Piotr Gruszka jest jednym z najbardziej doświadczonych siatkarzy w Polsce. Nikogo więc nie dziwi, że już po raz dwunasty w swojej karierze dostał powołanie do reprezentacji. Gruszka zdaje sobie jednak sprawę z tego, że nie nazwisko, lecz wyłącznie wytężona praca jest gwarancją sukcesu.
Reprezentacja.net:
Jak na obecną chwilę oceniasz swoją formę?
Piotr Gruszka – kapitan polskiej reprezentacji seniorów:
- Myślę, że nie jest źle. Przez ostatni miesiąc nękały mnie różne dolegliwości. Chorowałem i nie miałem czasu porządnie się wyleczyć. To mogło mnie trochę osłabić, ale aktualnie wszystko zmierza w dobrym kierunku. Wierzę, że będzie coraz lepiej, bo w ostatnim czasie poprawiła mi się zagrywka. Zespół Skry ma takich zawodników, z którymi miło jest grać i nietrudno jest utrzymać wysoki poziom.
Sądzisz, że ten poziom jeszcze wzrośnie przed nadejściem sezonu reprezentacyjnego?
- Pracujemy po to, by forma była co najmniej stabilna, a najlepiej coraz wyższa. Przed nami okres ciężkiej pracy przy jednoczesnym baraku odpoczynku. My dajemy z siebie wszystko, ale to trenerzy martwią się, by najlepsza dyspozycja przyszła w odpowiednim czasie.
Zaraz po skończeniu rozgrywek ligowych czeka was seria reprezentacyjnych zgrupowań. Nie przeraża Cię perspektywa tak wytężonej pracy bez możliwości regeneracji sił?
- Po sezonie ligowym nawet nie zdążymy się obejrzeć, a już przyjdzie okres reprezentacyjny. Wszystko się szybko potoczy. Naturalnie nie oczekuję tego z niecierpliwością, ale też mnie ta sytuacja nie przeraża. Dla mnie sezon trwa bez przerwy już od 12 lat. A wytężonej pracy pod okiem Raula Lozano się nie boję. Jeśli tylko ona daje efekty, to nie pozostaje nic innego, jak ciężko trenować.
Wybiegasz czasem w przyszłość do spraw związanych z reprezentacją?
- Wiadomo, że liga jest obecnie najważniejsza. Trudno jednak uniknąć zagadnień związanych z kadrą, o której przypominają chociażby media. Okres reprezentacyjny należy do bardzo ciężkich, wiec wolę się nad nim nie zastanawiać. Jak nadejdzie, to będę się martwił.
Tegoroczna Liga Światowa będzie dla nas szczególna, ponieważ jesteśmy gospodarzami finału tej imprezy. Jak odbierasz decyzję o powierzeniu Polsce organizacji tego turnieju?
- Bardzo dobrze stało się, że to właśnie w Polsce odbędzie się ta impreza. Jest to nagroda przede wszystkim dla naszych kibiców. Niewielu było z nami w Japonii, a teraz wszyscy będą mieli okazję obserwować zmagania z udziałem najlepszych zespołów na świecie. Ten finał będzie świętem fanów siatkówki w Polsce. To także doskonała okazja dla Raula Lozano do sprawdzenia dyspozycji wielu zawodników, a dla nas do złapania oddechu, bo przecież udział w finale „Światówki” mamy zapewniony.
Po raz kolejny Liga Światowa nie jest priorytetem w kalendarzu reprezentacji. Czy mimo wszystko pokusicie się o wygranie turnieju przed własną publicznością?
- Z pewnością postaramy się o zwycięstwo. Liga Światowa jest ogromnym przedsięwzięciem, za które jesteśmy organizatorom bardzo wdzięczni. Mimo, że jest imprezą, która przede wszystkim ma przynosić dochody, dla nas jest doskonałą okazją do gry z najlepszymi. A jeśli grać, to tylko o zwycięstwo. Jest to również możliwość eksperymentowania, testowania młodzieży oraz szukania optymalnego składu na najważniejsze w danym roku imprezy. Z kolei w samym finale walczyć będziemy z najlepszymi zespołami na świecie, a wygrane nad tego typu przeciwnikami, dają wiarę w siebie oraz dodatkową energię.
