Kolejny weekend z World Grand Prix siatkarek przed nami. O sukcesach Polek w Hongkongu oraz o tym, co może nas spotkać w japońskiej Osace rozmawiamy z Agatą Mróz, jedną z najbardziej utytułowanych polskich zawodniczek.
Reprezentacja. net:
Kiedy rozmawiałyśmy w ubiegłym tygodniu mówiłaś, że w drugim weekendzie wszystkie zespoły zagrają lepiej. Spodziewałaś się, że to my wypadniemy tak dobrze?
Agata Mróz:
- No tak, wszystkie zespoły ogólnie mówiąc zagrały lepiej, w naszej grupie było to widać. Ale najważniejsze, że to nasze dziewczyny okazały się jeszcze lepsze. Z tego trzeba się cieszyć. Szczególnie ze zwycięstwa z Chinami, na które tyle czekaliśmy. No i rośnie nam nowa gwiazda - Ania Podolec. Dotychczas miała momenty, kiedy jeden mecz wyszedł jej super, a drugi już bardzo źle. W Hongkongu zagrała dwa równe spotkania i widać, że jej forma powoli się stabilizuje.
Myślisz, że zmiana dokonana przez Marco Bonittę (za Skowrońską wchodzi Podolec) wynikała ze złej dyspozycji Kasi, z przypadku, trenerskiego nosa czy może celowego działania trenera? Dlaczego Kasia zeszła?
- Czasami w takich sytuacjach decyduje przypadek. Pewnie trener na początku chciał ją tylko sprawdzić a jak się okazało, że to jej dzień to zostawił Anię na parkiecie. Pamiętam nasz mecz z Bułgariami o awans do mistrzostw świata, w Warnie, kiedy przegrywałyśmy już 0:2. Wtedy trener Niemczyk wprowadził na parkiet Aśkę Mirek i to całkowicie zmieniło obraz gry. Teraz było podobnie, kiedy nie idzie, potrzeba kogoś, kto poderwie do walki. Anka zdobyła 31 punktów i pociągnęła zespół a trener trafił ze zmianą.
Po drugim weekendzie statystyki Polek się poprawiły. Szkoda tylko, że sposób prowadzenia tych klasyfikacji jest dość „dziwny” i przez to cierpi na przykład nasza libero, Mariola Zenik.
- Zgadza się. Kiedy oglądam statystyki to widzę, że Mariola nie jest zwyczajnie brana pod uwagę. Ale to z tego wynika, że inne zespoły boją się serwować na naszą libero. Inne drużyny mają gorsze zawodniczki na tej pozycji i na nie się zagrywa. Dla mnie Mariola jest najlepszym libero na świecie, klasowa siatkarka. Ona staje na boisku i piłka w nią trafia. Mało kto to potrafi. Znam ją 12 lat, zawsze była zadziorna, ale przy tym spokojna. Nie pokazywała emocji. Teraz i tak potrafi się ucieszyć po udanych akcjach, ale parę lat temu, za czasów juniorskich tylko machnęła ręką i ustawiała się do kolejnej akcji. Teraz widać, że ta gra sprawia jej przyjemność.
A jak ocenisz występ innych zawodniczek?
- Mnie cieszy dużo punktów zdobywanych przez środkowe. Jedynie, gdzie wypadamy nieco gorzej to lewy atak. Ale i to można zmienić.
Czy Ania Podolec może grać z Kasią Skowrońską w jednje "szóstce"? Tak było w meczu z Dominikaną, czy to się może sprawdzić tak na dłuższą metę?
- Bonitta będzie jeszcze kombinował. Grand Prix to turniej służący temu, by znaleźć jak najlepszy skład na mistrzostwa. Trzeba próbować różnych wariantów. Weszła na boisko przecież także Agnieszka Kosmatka, po to są te mecze. Żeby próbować, eksperymentować, kto na jakiej pozycji najlepiej się sprawdza. Która zawodniczka, gdzie poradzi sobie najlepiej. Poza tym nie może przez cały czas grać tym składem bo dziewczyny nie wytrzymają zdrowotnie.
