Agata Mróz, czołowa polska siatkarka, która ze względów zdrowotnych musiała przerwać swoją sportową karierę, chociaż nie może pomóc koleżankom z reprezentacji na boisku, ciągle stara się być blisko wydarzeń związanych z kadrą.
Tak samo jak wszyscy kibice czeka na mecz Polek z Włoszkami i tak samo jak oni jest zawiedziona, że nie będzie go mogła zobaczyć.
Reprezentacja.net:
Wszystko wskazuje na to, że meczu Polek z Włoszkami nie będziemy mogli nigdzie zobaczyć na żywo, ale jak Ci się wydaje, jak ten pojedynek się potoczy?
Agata Mróz: - No tak, słyszałam, że mecze Włoszek w ogóle mają nie być transmitowane, więc pozostaje nam niestety śledzenie wyniku w internecie. Ale co do naszych szans to myślę, że Włoszki są do pokonania. Mają odmłodzony zespół, nie ma doświadczonych dziewczyn, które tworzyły trzon tej reprezentacji. Patrząc na skład, daje się zauważyć, że drużyna jest mocno odmłodzona. Niemniej jednak na pewno będzie ciężko, bo z Włoszkami zawsze nam się trudno grało. Ale liczę, że uda się wygrać. Wiadomo, cudów nie ma, ale jak zagrają tak jak w meczu przeciwko Chinkom, będzie szansa. Zresztą, jeżeli w każdym meczu zaprezentują się tak jak w dwóch pierwszych spotkaniach w Rzeszowie to na pewno nie będzie łatwo ich pokonać i tych spotkań gładko nie przegrają. Mam nadzieję, że nasza gra w każdym następnym meczu będzie wyglądała coraz lepiej.
Wszyscy liczymy, że w Hong Kongu Polki odniosą przynajmniej jedno zwycięstwo, nad Dominikaną.
- No tak, wiadomo, wszyscy liczymy na zwycięstwo, ale w Rzeszowie też mieliśmy podobne nadzieje, pojawiła się nawet realna szansa na wygraną, a się nie udało.
A co myślisz o spotkaniu z Chinami, możemy się im wreszcie zrewanżować?
- Będzie trudno.
Trudniej niż w Rzeszowie?
- Raczej tak, bo każdy zespół ma już za sobą pierwsze mecze, nastąpiło już przetarcie, trzy rozegrane mecze pomagają wejść w rytm. Chinki zagrają inaczej niż do tej pory, zapewne lepiej. Każdy zespół z czasem, przez coraz częstszą grę buduje swoją formę i się rozgrywa. Jak będzie w ich przypadku to się okaże. Na pewno jeśli zagramy tak jak w niedzielę z Rosjankami, szans nie będzie żadnych.
Jaki element może okazać się kluczowy, w perspektywie całego turnieju?
- Zagrywka, dziewczyny muszą zagrać konsekwentnie właśnie w tym elemencie. Mają w tym duże rezerwy. Były już momenty w Rzeszowie, kiedy świetnie im to wychodziło, teraz muszą to ustabilizować. Wtedy łatwiej będzie nam ustawić blok i grać bardziej urozmaiconą siatkówkę, nie tylko „lewe, lewe”, ale też środek, druga linia. Tym bardziej, że z tego co było widać w pierwszym turnieju ataki z drugiej linii dawały nam dużo punktów. Praktycznie każda druga linia była punktowana. Mam też nadzieję, że zacznie też lepiej funkcjonować środek. Powinniśmy więcej nim grać. Wiem, że dziewczyny jeszcze nie są zgrane, nie czują gry, ale trzeba próbować, nie tylko w pojedynczych akcjach.
A jak podobała Ci się atmosfera stworzona przez kibiców w Rzeszowie?
- Jestem mile zaskoczona całą imprezą, cieszę się, że kibice dopisali. Przed turniejem myślałam, że może ich przyjechać dużo mniej. Jedyne, czego żałuję, to to, że sama nie mogłam grać. Mniej człowiek się denerwuje jak sam jest na boisku, niż gdy ogląda to co się dzieje z odległości. Z boku więcej się widzi. Na boisku koncentrujesz się na jednej akcji a z perspektywy trybun czy telewizora widać cale ustawienie, ma się pełny przegląd sytuacji. Chce się podpowiedzieć, coś krzyknąć, denerwuje się cały czas. Cały czas się ocenia, co wyszło dobrze, co źle. Na boisku nie ma na to czasu. W meczu nerwy są na początku a potem się wyłączasz i myślisz tylko o grze. Z boku jest inaczej.
W Rzeszowie wcieliłaś się w rolę komentatorski wydarzeń sportowych, w tym tygodniu dowiedzieliśmy się, że zaczynasz karierę dziennikarską. Mogłabyś coś więcej na ten temat powiedzieć?
- Długo się zastanawiałam, ale dwa tygodnie temu podjęłam decyzję i od tamtego czasu już pracuję. Będę pisała raz w miesiąc do magazynu siatkarskiego. O Lidze Siatkówki Kobiet oraz żeńskiej reprezentacji, teraz zajmuję się właśnie Grand Prix, i trochę się denerwuję, że nie mogę obejrzeć dzisiejszego meczu (śmiech).
To jeszcze nie wszystko?
- Tak, zaczynam współpracę z Akademią Siatkarską z Częstochowy. Powoli będziemy teraz to wszystko organizować. Po kolei tworzyć cały system. Chcemy wspomagać szkolne kluby sportowe, zachęcać do uprawiania siatkówki, będziemy organizować specjalne spotkania, więc pewnie od czasu do czasu będę musiała trochę pojeździć. Na razie czekamy na trenera Krzysztofa Felczaka, który też będzie we wszystkim brał udział. Jak wróci z Azji, zaczynamy.
*Z Agatą Mróz rozmawiała Hanna Niełacna - Reprezentacja. net




