Reprezentacja Polski juniorek od wczoraj przebywa w Spale, gdzie w dniach 23 - 27 maja rozegrany zostanie turniej kwalifikacyjny do mistrzostw świata. O tym jak przebiegają przygotowania kadry rozmawiamy z II trenerem reprezentacji juniorek, Dariuszem Sobierajem.
W ramach przygotowań do turnieju reprezentacja Polski juniorek rozegrała w minionym tygodniu cztery spotkania kontrolne z ekipą Chin. Bilans konfrontacji z Azjatkami nie był dla Polek najkorzystniejszy. Podopieczne trenerów Andrzeja Urbańskiego i Dariusza Sobieraja przegrały wszystkie cztery mecze.
Wyniki spotkań kontrolnych z Chinami:
10 maja Dąbrowa Górnicza: Polska - Chiny 0:3 (12:25, 17:25, 9:25)
11 maja Zawiercie: Polska - Chiny 1:3 (15:25, 25:27, 31:29, 14:25)
13 maja Włoszczowa: Polska - Chiny 0:3 (17:25, 23:25, 22:25)
14 maja Ogrodzieniec: Polska - Chiny 0:3 (25:27, 10:25, 16:25)
- Wydaje mi się, że niezależnie od wyników, sparingi bardzo dużo dały drużynie, Chinki są ścisłą światową czołówką - mówi II trener reprezentacji juniorek Dariusz Sobieraj. – Pamiętajmy też, że my mecze sparingowe traktowaliśmy jako przetarcie przed kwalifikacjami, które nas wkrótce czekają i byliśmy na trochę innym etapie przygotowań niż Chinki. One awans do mistrzostw świata mają już zapewniony, a celem Chin jest zdobycie medalu - jak poinformował nas trener azjatyckiego zespołu. Patrząc na wyniki rozegranych spotkań trzeba też pamiętać o tym, że nie wszystkie dziewczyny są teraz do naszej dyspozycji. Część reprezentacji gra play offy w LSK. Czołowa rozgrywająca Marta Haładyn występuje w Gwardii Wrocław, podstawowa środkowa Berenika Tomsia w Gedanii Gdańsk, jeszcze kilka innych zawodniczek gra w swoich klubach. Dysponowaliśmy składem bardzo okrojonym. Pierwsza szóstka, która wychodziła na parkiet w meczach sparingowych, z pewnością nie miała nic wspólnego ze składem, jaki zagra podczas kwalifikacji.
Reprezentacja.net:
Skąd Chinki, egzotyczny na europejskie warunki zespół, znalazły się w ogóle w Polsce.
Dariusz Sobieraj:
- Chinki przygotowują się już do mistrzostw świata. Przyjechały sprawdzić i zobaczyć, jak wygląda siatkówka europejska. Chciały się z nią zmierzyć. Wcześniej grały z Turczynkami, a teraz z nami. Dzięki tym sparingom na mistrzostwach świata drużyny europejskie nie będą dla Chin wielką niewiadomą. Jeśli chce się zdobyć medale, trzeba zmierzyć się z każdym, żeby potem uniknąć zaskoczenia.
W Spale będziemy grać z drużynami z Europy. Czy spotkanie z Azjatkami, które mają całkiem inny styl gry coś nam dało? Może lepiej byłoby spotkać się z jakimś europejskim zespołem?
- W rozegranych meczach mogliśmy przećwiczyć pewne warianty, różne ustawienia w obronie czy ataku. Ze względów kadrowych, tak jak już wcześniej wspomniałem, graliśmy prostą siatkówkę. Rozgrywająca, która grała we Włoszczowej i Ogrodzieńcu debiutowała w kadrze narodowej. Dziewczyny grające na skrzydłach mogły się mierzyć z bardzo wysokim blokiem. Myślę, że spotkania z Chinkami wbrew pozorom bardzo dużo nam dały i pomogą w dalszych przygotowaniach. Gra z czołówką światową przed kwalifikacjami nie może zaszkodzić.
Czy można założyć, że wynik nie odzwierciedla różnic w poziomie między obiema drużynami, ponieważ Polki znajdują się na innym etapie przygotowań niż Chinki?
- To oczywiście miało też wpływ, ale chodzi nie tyle o etap przygotowań, ale właśnie o niepełny skład. W dodatku nasza nominalnie druga rozgrywająca, Natalia Staniucha doznała kontuzji w pierwszym meczu, w tym stanie rozegrała jeszcze drugie spotkanie i po nim została już odwieziona do szpitala. Ostatnie mecze graliśmy z dziewczyną, która została od razu rzucona na głęboką wodę i musiała dać sobie radę, bo była jedyną rozgrywającą, jaka nam pozostała. Trzeba pamiętać również o tym, że graliśmy ze światowej klasy przeciwnikiem. Nam jeszcze nie udało się wedrzeć do grona najlepszych.
Jak czuje się Natalia? Czy stan zdrowia zawodniczki jest już dobry i czy będzie w pełni sprawna na kwalifikacje w Spale?
