Kontrakt jeszcze nie został podpisany, ale od wczoraj już oficjalnie wiadomo, kto obejmie schedę po Andrzeju Niemczyku i poprowadzi Złotka do walki o medale olimpijskie w Pekinie. Marco Bonitta to wielka osobowość, jednak w jego karierze znaleźć można też mniej chwalebne epizody.
O to, czy znając dobre, ale i te gorsze strony charakteru nowego trenera, jego wyborowi nie towarzyszyły żadne obawy ze strony działaczy PZPS zapytaliśmy prezesa Związku Mirosława Przedpełskiego.
Reprezentacja net:
Marco Bonitta odszedł z reprezentacji Włoch, ponieważ zawodniczki zbuntowały się przeciwko sposobowi, w jaki je traktował. Narzucił im takie rygory i dyscyplinę podczas zgrupowań, że na dłuższą metę nie mogły tego wytrzymać. Czy dokonując wyboru selekcjonera, Związek nie miał obaw, że u nas może powtórzyć się podobna sytuacja?

Mirosław Przedpełski:
- Sam mu zadałem takie pytanie. Poprosiłem żeby wyjaśnił, dlaczego Włoszki tak się zbuntowały. Szczególnie, że Niemczyk dosyć luźno prowadził drużynę i nasze zawodniczki nie są przyzwyczajone do specjalnych rygorów. Ale Bonitta powiedział, że było to dla niego cenne doświadczenie, i umie wyciągnąć wnioski z tego, co zaszło. Twierdzi, że wie dokładnie, dlaczego tak się stało. Według niego, zawodniczki po prostu za bardzo zostały „zepsute” przez „świat zewnętrzny”. Każda została gwiazdą, zaczęły się występy w reklamach, udziały w programach telewizyjnych i nie było nikogo, kto by zapanował nad tą drużyną. Bonitta chciał wprowadzić dyscyplinę, ale one były już za bardzo rozpuszczone i stało się tak, jak się stało. Ma nadzieje, że z tym doświadczeniem, które ma teraz, nie dopuści do tego, żeby taka sytuacja powtórzyła się w Polsce.
Jest jednak faktem, że metody Bonitty były kontrowersyjne i chyba trochę nie przystające, do bądź co bądź, dorosłych już kobiet. Podczas zgrupowań zabierał im telefony, nie pozwalał kontaktować się z dziennikarzami, ani nawet z rodzinami. Odcinał je kompletnie od świata zewnętrznego na długie tygodnie...
- Faktycznie było coś takiego. Myślę, że są to błędy, z których wyciągnął wnioski. Tą drogą próbował zapanować nad zespołem, ale mu nie wyszło. Jak się okazało, nie są to dobre metody i na pewno z reprezentacją Polski będzie postępował inaczej.
Powiedział Pan, że Związek nie będzie w żaden sposób naciskał na kadrowiczki, żeby je namawiać do gry w reprezentacji. Ma to być wyłącznie sprawa pomiędzy trenerem i zawodniczkami. Ale co będzie, jeśli kilka podstawowych zawodniczek, bez których trudno zbudować reprezentację stwierdzi, że "dziękują za współpracę", i Bonitta zostanie z „drugim garniturem”? Bez dotychczasowych „filarów” reprezentacji, trudno będzie stworzyć zespół, mający wygrywać najważniejsze imprezy.
- Poczekajmy z oceną metod pracy nowego trenera. Ja nie wiem jeszcze, jakie rygory będą obowiązywały w kadrze Bonitty. Myślę, że laurka, jaka została wystawiona trenerowi przez włoskie zawodniczki, może być lekko przesadzona. Nie straszyłbym za bardzo Bonittą. Pamiętajmy, że do Wagnera też przylgnęło określenie „kat”, a tymczasem zawodnicy, którzy grali pod jego kuratelą, wcale takiego zdania o nim nie mają. Oczywiście kobiety to trochę inna bajka, ale zachowajmy spokój.
Kontrakt będzie podpisany do Olimpiady, bez żadnego terminu weryfikacji dokonań sportowych w międzyczasie. Niezależnie więc od tego, co Bonitta "urgra" przed Igrzyskami Olimpijskimi, może spać spokojny o swój angaż. Czy nie będzie żadnej możliwości rezygnacji z jego usług, gdyby się okazało, że jednak coś jest nie tak?

- Oczywiście inne warunki, oprócz wyników sportowych, zawrzemy w kontrakcie. Jeżeli będą jakiekolwiek niepożądane sytuacje, działające na szkodę reprezentacji, to naturalnie będziemy mieli prawo interweniować. Na razie nie będę się jednak więcej na ten temat wypowiadał.
Czy coś więcej wiadomo na temat koncepcji nowego trenera dotyczącej zasad budowania zespołu, kompletowania kadr?
- Bonitta ma doskonałe rozeznanie w naszych zasobach ludzkich. Zna wszystkie zawodniczki, które grają za granicą, ale też nie ma problemu ze znajomością tych, które grają w kraju. Bardzo ciekawą opinię wygłosił na temat grającej w kraju Barańskiej. Wiedział np., że jest w tej chwili jedną z najlepiej serwujących zawodniczek w lidze. Jego wiadomości dotyczące naszych zawodniczek idą jednak jeszcze dalej. Wie np., kto to jest Wojtowicz, która jest przecież dopiero wschodzącym talentem. Myślę, że nie ma innej drogi niż połączenie w zespole zawodniczek doświadczonych, „starszych”, grających we Włoszech w Hiszpanii w lidze rosyjskiej i polskiej, z młodymi.
Bonitta to bardzo dumny człowiek, żeby nie powiedzieć butny. Swego czasu dosyć nieprzyjemnie wypowiadał się o Polkach. Czy rozmawialiście na ten temat?
- On wtedy był trenerem innego kraju i być może była to jakaś specjalna taktyka, , dzięki której miał w jego mniemaniu osiągnąć jakieś określone cele. Myślę, że nie ma sensu teraz tego wyciągać.
Już w przyszłym tygodniu Marco Bonitta może pojawić się w Polsce, żeby pouzgadniać szczegóły umowy oraz spotkać się z dziennikarzami. Czy należy się spodziewać od razu podpisania kontraktu?
- Mamy już spore doświadczenia związane z zatrudnianiem trenera Lozano, więc z wynegocjowaniem szybko i sprawnie kontraktu nie powinniśmy mieć większych problemów. Ale tu akurat pośpiech nie jest wskazany. Mamy czas. Sezon reprezentacyjny zaczyna się w okolicach maja.
* Z Mirosławem Przedpełskim rozmawiał Tomasz Kowalik – Reprezentacja.net




