Reprezentacja.net:
Wygraliście dziś gładko 3:0. Jak Pan oceni to spotkanie?
Jacek Nawrocki:
- Powiem szczerze, że spodziewaliśmy się trudniejszego meczu. Jednak, co najważniejsze, nasza drużyna wyszła na boisko mocno zmobilizowana, z odpowiednim nastawieniem. Wykorzystała wszystkie własne atuty i słabsze strony przeciwnika. Obawialiśmy się tego spotkania, ponieważ Częstochowa ma młodą drużynę, która jest w stanie zagrać w jednej chwili wspaniałe spotkanie, a za moment dużo słabsze. Ta chimeryczność jest wkalkulowana w tak młody zespół. My natomiast graliśmy pierwszy raz przy naszej publiczności. Te mecze różnie się układają. Cieszę się, że poszło nam w miarę łatwo.
Czego obawialiście się w zespole z Częstochowy poza młodością i nieprzewidywalnością?
- Jest tam przede wszystkim dwóch dobrych rozgrywających, bardzo doświadczony Andrzej Stelmach i młody utalentowany Fabian Drzyzga. Poza tym są znakomici środkowi o świetnych warunkach fizycznych, oraz Zbigniew Bartman, który po okrzepnięciu w naszej lidze, może grać na bardzo wysokim poziomie.
Dzisiaj skład Skry był nieco przemeblowany. Na boisku pojawili się Bartosz Kurek i Michał Bąkiewicz. To chyba dowód na to, że długa ławka Skry, na którą niektórzy narzekali, jednak się przydaje.
- Myślę, że tak. Mamy przed sobą wiele spotkań i ta rotacja na pewno będzie. Dzisiaj zagrał Bartek Kurek, troszeczkę w kontekście spotkań w Lidze Mistrzów. Na powrót do treningów Stephane’a Antigi musimy poczekać jeszcze przynajmniej dwa tygodnie. Dziś znakomicie zastąpił go Bartek. Ważnym jest również to, że pozostali zawodnicy, którzy tworzą trzon zespołu, wspaniale się zachowują, gdy zmieniają ich inni, nie grający na co dzień. Trzeba im oddać cześć, że nie przeszkadza im to, z kim grają, bo wykorzystujemy praktycznie wszystkich. Meczów będzie tak dużo, że nawet jak mamy czterech środkowych, wszyscy zagrają zarówno w polskiej lidze, jak i w Lidze Mistrzów.
W dzisiejszym spotkaniu pełnił Pan funkcję pierwszego trenera. Jakie są Pana wrażenia z tym związane?
- Na pewno nie były to chwile pozbawione nerwów i trudno tak na spokojnie do tego podejść. Obawiałem się oczywiście tego spotkania. Jeżeli wygrywamy, to wszystko jest ok, jeżeli przegrywamy, niestety szuka się gdzieś winnych. Może najbardziej byłem zdenerwowany pod tym względem, ponieważ ogólnie było spokojnie. Przygotowywaliśmy się tak, jak do wszystkich meczów. Zresztą chłopcy znakomicie się spisali, z czego jestem bardzo zadowolony.
Skra nie pokazała dziś pełni swoich możliwości. Niektórzy zawodnicy wyglądali, jakby grali „na pół gwizdka”.
- Ja myślę, że właśnie dlatego, że grali w skupieni, z pełnym zaangażowaniem, nie pozwolili dzisiaj Częstochowie rozwinąć skrzydeł. Częstochowa to nie jest przeciwnik, którego się lekceważy i jeszcze na pewno pokaże, na co ją stać i będzie się liczyć w lidze.
* Rozmawiała Katarzyna Biernacka Reprezentacja.net