- Wczoraj wyszła ze szpitala. Trener już z nią rozmawiał, ale to jest jednak uraz głowy i trudno powiedzieć, czy lekarze zgodzą się na jej grę. Jeżeli nie wyrażą zgody, Natalia nie będzie brała udziału w kwalifikacjach.
Rozumiem, że sztab szkoleniowy ma jakiś wariant zastępczy na wypadek absencji drugiej rozgrywającej?
- Zastępcza opcja z pewnością jest. Jest Gosia Lech, która grała w meczach z Chinkami. Mamy jeszcze rozgrywająca reprezentacji Polski kadetek Joannę Wołosz, która dopiero wróciła z Olimpiady Młodzieży i dołączy do nas w Spale. Bardzo liczymy na Martę Haładyn, która jest pierwszą rozgrywającą i bez wątpienia reżyserem gry. Śmiem twierdzić, że gdyby ona występowała w meczach z Chinkami, gra zespołu byłaby zdecydowanie lepsza. Pewnie ugralibyśmy więcej niż tylko jednego seta w czterech spotkaniach.
Czy poza Natalią Staniuchą wszystkie dziewczyny są zdrowe?
- Odpadła nam jeszcze Magda Jagodzińska będąca "szóstkową" zawodniczką. Naderwała mięsień brzucha w ostatnim meczu sparingowym i na 90% nie wystąpi. Poza tym na dzień dzisiejszy są drobne urazy u kilku dziewczyn, ale nie na tyle poważne, by mogły wykluczyć którąkolwiek zawodniczkę z udziału w turnieju.
Co wiemy o naszych przeciwniczkach z kwalifikacji do mistrzostw świata?
- Faworytkami kwalifikacji z całą pewnością są Serbki i Ukrainki. Szczególnie Ukraina, która przed dwoma laty zdobyła mistrzostwo Europy kadetek oraz brąz w kategorii juniorek. Postaramy się jednak pokrzyżować im plany. Myślę, że ściany również będą nam pomagać. Zrobimy wszystko, żeby zwyciężyć turniej i pojechać na mistrzostwa świata.
Czy Serbia i Ukraina grają na tym samym poziomie?
- Jak wskazują wyniki z imprez mistrzowskich, Ukraina jest zdecydowanie lepsza. Nie wiadomo jednak, co zaprezentuje w Spale, bo nie znamy składu drużyny i nie wiemy, w jakiej dyspozycji znajdują się siatkarki reprezentacji Ukrainy. My skupiamy się na dzień dzisiejszy na trzecim meczu turnieju - z Serbkami. Na mistrzostwach Europy przegraliśmy z tą drużyna. Dysponują bardzo dobrymi warunkami fizycznymi i mecz z nimi będzie spotkaniem o to, która drużyna pozostanie w turnieju. Następnego dnia mamy dzień przerwy, a Serbki grają z Ukrainą – zespołem, który zdobył mistrzostwo Europy w kategorii kadetek. Z Ukrainą graliśmy ostatnio dwa razy. Na mistrzostwach Europy przegraliśmy z nimi 3:0, ale dwa miesiące wcześniej podczas turnieju EEWZA w Moskwie, udało nam się je pokonać. Bilans spotkań mamy na zero, spróbujemy więc pokusić się o niespodziankę i pokonać Ukrainki.
Czego można spodziewać się po Finlandii i Rumunii?
- To drużyny, o których na chwilę obecną wiemy niewiele. Awansowały do turnieju z prekwalifikacji. Nie zakwalifikowały się natomiast do mistrzostw Europy. Nie jest to czołówka europejska i są na pewno w naszym zasięgu.
Czy przed rozpoczęciem turnieju w Spale są przewidywane jeszcze jakieś sparingi?
- Sparingi były przewidziane, ale one miałyby sens, jeśli byłaby cała reprezentacja. My na razie gramy jednak z jedną rozgrywającą, do tego debiutantką. Przyjechaliśmy do Spały zaledwie w ósemkę. W czwartek dołączą trzy zawodniczki ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego, które zdają maturę, pozostałe dziewczyny grają play offy w lidze. W sobotę i w niedzielę swoje mecze grają jeszcze Marta Haładyn, Berenika Tomsia i Ewelina Sieczka. Całą reprezentację będziemy mieli do dyspozycji dopiero w poniedziałek, a w środę już zaczynamy grę. To wszystko nam trochę komplikuje sytuację.
* Rozmawiał Tomasz Kowalik - reprezentacja.net
---------------------
Z turnieju eliminacyjnego w Spale do rozgrywanych w Tajlandii mistrzostw świata juniorek awansuje tylko jeden zespół. Poza Polską zagrają reprezentacje Rumunii, Serbii, Finlandii i Ukrainy.
Program meczów Polski w turnieju w Spale:
23 maja 18.30: Polska - Finlandia
24 maja 16.00: Polska - Rumunia
25 maja 18.30: Polska - Serbia
26 maja - Polki mają dzień wolny
27 maja 18.30: Polska – Ukraina




