W mistrzostwach Europy kadetów 2005 w Rydze, gdzie reprezentacja Polski zdobyła złote medale i tytuł mistrzowski, Jakub Jarosz uznany został najbardziej wartościowym zawodnikiem (MVP).
Od tego czasu minął już rok, reprezentacja prowadzona przed trenera Zdzisława Gogola przygotowuje się do eliminacji mistrzostw Europy juniorów, które odbędą się w dniach 24-28 maja w słowackim Bardejovie.
Kuba jest pewniakiem w składzie reprezentacji. Kiedy na innych pozycjach trwa zażarta rywalizacja o miejsce w „dwunastce”, którą trener Gogol zabierze ze sobą na Słowację - on wyjazdu może być pewien.
W środę wieczorem, podczas meczu sparingowego z AZS-em Politechniką Warszawską „Jarski”, jak nazywają go koledzy, zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Dał popis w polu zagrywki i posłał rywalom ze stołecznego zespołu kilka asów serwisowych. W ataku i przyjęciu także zagrał na wysokim poziomie. Wyrasta na prawdziwego lidera drużyny.
Z zawodnikiem rozmawiamy o przygotowaniach do eliminacji w Bardejovie, konkurencji w kadrze juniorów i... planach na przyszłość.
Adrian Komorowski:
Jak wyglądają Wasze przygotowania do eliminacji mistrzostw Europy?
Kuba Jarosz: Przygotowania wyglądają tak jak zawsze, tradycyjnie. Dwa razy dziennie trening, potem założenia taktyczno-techniczne. Zgrupowanie wygląda podobnie, jak przed mistrzostwami Europy kadetów w zeszłym roku. Robimy podobną siłownię, niemal identycznie wyglądają nasze treningi, bo to widocznie przyniosło skutek. Przygotowania są natomiast zupełnie inne, niż te przed wylotem na mistrzostwa świata kadetów w sierpniu 2005 roku. Tamte nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, ponieważ, jak wiadomo, w Algierii zajęliśmy dopiero siódmą lokatę. Trener postanowił więc wrócić do treningów i założeń sprzed zeszłorocznych mistrzostw Europy.
Po Waszym bojowym nastawieniu wnioskuję, że interesuje Was jedynie zwycięstwo w grupie eliminacyjnej.
Oczywiście, jedziemy po awans i to z pierwszego miejsca! Nie bierzemy pod uwagę innej możliwości (uśmiech).
Trzeba przyznać, że rywale w grupie eliminacyjnej do wymagających nie należą.
Myślę i jednocześnie mam nadzieję, że jedynym naszym przeciwnikiem do wygrania grupy eliminacyjnej będzie reprezentacja Słowacji. Słowacy zajęli piąte miejsce na mistrzostwach Europy w zeszłym roku i chyba tylko oni mogą utrudnić nam zajęcia pierwszej lokaty na turnieju w Bardejovie. Poza tym będą gospodarzami zawodów.
Wydaje mi się, że niebezpiecznym zespołem może być jeszcze niepozorna ekipa czeska. Czesi mają bardzo trudną zagrywką, grają tam niscy zawodnicy, ale dzięki temu dużo bronią w polu.
Wymieniłem tylko dwa państwa, chociaż tak naprawdę nikogo nie możemy zlekceważyć.
Jeżeli przejdziecie eliminacje, we wrześniu czekają was mistrzostwa Europy. Będziecie bronić tytułu, to zobowiązuje.
Jeśli przejdziemy eliminacje, a jak już mówiłem nie bierzemy pod uwagę innej możliwości, pojedziemy do Rosji walczyć o medale - będziemy bronić złota. Jesteśmy obrońcami tytułu tego rocznika sprzed roku z Rygi i warto byłoby ten sukces powtórzyć (śmiech). Raz zdobyliśmy złoto, wiemy jak to smakuje i chcemy jeszcze raz. Było pięknie, przeżyliśmy naprawdę piękne chwile. Teraz wspominamy je bardzo miło. Chcielibyśmy więc zdobyć złoto drugi raz z rzędu, tym bardziej, że po ostatnich mistrzostwach świata jest pewien niedosyt.
