Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Siatkówka - Kadeci


Autor: Katarzyna Biernacka

Data: 21-05-2006

Łukasz Żygadło o Turcji i grze w lidze tureckiej

Łukasz Żygadło powrócił do kraju po wyczerpującym sezonie w tureckiej lidze. Jego drużynie, Halkbankowi Ankara, co prawda nie udało się zdobyć mistrzostwa Turcji jednak Łukasz ten sezon może zaliczyć do udanych. W końcu wybrano go najlepszym rozgrywającym tureckiej ekstraklasy...

Katarzyna Biernacka: Na początek standardowe pytanie o finały ligi tureckiej. Halkbankowi nie udało się niestety wywalczyć mistrzostwa Turcji. W ostatecznym rozrachunku zajęliście miejsce trzecie...

Łukasz Żygadło: Drugą rundę rozegraliśmy rewelacyjnie. Nikt w Turcji nie spodziewał się, że do decydujących turniejów przystąpimy z pierwszego miejsca. W tym okresie pokazaliśmy, że stanowimy bardzo dobry kolektyw i gramy całą drużyną. Niestety pierwszy mecz drugiego turnieju (w Marmaris przyp.aut) przegrany 3:2, po bardzo ciężkiej walce, kosztował nas dużo zdrowia, psychicznego i fizycznego, którego potem zabrakło w kolejnych meczach.

Zasady rozgrywania ligi w Turcji różnią się zdecydowanie od tego, co możemy nazwać „standardami europejskimi”. W rundzie zasadniczej występuje aż 20 drużyn, z których do kolejnego etapu awansuje 10...

Dużo w lidze tureckiej jest polityki i jest ona czynnikiem, który psuje ten rynek. Każda z drużyn dysponuje głosem przy wyborze federacji siatkarskiej. Im więcej drużyn tym więcej możliwości uzyskania głosu. Od strony sportowej, system ten był krytykowany ze względu na bardzo duże obciążenie zawodników, rozbieżność w poziomie między pierwszą i drugą dziesiątką oraz za same finały, które okazały się mało sprawiedliwe i widowiskowe.

Zdecydowana większość Twojej kariery siatkarskiej to gra w polskiej lidze. Za sobą masz pół roku w Grecji oraz sezon spędzony w Turcji. Czym gra w lidze tureckiej różni się od gry w PLS?

Podstawową różnicą jest dwa razy większa ilość meczy niż w PLS. Rozegrałem w sumie w lidze 46 spotkań wraz z ośmioma w Top Teams. W ostatnim dniu rozgrywek, czyli po 45 meczach, wszystkie drużyny zachowały szansę na mistrzostwo jak i czwarte miejsce. Ciekawostką, ale tylko w Ankarze było to, że rozgrywaliśmy mecze na jednej hali, czyli traciliśmy atut własnego boiska. Kolejną rzeczą był poziom sędziowania, dawał wiele do życzenia. Sędziowie od razu wyjaśnili mi „kto tu rządzi” dając mi w pierwszych meczach dwie żółte kartki. Zrozumiałem panujące tam zwyczaje, ale w pierwszym meczu drugiego turnieju nie tylko mi puściły nerwy, bo nawet jeden z działaczy spotkał się z sędzią na komisariacie policji.
Pomijając różnice systemowe wyjazdy zagraniczne dawały mi pewien komfort psychiczny, który pozwalał mi na pełną koncentrację na treningu i siatkówce. Nowa liga to nowi zawodnicy, nowa specyfika gry, nowa mentalność, którą trzeba jak najszybciej poznać i się z nią oswoić. Było to kolejne cenne doświadczenie, które zapadło mi na stałe w pamięci i zapewne przypomni o sobie we właściwym momencie.

Jak wygląda współpraca trenera z zawodnikami i pozostałe kwestie związane z organizacją klubów?

Zawodnik przyjeżdżający do innego kraju jest jak nieodkryta karta. Przeszłość jest ważna tylko przy podpisywaniu kontraktu. Tam na miejscu trzeba pokazać swoją przydatność dla zespołu i jak najszybciej znaleźć wspólny język z zawodnikami. Z tym nie było problemów, bo w zespole miałem kilku graczy, którzy wcześniej byli trenowani przez Zorana Gaica, doświadczonego Bułgara Michailova i Ukraińca, który m.in. grał we włoskiej Piacenzie. Jednak największym problemem okazała się organizacja w klubie, zarządzanym w większości przez „świeżych” ludzi.
Czułem się mocny, więc starałem się na wszystkie sposoby przekonywać zarządzających o zakupie niezbędnych do grania na wysokim poziomie rzeczy. Z biegiem czasu zaczęli przekonywać się do słuszności takiego podejścia, bo zespół grał coraz to lepiej. Pozytywnie zaskoczony byłem podejściem do treningu siłowego. Mieliśmy świetnego fachowca, który w tak skomplikowanym systemie rozgrywek planował indywidualne programy siłowe. Mieliśmy też dostęp do rehabilitantów, którzy m.in. przechodzili szkolenia w Amerykańskiej lidze NBA i do urządzeń, których w Polsce niestety nie ma.

Czy jest coś, co podczas pobytu w Turcji Cię zaskoczyło? Zdziwiło?

