- Organizm jakoś się buntuje, ale głowa i psychika chce dalej grać. Gdy wchodzimy na tą halę o wszystkich bólach, zmęczeniach zapominamy, bo chcemy się bawić i dobrze grać dla tych ludzi- stwierdził Daniel Pliński.
Wygraliście wszystkie spotkania w fazie grupowej...
- No tak wygraliśmy wszystkie spotkania z czego bardzo się cieszymy. Ważne były także te spotkania z Bułgarią, bo mogą nam się przydać w fazie finałowej.
Tegoroczna Liga Światowa była pewnego rodzaju przetarciem przed finałami...
- Proszę uwierzyć, że my na prawdę czujemy presję. Jesteśmy wicemistrzami świata i my chcemy wszystkie spotkania wygrywać. To nie jest tak, że wychodzimy na mecz na wielkim luzie, bo mamy zagwarantowany finał Ligi Światowej. Być może byłoby to fajne, ale ta nie jest. Tak naprawdę wychodzimy na boisko strasznie zmotywowani i chcemy grać jak najlepiej dla tych wspaniałych kibiców. Atmosfera jak zawsze jest kapitalna i chcemy wracać tu za każdym razem. Rywalizacja o miejsce w kadrze jest dosyć duża co dowodzi, że każdy chce reprezentować kraj, każdy chce grać przy takich kibicach. Wszyscy widzieliśmy, co się działo po meczu, kibice nie chcieli wychodzić. To jest fenomen na skalę światową.
Mówi się o was "Brazylia Europy". Czy w finale LŚ pokażecie, że jesteście najlepsi?
-Ja myślę, że będzie tam sześć najlepszych drużyn i każda ma szansę wygrać. Ja mam wielką nadzieję, że zagramy w wielkim finale a wtedy wszystko się może zdarzyć.
Co zadecydowało o Waszej wygranej?
- Myślę, że atak i bardzo dobre rozegranie. Wszyscy dosyć równo atakowali, oczywiście Mariusz Wlazły najwięcej, ale to jest zawodnik, który kończy wszystkie nasze kontrataki. Paweł Zagumny bardzo dobrze rozgrywał i myślę, że mieliśmy dobry atak co powodowało, że Bułgarzy nie wiedzieli za bardzo jak blok ustawić.
Jak będą wyglądały wasze najbliższe dni?
- Od poniedziałku stawiamy się w Spale i trenujemy pięć, sześć dni dosyć ciężko po to żeby przygotować się jak najlepiej do finału Ligi Światowej. Trochę treningu i myślę, że będzie bardzo dobrze.
Czy kolejne spotkanie z Bułgarią można obstawiać na 3-1?
- Dałbym to w ciemno, aczkolwiek Bułgarzy grają z meczu na mecz lepiej i trzeba się zmotywować i grać coraz lepiej, ale widać, że wszystko zależy od nas, od tego jak będziemy grać. Jeżeli będziemy grać tak jak tu w Spodku to, mówiąc z wielkim szacunkiem o naszych przeciwnikach, mamy nad nimi małą przewagę psychologiczną i myślę, że na 10 spotkań mogą co najwyżej wygrać z nami dwa, ale mam nadzieję, że nie nastąpi to na finałach Ligi Światowej ani na Mistrzostwach Europy.
No tak, ale bierzecie poprawkę na to, że oni grali bez Nikolova i Kazijskiego?
- No tak, ale u nas też nie było bezapelacyjnie najlepszego zawodnika Michała Winiarskiego, który jest naszym liderem w przyjęciu, ataku, bloku, zagrywce. Myślę, że zdecydowanie większym obciążeniem dla nas jest brak Michała niż u nich Kazijskiego.
Mówisz, że chciałbyś zagrać w finale z Francją...
- Chcemy zagrać w finale Ligi Światowej i nie ważne z jakim przeciwnikiem. Chcemy zadowolić tych wszystkich kibiców, którzy przychodzą i przyjeżdżają z całej Polski. Chcemy zagrać w finale a czy z Francją to nie ważne, ale chciałbym żeby akurat finał był Polska- Francja.
Dlaczego gra tego zespołu najbardziej Ci się podoba?
- Nie wiem czy powiedziałem, że ich gra mi się podoba. Zwyczajnie mam takie przeczucie co do finału, ale mogę się mylić i pewnie się pomylę.(śmiech)
Ostatnie twoje przeczucia się sprawdzają. Zapowiadałeś dwa zwycięstwa w Warnie i tak było.
- No tak, ale dziwne by było gdybym powiedział, że przegramy. To jest wiara we własne umiejętności, trening, który wykonujemy codziennie i w ciężką pracę. To właśnie dlatego człowiek wierzy, że wygra wychodząc na mecz.
*Wysłuchała Karolina Kosek- reprezentacja.net