Mamy teraz lepszą formę niż podczas tamtego, trudnego dla nas turnieju, atmosfera w zespole jest lepsza, nie ma już żadnych kłótni i sporów. A trzeba przyznać, że podczas mistrzostw w Algierii w naszym zespole było sporo konfliktów między zawodnikami.
W takiej sytuacji liczymy na jakikolwiek medal, ale marzy nam się złoto.
Mecz z Politechniką Warszawską był popisem zagrywki w Twoim wykonaniu. Poprawiłeś się znacznie w tym elemencie.
Z moją zagrywką różnie bywa. Mam zwyżki i zniżki formy w tym elemencie. W jednym spotkaniu zagrywam bardzo mocno i celnie, zdobywam punkty bezpośrednio z serwisu, a w innym zagrywka nie do końca wychodzi tak, jakbym chciał.
Czasami po prostu troszkę schudnę, lepiej się czuję w powietrzu i ta zagrywka rzeczywiście mi „siedzi”. Chociaż muszę przyznać, że ten element jest od zawsze moją mocną stroną.
W przygotowaniach do eliminacji przeszkadzają Wam... matury. Ty także pisałeś egzamin dojrzałości. I jak wrażenia, jak pierwsze wyniki?
Zgadza się, w tym roku egzaminy pokrywają się z terminem zgrupowania.
Myślę, że matura poszła mi całkiem nieźle. Dotychczasowe wyniki są pozytywne, z matury ustnej miałem 95%, także mogę być z tego zadowolony. A pisemne... Powiem tak: wydaje mi się, że wszystko będzie zdane, a na tym mi zależy. Niepotrzebne mi są jakieś świetne wyniki, bo na AWF-ie miejsce mam pewne. Po ukończeniu Szkoły Mistrzostwa Sportowego otrzymałem klasę mistrzowską, a to automatycznie daje indeks na Akademię Wychowania Fizycznego w dowolnym mieście w Polsce.
A masz już skonkretyzowane plany co do kierunku studiów?
Chciałbym studiować turystykę, albo kierunki związane z turystyką. Nie wiem jeszcze w jakim to będzie mieście, bo mam propozycje gry w lidze z kilku klubów. Być może w Opolu, bo otrzymałem ofertę z Mostostalu, a być może w Bydgoszczy, ponieważ tamtejsi działacze także zaproponowali mi grę u nich w drużynie. Być może wybiorę uczelnię w jednym z miast centralnej Polski. Teraz trudno mi cokolwiek na ten temat powiedzieć, nie podjąłem jeszcze decyzji, gdzie zagram w nadchodzącym sezonie. Ofert jest kilka, a ja zdecyduję się na najlepszą dla mojego dalszego rozwoju.
Skończyłeś wiek juniora, jeżeli chodzi o siatkówkę ligową. Ostatnie lata spędziłeś w Delic-Polu Częstochowa...
Tak, w Delic-Polu spędziłem dwa ostatnie lata. Była tam wyjątkowa atmosfera i tą drużynę będę zawsze miło wspominał. Zawodnicy, z którymi miałem przyjemność tam grać, to utalentowani siatkarze, bardzo sympatyczni młodzi ludzie. To oni tworzyli tam tą miłą atmosferę. Mogę nawet powiedzieć, że nigdy przedtem nie obracałem się w takiej atmosferze, wszyscy byli dla siebie bardzo życzliwi, zawsze sobie pomagali, nie było żadnych złośliwości ani konfliktów. A sama gra, no cóż... Ostatni sezon był nieudany dla nas. Pojechaliśmy do Kędzierzyna-Koźla po złoto mistrzostw Polski juniorów.
