„Siatkówkę wybrałem przypadkowo, a w zasadzie to ona wybrała mnie” – mówi Paweł Woicki, rozgrywający AZS-u Częstochowa i reprezentacji Polski. Dziś nikt nie potrafi wyobrazić sobie zespołu spod Jasnej Góry bez małego wzrostem, ale wielkiego duchem „Wujka”.
Paweł cały czas powtarza, że wciąż jeszcze uczy się grać w siatkówkę. Jest naprawdę młodym zawodnikiem i cały czas się rozwija – 23 lata to niewiele jak na rozgrywającego. Być może to on będzie kiedyś pierwszym rozgrywającym reprezentacji Polski. Rozwój kariery zawodnika, odkąd we wrześniu 2005 roku pojechał z drużyną trenera Raula Lozano do Rzymu na Mistrzostwa Europy, nabrał zawrotnego tempa. Stał się znany wśród kibiców, mimo że był tam tylko rezerwowym. Jedyną przeszkodą, która może utrudniać mu drogę do kadry, jest wzrost. Paweł mierzy 183 cm, co w opinii wielu fachowców jest mankamentem, nie do nadrobienia nawet finezyjnymi wystawami. Powszechnie panuje opinia, że niski zawodnik pod siatką to „dziura w bloku”. Ale Woicki już wielokrotnie udowodnił, że nie mają racji. W każdym meczu zdarza mu się zatrzymywać blokiem nawet najlepszych zawodników.
Z tym bardzo skromnym i sympatycznym zawodnikiem rozmawiamy o jego planach, marzeniach i... reprezentacji.
Adrian Komorowski: Od pewnego czasu Raul Lozano jest już w Polsce. Kilka razy widział Cię w meczach ligowych... Czy spodziewasz się powołania?
Paweł Woicki: Żeby dostać powołanie do reprezentacji trzeba grać bardzo dobrze w lidze, a ja na razie na parkietach PLS rozgrywam przeciętne mecze. Nie zawsze wszystko wychodzi tak, jakbym chciał. Zdarzają się trudne spotkania, z bardzo wymagającymi rywalami, a w takich meczach gra się o wynik, a nie o pokazanie trenerowi kadry. Dlatego ciężko mi jest wypowiadać się na ten temat. Bardzo chciałbym grać w reprezentacji, bo to jest celem numer jeden i marzeniem każdego zawodnika. Ale z moją obecną formą i grą, którą prezentuję, nie oczekuję wiele. Może w przyszłości, jak coś się poprawi.
A konkurencja nie śpi...
- (Śmiech) Moi konkurenci do kadry grają na pewno bardzo dobrze. Przede wszystkim Paweł Zagumny pokazuje się z jak najlepszej strony. Od kiedy wrócił po kontuzji do zdrowia, za każdym razem rozgrywa bardzo dobre mecze. Jest filarem zespołu z Olsztyna i to dzięki jego dokładnym wystawom atakujący mogą grać na tak wysokiej skuteczności. Podobnie sprawa ma się z Andrzejem Stelmachem. Jego zaletami są przede wszystkim wielkie doświadczenie i rutyna. Podobnie jak Paweł, Andrzej rozgrywa dobre spotkania w lidze i powinien wrócić do kadry. Obaj grali kiedyś w lidze włoskiej, wiele się tam nauczyli i to od najlepszych. Teraz pokazują na polskich parkietach, co potrafią. Jest jeszcze Łukasz Żygadło. Nie wiem jak wygląda jego gra, bo liga turecka nie jest powszechnie znana. Ale myślę, że trenerzy reprezentacji wiedzą jak sobie radzi i oni zadecydują. Nie można zapomnieć o Kubie Oczko, który w tym sezonie prezentuje się bardzo dobrze. Widać po naszej rywalizacji w klubie, że jesteśmy dwoma równorzędnymi rozgrywającymi. Mnie osobiście bardzo dużą przyjemność sprawia rywalizowanie o miejsce w „szóstce” AZS-u z takim rozgrywającym. Dzięki temu także można się czegoś nauczyć.
Jeżeli nie uda Ci się „załapać” do pierwszej reprezentacji, to przecież jest jeszcze Kadra „B”.
- Kadra „B” to miłe wspomnienia. Ubiegłoroczna, wakacyjna przygoda z tą drużyną zapadła w mojej pamięci jako bardzo przyjemna rzecz. Była to też ciężka praca, ale z całą pewnością mogę powiedzieć, że warto było! W tym roku naprawdę z miłą chęcią zagrałbym w drużynie prowadzonej przez trenera Felczaka (szkoleniowca Politechniki Warszawskiej i kadry B – przyp. red.). Nie mam pojęcia jak wyglądają plany drugiej reprezentacji na ten sezon. Szczerze mówiąc w ogóle się tym nie interesowałem, ponieważ na razie chciałbym się skupić tylko i wyłącznie na lidze. O takich sprawach będzie można myśleć po sezonie.
Co Ty, jako zawodnik klubowy ale i reprezentant Polski, sądzisz o decyzji PLS, żeby ligę rozpocząć jednak przed Mistrzostwami Świata, czego zdecydowanym przeciwnikiem był trener Lozano?
- Powiem tak... Rolą zawodników jest granie, a działaczy i trenerów - ustalanie terminarzy i innych tego rodzaju spraw. Zawodnik musi po prostu skupić się na treningach i na jak najlepszej grze. Nie powinien zbytnio mieszać się w temat układania kalendarza dla reprezentacji. To nie jest jego zadaniem. Mam nadzieję, że to, co Polski Związek Piłki Siatkowej ustali z Polską Ligą Siatkówki oraz trenerami Lozano i Świderkiem, będzie dobre dla reprezentacji.
Dziękuję serdecznie za rozmowę i trzymam kciuki za dalszy rozwój kariery oraz powołanie do reprezentacji!
- Dziękuję również! Pożyjemy, zobaczymy... (śmiech)
Rozmawiał Adrian Komorowski - reprezentacja.net
Siatkówka - Kadeci
Autor: Adrian Komorowski
Data: 03-04-2006

