W sobotę, 14 października, w Luksemburgu odbędzie się kongres Europejskiej Federacji Siatkówki. Zgromadzenie generalne poprzedzone zostanie posiedzeniem Zarządu, na którym podjęte zostaną decyzje o tym, którym krajom przyznana zostanie organizacja mistrzostw Europy w 2009 roku.
To będzie ważny kongres dla polskiej siatkówki, gdyż nasz kraj jest, oprócz Włoch, jednym z dwóch kandydatów do organizacji mistrzostw Europy kobiet za trzy lata.
Polska delegacja leci do Luksemburga uzbrojona w prezentację multimedialną i krótki film poglądowy, przedstawiający walory Polski jako potencjalnego organizatora europejskiego czempionatu. W kilkominutowym filmie do wyboru naszego kraju zachęcają zarówno prezydent kraju Lech Kaczyński, jak i prezydenci Katowic i Łodzi, gdzie planowana jest organizacja zawodów. W promocję Polski włączył się też obecny komisarz Warszawy – Kazimierz Marcinkiewicz, bowiem to właśnie w stolicy planowane jest zorganizowanie ceremonii losowania składu grup mistrzostw. Same mecze miałybyodbywać się w katowickim Spodku i w nowobudowanej hali sportowej w Łodzi. Z polskiej strony w głosowaniu nad wyborem kraju mistrzostw uczestniczyć będzie prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, Mirosław Przedpełski.
Leci Pan do Luksemburga, gdzie w piątek koło południa, na posiedzeniu zarządu CEV stanie punkt o wyborze gospodarza ME 2009. W jaki sposób odbędzie się wybór organizatora mistrzostw, czy będzie to głosowanie i wygra kandydatura, która zdobędzie więcej głosów?
Mirosław Przedpełski:
- Tak, są dwie kandydatury, Polski i Włoch. Przedstawiciele obu krajów będą mieli możliwość zaprezentowania w 10 minutowych wystąpieniach swoich walorów. Następnie dwudziestu członków Zarządu będzie w tajnym głosowaniu wybierało lepszą ofertę.
Czy mamy wstępne rozeznanie przedstawiciele których krajów będą nam sprzyjać, czyich głosów możemy się spodziewać?
- Oczywiście, cały czas robimy polityczne „podchody”, ale z naszych wyliczeń wynika, że na dzień dzisiejszy sympatie rozkładają się 50 na 50%. Trzeba więc będzie jeszcze mocno popracować na miejscu.
Czy głosowanie będzie dotyczyło tylko mistrzostw Europy kobiet, czy też mężczyzn?
- Do organizacji mistrzostw Europy mężczyzn zgłosił się tylko jeden kandydat – Turcja, więc głosowania nie będzie, jedynie zatwierdzenie kandydatury.
Pamiętam, że swego czasu Włosi proponowali nam poparcie w głosowaniu nad naszą kandydaturą do organizacji ME o ile my poprzemy ich w staraniach o MŚ. Tymczasem mają być kontrkandydatami dla naszej oferty.
- Włosi byli przekonani, że będziemy się starali o organizację ME mężczyzn. I takie były nasze pierwsze plany, ale niestety w tym samym okresie mamy w Polsce mistrzostwa Europy w koszykówce. Musieliśmy więc zrobić ukłon w stronę koszykówki, bo im pierwszym zostało przyznane prawo do organizacji mistrzostw. A te są od 7 do 20 września – dokładnie w tym samym czasie, co siatkarskie mistrzostwa Europy mężczyzn.
Co poza wyborem gospodarza mistrzostw Europy w 2009 roku będzie omawiane na zgromadzeniu Zarządu i kongresie w Luksemburgu?
- Program jest bardzo bogaty. Omawiana będzie m.in. szczegółowa organizacja mistrzostw Europy w przyszłym roku oraz zmiana regulaminu rozgrywek Ligi Mistrzów i Europejskich Pucharów. Dotyczy to trochę innego systemu przydzielania miejsc i ilości dopuszczonych do rozgrywek klubów. Mam nadzieję, że będzie to z korzyścią dla polskich zespołów.
Wraca Pan z Luksemburga i leci do Japonii na kolejny kongres tym razem Światowej Federacji Siatkówki (FIVB). Tam też będą się działy ważne rzeczy dla całej siatkówki. Najważniejsze to wybór prezydenta FIVB na kolejną kadencję, ale co jeszcze jest w programie? Co dotyczyć będzie bezpośrednio nas?
- Cała masa polskich działaczy będzie startowała do różnych komisji w FIVB, a ja osobiście będę kandydował na Członka Zarządu. Nie wiem jednak czy mi się to uda, bo w porównaniu z innymi kandydatami działam stosunkowo krótko w międzynarodowej siatkówce. Ale zobaczymy co będzie. Czym więcej Polaków uda się wprowadzić w struktury FIVB tym lepiej, bo od tego zależeć będzie nasz wpływ na podejmowane w przyszłości decyzje dotyczące całej siatkówki, czyli też nas samych.
Zaczęliśmy rozmowę od mistrzostw Europy kobiet, wróćmy więc na koniec jeszcze do seniorek. Jak po obejrzeniu dwóch ostatnich meczów z Niemkami ocenia Pan przygotowanie naszych dziewczyn do mistrzostw świata?
- Rodzi nam się to wszystko w bólach, ale często jest tak, że jak coś się w bólu rodzi, to potem są wyniki. Widać, że nowe zawodniczki pokazują się z dobrej strony. Nie jest to może jeszcze regularne, ale zostało jeszcze trochę czasu do mistrzostw i może wszystko się jakoś dotrze. Po długiej nieobecności nieźle zaprezentowała się Kamila Frątczak, dobrze wprowadziły się do zespołu Ściurka i Maj, która zagrała w ostatnim meczu naprawdę rewelacyjnie. Biorąc pod uwagę to, że nasza grupa eliminacyjna na mistrzostwach świata nie jest bardzo trudna, mamy spore szanse coś w Japonii ugrać.
Czy po sporych roszadach w składzie kadry oraz nieoczekiwanych zmianach na stanowisku trenera powinniśmy zrobić weryfikację celów zakładanych wcześniej do osiągnięcia w Japonii? Jakie miejsce polskiej reprezentacji będzie satysfakcjonujące?
- Będziemy zadowoleni, jeżeli znajdziemy się w szóstce, ale myślę, że może być nawet lepiej.
Organizacja mistrzostw Europy w 2009 roku byłaby doskonałym ukoronowaniem sukcesów naszych Złotek na arenie europejskiej w dwóch ostatnich edycjach mistrzostw Europy. Na organizację tej rangi imprezy w naszym kraju z pewnością zasłużyli też sobie polscy kibice, którzy od lat walczą z brazylijskimi o prymat najlepszych na świecie, a na europejskiej arenie z pewnością nie mają sobie równych. Nie pozostaje nam wiec nic innego, niż trzymanie kciuków za luksemburską misję naszej delegacji.
* Z Mirosławem Przedpełskim rozmawiał Tomasz Kowalik – reprezentacja.net