Jeszcze przed wyjazdem otwarcie mówiliśmy z jakim celem tam jedziemy, ale nie udało się. W siatkówce różnie bywa i tym razem, mimo że graliśmy jako faworyci, zajęliśmy dopiero czwarte miejsce. To nic nie tłumaczy, ale mieliśmy małe problemy zdrowotne. Trzech zawodników ze Spały, reprezentantów Polski nie grało w pełni swoich możliwości.
Ja byłem w trakcie choroby, Bartek Janeczek po ciężkiej grypie, a Bartek Sufa po zapaleniu oskrzeli. Wyszło jak wyszło, nie ma co teraz usprawiedliwiać się chorobami. Walczyliśmy, ale forma nie była ta i nie udało się nawet stanąć na podium.
W reprezentacji jest kilka nowych twarzy. Jak oceniasz ich grę, jako już doświadczony kadrowicz?
Chłopaki z Metra Warszawa, mówię tutaj o środkowych – Andrzeju Wronie i Piotrku Nowakowskim, mają dużą szansę na stałe dołączyć do drużyny narodowej. Wszystko zależy od trenera i taktyki, ale myślę, że jeden z nich na pewno będzie w „dwunastce” na eliminacje w Bardejovie. Obaj naprawdę bardzo fajnie się prezentują i pokazują z jak najlepszej strony. W reprezentacji mamy niemały problem z dobrymi, wysokimi zawodnikami, którzy mogliby grać na środku siatki. A Andrzej i Piotrek mają odpowiednie warunki, odpowiedni wzrost, są dynamiczni, szybko chodzą na krótką. Wyróżniają się w Polsce na tej pozycji i na pewno niedługo zaistnieją.
A Damian Wojtaszek na libero?
Muszę powiedzieć, że na pozycji libero będzie ostra rywalizacja. Z Damianem na libero trenujemy od niedawna, rzadko mamy okazję z nim grać. Ale na dotychczasowych treningach Damian prezentuje się pozytywnie, tak więc są tutaj wyrównane szanse i nie wiadomo kto pojedzie do Bardejova. Bartek Sufa – już ograny libero, jest naszym kolegą, jesteśmy z nim na co dzień, ale wszystko się może zdarzyć.
- Na mistrzostwach Europy w zeszłym roku objawił się talent Adriana Stańczaka. Adrian zagrał znakomicie, dzięki czemu dostał szansę gry w Polskiej Lidze Siatkówki – w Sosnowcu. Ale teraz „zniknął”...
Adrian zagrał świetnie mistrzostwa Europy, w dużej mierze przyczynił się do tego złotego medalu. Potem był w gorszej formie, troszkę przytył, a to ma duży wpływ na siatkarza.
I poszedł do Polskiej Energii Sosnowiec, w której nie miał wielu okazji grania. A jak wiadomo - trzeba grać, żeby być cały czas w formie – szczególnie na pozycji libero. My, zawodnicy Szkoły Mistrzostwa Sportowego, mieliśmy to szczęście, że graliśmy w pierwszej lidze i na pewno wyszło nam to na dobre. A Adrian niestety nie grał i dlatego teraz, jak powiedziałeś – „zniknął”.
Wydaje się, że masz pewne miejsce w „szóstce” reprezentacji, razem ze Zbyszkiem Bartmanem. Wiem, że między Wami ciągle były jakieś spory, nie przepadaliście za sobą. Ale skoro mówisz, że w drużynie nie ma już konfliktów, to rozumiem, że już zgoda? (śmiech)
(Uśmiech) Ja ze Zbyszkiem miałem różne perypetie, różnie między nami bywało - raz było lepiej, raz gorzej. Ostatnio usiedliśmy, porozmawialiśmy dosyć długo, wyjaśniliśmy sobie kilka spraw i w zespole jest teraz naprawdę fajna atmosfera, taka jaka panowała rok temu na mistrzostwach Europy kadetów.