No właśnie, niektóre zawodniczki mają za sobą naprawdę długi i ciężki sezon. Jak np. Skowrońska w lidze włoskiej. Czy to może mieć wpływ na ich dyspozycję?
- Na pewno, zwłaszcza na początku. Kasia później skończyła sezon, inne dziewczyny wznowiły treningi przed nią. Potrzebuje może więcej czasu, żeby dobrze przygotować się fizycznie. Zregenerować się. Być może ciężko jej na tym etapie zagrać trzy mecze pod rząd na takim samym wysokim poziomie. Tym bardziej, że przeciwnicy to światowa czołówka
Jak to jest: zawodnik kończy ligę, zaraz potem przyjeżdża na kadrę. Jest zmęczony, i fizycznie, i psychicznie. Nie czuje się dobrze. Ile czasu zajmuje mu odzyskanie normalnego dla siebie, wysokiego poziomu?
- Na pewno to już jest rola trenera, który to powinien zauważyć i temu zaradzić. On widzi jak się dziewczyny czują. Rozmawiają miedzy sobą, analizują. Trenerzy widzą, zawodniczki trenują czy to na siłowni, czy na hali. Muszą się porozumieć. Jestem przekonana, że jak któraś powie: „trenerze, coś jest nie tak, nie skaczę tak jak kiedyś” on na to zareaguje i wspólnie będą się starali temu zaradzić. Inaczej poprowadzi trening, zaleci więcej ćwiczeń szybkościowych niż siłowych. Bonitta ma plan, który ma je doprowadzić do formy. To na tyle doświadczony szkoleniowiec, że wie doskonale jak to ma wyglądać. Taktycznie też przygotowuje dziewczyny. Oglądają video, po 1,5 godziny dziennie. Pracują ciężko i miejmy nadzieję, że to poskutkuje.
Po dwóch tygodniach GP jesteśmy w takiej sytuacji, że może nam się uda awansować do finału, a może nie. Jak ty to oceniasz?
- Nam brakuje wygranej z pierwszego turnieju, żal przegranych tie breaków. Jak to mówią, umiesz liczyć, licz na siebie. Najpierw trzeba wygrać turniej a potem patrzeć jak radzą sobie inni. My zagrałyśmy teraz super, ale inne zespoły też. Nie ma co gdybać, musimy czekać. Może się zdarzyć, ze akurat awansujemy.
I tu moje drugie pytanie: to by było dobrze, czy źle? Pojawia się wiele kalkulacji, ludzie spekulują, jaka sytuacja byłaby dla nas bardziej korzystna.
- Ja myślę, że to dobrze. Im więcej gry tym lepiej. Przecież dziewczyny nie grały żadnych sparingów - a one potrzebują gry, jak najwięcej. Bo niby do mistrzostw jest jeszcze trochę czasu a jednak mało. Trzeba jechać i grać.
Już jutro zaczyna się trzeci weekend GP. Czy pokusisz się o obstawienie jakiegoś konkretnego wyniku?
- Tak realnie patrząc, to wydaje mi się, że w będzie tak: ROS – POL 3:1, chyba jednak jeszcze przegramy, KAZ – POL raczej 0:3 dla nas, i JAP – POL 1-3 (może 2-3), ale wygramy. Generalnie uważam, że Kazaszki prezentują się naprawdę fajnie. Widziałam ich mecz z Rosjankami i pokazały w nim wiele ciekawych zagrań. Kombinacyjne ataki z jednej nogi mogły się podobać. Z Japonią zawsze było trudno. Denerwowało mnie, że tak ciężkojest skończyć piłkę. One pracują jak mrówki, bronią wszystko, czasami są jak w transie. Ale liczę, że teraz będą już podmęczone i nie przyjmuje do wiadomości, że przegramy (śmiech). Co do Rosjanek - nie grają rewelacyjnie, nie pokazują nic nowego, ale to wystarcza. Trzeba zagrać bez kompleksów, mecz z Rzeszowa nie będzie miał żadnego znaczenia.
*Z Agatą Mróz rozmawiała Hanna Niełacna – Reprezentacja.net




