Na pewno każdy zawodnik jest bardzo krytyczny wobec swojej osoby i każdy wymaga od siebie jak najwięcej. Nawet jeśli zagra się dobre spotkanie to wyszukuje się tych elementów, które jeszcze można poprawić. Ja zawsze dokonuję analizy swoich spotkań, bo, jak powiedziałem, uważam, że zawsze można zagrać jeszcze lepiej.

 

Wszyscy podkreślają, że turniej w Izmirze to mini-mistrzostwa Europy. Znamy już grupowych rywali. Który z nich będzie Pana zdaniem najtrudniejszy?

 

- W tej chwili właściwie na tym poziomie reprezentacyjnym nie ma słabych drużyn. Tutaj już każdy mecz jest ważny i każdy mecz jest na wagę złota. Potwierdził to Puchar Świata, gdzie mieliśmy kilka niespodzianek. Stany Zjednoczone na przykład przegrały z Portoryko, co zadecydowało ostatecznie o tym, że USA nie awansowało do olimpiady. Coraz częściej o sukcesie decyduje stabilizacja formy danego zespołu. Na pewno na turnieju w Izmirze trzeba będzie wygrać może nie wszystkie, ale większość spotkań, żeby myśleć o awansie olimpijskim. Nasza grupa, nie ma co ukrywać, jest dość ciężka - Hiszpanie to mistrzowie Europy, Włosi od lat zaliczani są nie tylko do europejskiej, ale także światowej czołówki, a Holendrzy pokazali na Memoriale Huberta Wagnera, że potrafią z nami wygrywać. Mogę obiecać, że będziemy walczyć jak tygrysy, do końca. Decydować będzie przygotowanie i miejmy nadzieję, że to my będziemy najlepiej przygotowani do tych zawodów.

 

Czy w takim razie uda się wam wywalczyć olimpijski paszport w Izmirze?

 

- Gdybyśmy w to nie wierzyli cała nasza praca nie miałaby sensu. Oczywiście, że wierzymy w ten awans. Pozostają nam jeszcze dwie możliwości awansu, ale chcielibyśmy zagwarantować sobie bilet do Pekinu jak najszybciej. Na turniej do Izmiru nie jedziemy w roli faworytów tak, jak jechaliśmy na Węgry, bo w Turcji spotka się siatkarska śmietanka. Są to nie tylko najlepsze zespoły europejskie, ale wręcz światowe, bo Europa w tej chwili jest najmocniejsza siatkarsko. Dlatego tak trudno będzie tam wygrać. Ale zrobimy wszystko, żebyśmy to my wrócili stamtąd jako zwycięzcy.

 

Tego i Panu i całej drużynie życzę. Dziękuję za rozmowę.

 

* rozmawiała Joanna Majtyka - Reprezentacja.net

Kwal. ME 2009
Kadetek i Kadetów


Kadetki:

Włochy, Zocca
8-12 stycznia 2009r.

Skład kadry

Wyniki

 ----------------------

 Kadeci:

Polska, Rewal
6-10  stycznia 2009r.

Skład kadry
Wyniki

ME 2009 Kadetów

 

Turniej kwalifikacyjny
Polska, Rewal 
6-10  stycznia 2009r.

 

Mistrzostwa EEVZA

EEVZA
21-24 sierpnia 2008
Białoruś, Baranowicze 2008