A gry Zbyszka nie chcę oceniać, nie mogę powiedzieć czy zrobił postępy w lidze włoskiej, czy nie, nie jestem trenerem. Na pewno się tam wielu rzeczy nauczył. Zawsze był to wartościowy zawodnik i tego nie ma co ukrywać, jest przydatny zespołowi.
Konkurencja nie śpi. Trener Gogol chwali bardzo Bartka Janeczka, który jeszcze rok temu grał na środku, a teraz jest bardzo dobrym przyjmującym.
Tak, kiedyś Bartek grał na środku, ale razem z trenerami stwierdzili, że jest po prostu na tą pozycję za niski. Bartek jest tylko pół centymetra wyższy ode mnie, a chyba na środek to troszkę za mało. Jest to bardzo skoczny chłopak, bardzo dynamiczny. Kiedyś miał problemy z koordynacją, teraz już praktycznie nie ma z tym kłopotów. Na pewno rozwija się i będzie w przyszłości podporą reprezentacji.
Konkurencji się nie boję - jest to fajna sprawa, która mobilizuje do treningów. Gdyby nie było konkurencji to byśmy spoczęli na laurach i nie robilibyśmy postępów. Zespół w lidze będę wybierał także pod tym kątem. Chcę występować w drużynie, gdzie będę miał możliwość grania, ale też gdzie o miejsce w wyjściowym składzie będę musiał z kimś walczyć. Konkurencja jest bardzo przydatna, powtórzę: nie boję się jej, wręcz przeciwnie – lubię konkurencję (uśmiech).
A którego z trzech reprezentacyjnych rozgrywających: Grzesiek Łomacz, Waldek Kaczmarek, Krzysiek Antosik, oceniasz najlepiej?
Według mnie, największe postępy w ostatnich czasach zrobił Krzysiek Antosik. Moim zdaniem na tej pozycji jest to na razie numer jeden w Polsce. Problem jest jeden: Krzysiek ma małe ogranie w kadrze w porównaniu z pozostałą dwójką. Waldek Kaczmarek zagrał mnóstwo spotkań, Grzesiek też zawsze jeździł z reprezentacją. Uważam, że Krzyśkowi trzeba dać szansę i to on będzie pierwszym rozgrywającym - musi się tylko trochę obyć z tremą, która towarzyszy takim występom w ważnych meczach. Podczas sparingu z Politechniką nie było dużo publiczności, ale czasami na meczach wysokiej rangi są pełne trybuny, a to działa na psychikę młodego, nieogranego zawodnika. Krzysiek ma bardzo waleczny charakter. Jest trudnym chłopakiem, ale naprawdę walecznym - to jego ogromna zaleta.
Skoro już mówisz o publiczność... Jak wpływają na Ciebie pełne trybuny? Tremy już nie masz?
Były takie mecze na początku, kiedy się bardzo stresowałem. Czasami, jak się bardzo chce pokazać, to nie wychodzi. Ale niektórzy z nas, na przykład ci, co zdobyli mistrzostwo Europy, zagrali mnóstwo trudnych meczów. Jeździliśmy przecież po różnych krajach i graliśmy dużo spotkań. Dlatego na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że trema już się raczej nie pojawia. Mamy już takie obycie, że pełne trybuny nie wywierają presji, wręcz mobilizują nas do lepszej gry. Naprawdę łatwiej jest grać, kiedy na hali jest publiczność, która kibicuje, i nieważne komu kibicuje - sama obecność kibiców jest dla zawodników mobilizująca.
W takim razie pozostaje mi tylko życzyć owocnej pracy na zgrupowaniu, a potem awansu do mistrzostw Europy z pierwszego miejsca w grupie - tak jak obiecałeś. Trzymam za słowo!
(Śmiech) Dzięki! Nie zawiedziemy!
Z Jakubem Jaroszem rozmawiał Adrian Komorowski, Reprezentacja.net.
Siatkówka - Kadeci
Autor: Adrian Komorowski
Data: 19-05-2006