Do mistrzostw Starego Kontynentu pozostało jeszcze pół roku. Jakie cele stawia sobie drugi zespół świata w związku z tą imprezą?
- Z pewnością jest to dla nas najważniejsza impreza sezonu, choć istotny będzie także Puchar Świata, który jest jednocześnie olimpijskim turniejem kwalifikacyjnym. Będziemy chcieli ugrać na mistrzostwach w Rosji jak najwięcej. Fajnie byłoby zdobyć tam medal, o co będziemy się starć.
Kibice wychodzą z założenia, że skoro przywieźliśmy srebrny krążek z siatkarskiego mundialu, to tym bardziej musimy zdobyć medal podczas mistrzostw Europy.
- My tak do tego nie podchodzimy. Łatwo o wysoką lokatę nie będzie, ponieważ jest kilka zespołów, które maja ochotę na zwycięstwo. Na pewno nie pojedziemy tam z myślą o 5. miejscu. Mamy ambicje na medal.
Jak skomentujesz to, co działo się w ostatnich tygodniach wokół reprezentacji? Pojawiały się nawet sygnały o możliwym odejściu Raula Lozano z posady trenerskiej? Czy według ciebie może to wpłynąć niekorzystnie na atmosferę w zespole?
- Jest to typowo polski styl działania. Zamiast podtrzymywać pozytywną atmosferę powstałą na fali zdobycia medalu, próbuje się to wszystko zniszczyć. Myślę, że mimo tej niesprzyjającej sytuacji kibice się od nas nie odwrócą, a środowisko siatkarskie jakoś odbuduje swoje morale. Szkoda byłoby zniszczyć to, co udało się w ostatnim czasie zbudować. Siatkówka stała się sportem niezwykle popularnym. A tego typu sytuacje negatywnie wpływają na wizerunek tej dyscypliny w Polsce. Jeżeli o nas chodzi, postaramy się, żeby cała sytuacja nie wprowadziła zamieszania wewnątrz kadry.
Raul Lozano pokazał, że jest konsekwentny, surowy i nie rzuca słów na wiatr. W jaki sposób należy postrzegać taką postawę trenera?
- Nie chciałbym tego szerzej komentować, ale Raul jest trenerem wymagającym. Zarówno wobec nas, jak i wobec siebie. Jego charakter nie jest dla nikogo tajemnicą. Każdy wiedział, czego można się po nim spodziewać. Lozano ma prawo podejmować kontrowersyjne decyzje, a my nie mamy prawa ich oceniać.
Rozumiem, że Ty w pełni podporządkowujesz się jego wymaganiom?
- To on jest dla nas szefem, my mamy z nim współpracować. Naturalnie zdarzają się sytuacje, w których się nie zgadzamy, ale z Raulem wszystko da się przedyskutować. Co prawda ostateczna decyzja zawsze należy do niego, ale wcześniej stara się wysłuchać naszych opinii.
Czy rok 2007 będzie dla Ciebie jeszcze lepszy niż ubiegły?
- Będzie on z pewnością trudniejszy niż poprzedni. Po pierwsze nie będzie czasu na zregenerowanie organizmu. Co więcej, jest to rok obfitujący w imprezy wysokiej rangi. Najwięcej zależy od naszego zdrowia, bo do pracy zmuszać nas nie trzeba. Sami chcielibyśmy jeszcze raz przeżyć takie momenty, jak podczas mistrzostw świata w Japonii. Istotne jest, by nasz wysiłek przyniósł zamierzony efekt. Myślę, że każdy z nas pojawi się na pierwszym zgrupowaniu kadry z podobnym do mojego nastawieniem.
* Z Piotrem Gruszką rozmawiała Barbara Kuziemska – reprezentacja.net




