Jutro reprezentacja Polski juniorów rozpocznie w słowackim Bardejowie rywalizację w turnieju kwalifikacyjnym do ME. O przygotowaniach do tej imprezy i grupowych rywalach, mówi selekcjoner reprezentacji Polski juniorów - Zdzisław Gogol.
Natalia Kamińska:
- Lada dzień wyjeżdża Pan wraz z reprezentacją juniorów na Słowację, by walczyć o prawo do gry w tegorocznych Mistrzostwach Europy. Jak na dzień dzisiejszy ocenia pan formę kadrowiczów?
Zdzisław Gogol:
- Forma może nie jest jeszcze najwyższa, ale z dnia na dzień rośnie. Myślę, że na najważniejsze spotkania podczas turnieju kwalifikacyjnego będzie wystarczająca, by uzyskać awans do finałów Mistrzostw Europy.
- Celem najbliższego wyjazdu będzie wywalczenie właśnie tego awansu. Nie powinno być większego problemu z zajęciem w grupie eliminacyjnej pierwszego miejsca...
- Niestety nie mogę się zgodzić z tą tezą. Sport już wiele razy pokazał, że nie wolno lekceważyć przeciwników, nawet tych, z którymi do tej pory nie odnosiło się porażek. Uważam, że każdy mecz będzie nowym wyzwaniem dla zespołu i na pewno podejdziemy do wszystkich spotkań maksymalnie skoncentrowani. Jeśli chodzi o uzyskanie kwalifikacji to na pewno nie będzie to sprawa prosta, łatwa i przyjemna. Trzeba włożyć naprawdę dużo serca i wysiłku, by końcowy efekt był zadowalający. Zawodnicy są już dojrzali i wiedzą o co grają.
- Który kraj będzie się liczył na turnieju w Bardejovie?
- Myślę, że nasz zespół przez wszystkich rywali jest traktowany jako główny kandydat do awansu. Na drugim miejscu są gospodarze - Słowacy. Nie znamy siły gry drużyn z Chorwacji i Grecji. Należą one do zespołów, które grają żywiołową i techniczną siatkówkę, trochę taką emocjonalną. Moim zdaniem, właśnie te zespoły mogą być nieprzewidywalne. Będzie je stać na to, by zagrać dobre zawody, jak również na to by zagrać słabsze spotkania. To wszystko będzie zależeć od dnia, oraz od naszej postawy, od tego co pozwolimy zagrać przeciwnikom na boisku.
- W tym roku skład zeszłorocznej kadry kadetów uzupełniają m.in. medaliści mistrzostw Polski juniorów. Ci chłopcy mieli tylko przez krótki okres czasu okazję trenować z zawodnikami ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego stanowiącymi trzon reprezentacji. Czy „starzy” i nowi kadrowicze są już wystarczająco ze sobą zgrani?
- Zawodnicy z SMS-u trenują ze sobą na co dzień przez ponad pół roku. Do tego rozgrywają 28 spotkań w I lidze. Na pewno lepiej się ze sobą rozumieją niż zawodnicy z klubów. Ci chłopcy, którzy do nas doszli - mówię o Piotrku Nowakowskim, Andrzeju Wronie, o Damianie Wojtaszku, Grześku Łomaczu - są zawodnikami, którzy muszą się dostosować do trzonu reprezentacji. To samo dotyczy Zbigniewa Bartmana, który grał we Włoszech. Myślę jednak że z czasem, dzięki wspólnym treningom i rozgrywanym spotkaniom, ten element zgrania będzie wyglądał lepiej niż w dniu dzisiejszym.
- Nawiązując do wydarzeń z ostatnich dni, Michał Kamiński ponownie odczuwa ból kolan, który, jak pamiętamy, wyeliminował go na pewien czas z gry podczas ostatnich rozgrywek ligowych...
- Michał boryka się ze schorzeniem kolan od trzech lat. Ten ból, podczas ostatniego sezonu, pojawiał się parokrotnie. Próbowaliśmy kierować Michała do różnych lekarzy-specjalistów, którzy mogliby pomóc jemu, i w pewnym sensie również nam, zdiagnozować ten uraz. Na dzień dzisiejszy zawodnik zrobił USG kolan w COMS-ie i będzie musiał zostać poddany paru zabiegom polaradiastacyjnym, dodatkowo musi zacząć nosić opaskę żelową pod kolano. Lekarze są optymistami i mówią, że nie będzie potrzeby wykonywać żadnego zabiegu.
- Mam rozumieć, że czeka go tymczasowa przerwa?
- Tak. Szkoda, że nie będzie go z nami na tym turnieju kwalifikacyjnym, gdyż był ostatnio mocnym punktem zespołu i grając w rozgrywkach pierwszej ligi czy też w kadrze, pokazywał się z jak najlepszej strony.
- Myśli Pan, że na ME w Rosji będzie już gotowy do gry?
- Nie ma chyba innej alternatywy. Mam nadzieję, że spotkamy się z Michałem na finałach. Bardzo nam się przyda.
-Przez ostatnie dni kilku chłopców zmagało się z egzaminem dojrzałości. W jaki sposób został rozwiązany problem pogodzenia treningów i matury?
- Jest to nasz największy problem, nasza największa bolączka ostatnich tygodni. Przygotowania do matury, jak wreszcie sama matura, to dla chłopaków na pewno pewnego rodzaju stres. Trenowaliśmy jeden raz dziennie. Głównie nie były to treningi wyczerpujące, raczej takie techniczne. Co do tej kwestii matur mam w pewnym sensie negatywne odczucia, ponieważ paru zawodników klubowych do dnia dzisiejszego zdaje te matury. Niektórzy będą dzisiaj grać, a pojutrze kończyć swoje egzaminy. Jutro dojedzie do nas po raz pierwszy Michał Kubiak z Jokera, którego jeszcze w tym sezonie nie widzieliśmy na oczy (śmiech). Nie mamy takiego komfortu, jeśli chodzi o przygotowania, by byli do dyspozycji wszyscy zawodnicy, by możliwa była z nimi normalna praca. Raz są jedni, raz inni i to jest dla nas dużym problemem.
- Gdy już eliminacje przebiegną zgodnie z planem i zostanie wywalczony awans, czeka was następna impreza wysokiej rangi - ME w Rosji. Jak będzie wyglądać ponad trzy miesięczny cykl przygotowań do wrześniowych rozgrywek w Kazaniu?
- Czerwiec po kwalifikacjach zawodnicy mają wolny. Od drugiego lipca zaczynamy zgrupowanie w Rewalu. Następnie czeka nas wyjazd na turniej do Tunezji, oraz kolejne zgrupowania i gry kontrolne w miesiącu sierpniu. Kończymy to w Miliczu tuż przed wyjazdem na Mistrzostwa starego kontynentu. Wszystko jest ustawione pod finały.
- Liczy pan na powtórzenie sukcesu z Łotwy?
- Oczywiście! Wierzę w to, ponieważ uważam, że nasz zespół na to stać. Pokazał to już niejednokrotnie. W zawodnikach drzemią ogromne możliwości. Złoty medal, który przywieźliśmy z Rygi, nie był dziełem przypadku. Zdobyliśmy go dzięki naszym umiejętnościom.
- Dziękuję za rozmowę.
- Również bardzo dziękuję.
Ze Zdzisławem Gogolem rozmawiała Natalia Kamińska - reprezentacja.net
Siatkówka - Kadeci
Autor: Natalia Kaminska
Data: 23-05-2006