Turcja jest bardzo interesującym krajem, a jej mieszkańcy bardzo życzliwi. Zaprzyjaźniłem się bardzo z kapitanem naszej i narodowej drużyny. Dużo spędzałem czasu z jego rodziną organizowaliśmy nawet wspólne wyjazdy jak było to oczywiście możliwe. Turcja jest krajem odmiennym kulturowo i wiele możemy napotkać różnic. Bardzo ciekawy był okres ramazanu, który zaczyna się w listopadzie i trwa przez cały miesiąc. W tym czasie od wschodu do zachodu nie można przyjmować pokarmu, ale oczywiście zawodnicy nie mogli się do tego zastosować.
Miałem świetne warunki mieszkaniowe, a po okresie aklimatyzacji, który trwał u mnie dwa miesiące nie chciało mi się z Ankary wyjeżdżać.
Sama liga weryfikowała zagranicznych zawodników, którzy przyjeżdżając na miejsce byli przekonani, że będzie to „łatwy kawałek chleba”. Szybko zmieniali swoje podejście lub po prostu byli odsyłani do domu.

Gra w Halkbanku to nie tylko walka o Mistrzostwo Turcji, ale również występy w TOP Teams Cup. Jak oceniasz udział swojej drużyny w tym turnieju?

Ten okres był bardzo gorący, jeśli chodzi o zmiany, które następowały w klubie. Zatrudniony został nowy trener, klub zrezygnował z usług poważnie kontuzjowanego zawodnika atakującego. Mimo tych wszystkich zawirowań ukończyliśmy ten etap na pierwszym miejscu. Losowanie okazało się mniej łaskawe i trafiliśmy na późniejszego zwycięzcę Top Teams zespół z Piacenzy.
Balon z nadziejami tak został nadmuchany, że nikt począwszy od zawodników poprzez trenera i menadżerów nie zachował spokojnej głowy. I tak skończyła się przygoda z rozgrywkami, z którymi wiązałem duże nadzieje.

W TTC grał również PZU AZS Olsztyn, który mógł to być waszym przeciwnikiem w ćwierćfinałach. Jak myślisz: kto miałby większe szanse na wygraną?

Po cichu liczyłem na występ przed polską publicznością. O takich kibicach Turcy mogą tylko pomarzyć. Ten mecz dałby odpowiedź na często zadawane pytanie o poziom ligi tureckiej. Z drugiej strony rok wcześniej Halkbank spotkał się z Olsztynem pokonując go w Top Teams Cup, ale fakt ten nie miał i tak wpływu na panującą opinię na temat tej ligi.

Jeszcze przed wyjazdem do Turcji w mediach pojawiały się głosy, że sezon spędzony w lidze tureckiej będzie dla Ciebie sezonem straconym, że może się odbić negatywnie na Twojej formie. Jak z własnej perspektywy oceniasz ten rok? Więcej pozytywów czy negatywów?

W dużej mierze to zależy od nastawienia zawodnika. W tym sezonie bardzo dużo wymagałem od siebie, bo wiele ode mnie zależało. Na koniec rozgrywek zostałem uznany najlepszym rozgrywającym Ligi Tureckiej, co uważam za duże osiągnięcie, bo rozegrałem wszystkie mecze. Po lidze miałem sygnały od Greków, Rosjan i Włochów, że są zainteresowani moją osobą. Raul Lozano wytyczył nam drogę, którą mamy podążać i starałem się nią iść będąc na bieżąco z innymi ligami włoską i rosyjską. Nie ma, co ukrywać, że grając we Włoszech w każdym meczu musisz grać, na 100% czego niema chyba w innych ligach. Reasumując można dużo na te tematy mówić, ale najlepszym sprawdzianem dla mnie będzie już tegoroczna Liga Światowa, w której będę miał wielką przyjemność zagrać.

W jakim klubie zagra w przyszłym sezonie Łukasz Żygadło?

Chcąc mieć silną reprezentację powinniśmy mieć najwięcej zawodników w lidze włoskiej i ja też chciałbym tam się znaleźć. Pojawiają się po drodze również inne ciekawe oferty, ale priorytetem dla mnie są Włochy.

W tym roku znalazłeś się w kadrze na Ligę Światową jako jeden z trzech rozgrywających. Powołany został Paweł Zagumny i Grzegorz Pilarz. Jak oceniasz twoje szanse w walce pozycję pierwszego rozgrywającego?

Najważniejsze jest to, że wszyscy trzej mamy na to szansę, wszystko będzie zależało od naszego przygotowania. W ostatnich mistrzostwach Europy zasmakowałem przyjemności bycia pierwszym i chciałbym to kontynuować dalej. Pokazałem, że jestem w stanie prowadzić pierwszą drużynę i dzięki temu czuję się silny.

Przed Tobą kilka miesięcy gry w reprezentacji: rozgrywki Ligi Światowej, Memoriał im. Huberta Wagnera, w końcu - finały Mistrzostw Świata w Japonii. Jakie są Twoje oczekiwania, cele związane z tym sezonem?

Uważam, że po roku pracy z Raulem wiemy, czego możemy od siebie oczekiwać. Nie zaczynamy pracy od zera tylko będziemy kontynuować to, co rozpoczęliśmy rok temu. Ja zawsze wierzyłem i wierzę w polskich graczy, tylko w sporcie zespołowym drużyna ma jeden cel, który musi pokryć się z celami indywidualnymi grających w niej zawodników, trenerów, działaczy. Jeżeli każdy z osobna będzie w stanie szczerze sobie powiedzieć, że zdobędzie medal i będzie robił wszystko, aby ten cel osiągnąć to w najbliższych meczach nie powinno być problemów ze skończeniem tej najważniejszej piłki. Osobiście bardzo liczę na to, że ten sezon będzie dla naszej reprezentacji przełomowy, że uda nam się zaistnieć w pełni na arenie międzynarodowej nie tylko drużynowo, ale również indywidualnie. Tego każdemu z osobna życzę.


Katarzyna Biernacka, reprezentacja.net

Mistrzostwa EEVZA

EEVZA
21-24 sierpnia 2008
Białoruś, Baranowicze 2008