Wojciech Grzyb, na co dzień zawodnik PZU AZS Olsztyn, a w ostatnim czasie również jeden z naszych podstawowych reprezentacyjnych środkowych, znalazł się w 19-osobowej kadrze na Ligę Światową. Po meczu 17. kolejki fazy zasadniczej we Wrocławiu opowiadał o tym, jaki był to dla niego sezon oraz o celach, jakie sobie stawia na drugą połowę roku.
Reprezentacja. net: W ostatnim meczu fazy zasadniczej przeciwko Gwardii Wrocław nie pojawiłeś się na parkiecie. Dlaczego?
Wojciech Grzyb: - Nie był to wynik żadnego urazu czy gorszej dyspozycji. Wszyscy, którzy dziś nie zagrali, są zdrowi. Po prostu trener Mazur dał pograć tym zawodnikom, którzy w trakcie sezonu mieli mniejsze szanse na zaprezentowanie się w pierwszym składzie. I to była bardzo dobra decyzja. Wygrali w takim stylu, że aż milo był patrzeć.
Tradycyjnie na pozycji środkowych szykuje się zacięta rywalizacja. Jak widzisz swoje szanse na grę w podstawowym składzie u Raula Lozano?
- No tak, zgadza się, to żadna rewelacyjna wiadomość. Jest dużo bardzo dobrych zawodników na tej pozycji w Polsce. Cały czas trzeba grać na wysokim poziomie, ciężko trenować, tak, aby trener to dostrzegł i miał podstawy, aby powołać zawodnika do kadry.
Sezon zasadniczy się powoli kończy, do rozegrania zostały jeszcze mecze w play-offach. Jaki to był sezon dla Ciebie? W jakiej jesteś formie? Jak czujesz się pod względem zdrowotnym?
- Powiedziałbym, że to był dobry sezon. Forma przed play-off idzie w górę. Poza tym zdrowie dopisuje. Omijały mnie jakieś większe urazy. Tylko na początku rozgrywek miałem problemy z kolanem. Cieszę się, bo wszystko jest już w porządku.
Liga się skończy i zaraz potem udacie się na zgrupowanie. Jakie sobie cele stawiasz na ten rok? Co chcesz osiągnąć z reprezentacją?
- Przede wszystkim sam chciałbym się przebić do pierwszej szóstki. Wiem, że to będzie ciężkie zadanie, ale mam ambicje, chęć do pracy również. Zależy mi na tym, a w sporcie wszystko jest możliwe.
W tym roku finał Ligi Światowej odbędzie się w Polsce. Jak podoba Ci się ta idea?
- To chyba nie jest zaskoczeniem. Przy naszej publiczności, która zawsze szczelnie wypełnia hale, to musiało być docenione przez światowe władze siatkówki. Mamy pewność, że na wszystkie mecze przyjdzie komplet widzów. W niektórych państwach mecze nie cieszą się taką popularnością jak u nas. Ludzie przychodzą tylko na spotkania gospodarza turnieju, a na pozostałe nie. Dlatego uważam, że jest to bardzo dobre rozwiązanie.
Mówiło się swego czasu, zanim jeszcze zapadła decyzja o organizacji finału Ligi Światowej w Polsce, że ten turniej może zostać potraktowany przez sztab szkoleniowy, może nie w sposób ulgowy, ale na pewno mniej priorytetowy. A jak jest teraz?
- Znając trenera Raula Lozano to nie ma takiej możliwości, żeby jakikolwiek turniej został potraktowany w sposób „treningowy”. Jeśli przydarzy się jakiś słabszy mecz to trener potraktuje nas bez żadnej taryfy ulgowej. W szatni wysłuchamy paru mocniejszych słów i zostaniemy potraktowani tak jak zwykle w takiej sytuacji - czyli ostro.
Skoro mowa o trenerze Lozano, powiedz jak Ty go odbierasz? Jak byś mógł go scharakteryzować?
- Na pewno profesjonalista w każdym calu, poważne podejście do każdego treningu, meczu, zwracanie uwagi na detale. Do tego duża wiedza nie tylko siatkarska, ale także z zakresu biologii, fizjologii, medycyny. Poza tym doskonały taktyk.
Na koniec zapytam, czy zdarzają się Wam nieporozumienia wynikające z dzielącej Was bariery językowej?
- Nie, bariery językowej nie dostrzegamy. Lozano nie ma problemu z przekazywaniem intencji, potrafi do nas dotrzeć. A jeśli pojawia się jakieś niezrozumienie, to trener Świderek nam dopowiada, wyjaśnia. Poza tym sami też się uczymy. Więc pod tym względem nie zdarzają się nieporozumienia.
* Z Wojciechem Grzybem rozmawiała Hanna Niełacna – reprezentacja.net




