Od kilku lat monopol na grę na pozycji libero w polskiej reprezentacji seniorów miał Krzysztof Ignaczak. A ponieważ w zespole jest tylko jeden libero, szansa na zobaczenie na boisku innego zawodnika była mała.
Zmieniło się to jednak w pierwszym sezonie, w którym Raul Lozano objął funkcję trenera Polaków. Już w pierwszych meczach Ligi Światowej 2005 z powodu braków kadrowych Ignaczak z konieczności przestawiony zostać musiał na pozycję przyjmującego, a w drugiej połowie sezonu reprezentacyjnego z powodów dyscyplinarnych „Igła” został wykluczony z kadry na kilka tygodni przed mistrzostwami Europy. W obu przypadkach na pozycji libero na boisku zobaczyć mogliśmy Piotra Gacka. W tym roku Piotrek również znalazł się w szerokiej kadrze, jednak jak dotąd wielu okazji do gry nie miał. Ponieważ libero to jedyny zawodnik w drużynie, który nie ma zmiennika, od pewnego czasu w Światowej Federacji Siatkówki rozważana była propozycja zmiany przepisów, która umożliwiałaby wstawianie do podstawowych składów zespołów dwóch zawodników libero. Początkowo zakładano, że nowe regulacje miałyby obowiązywać już od tegorocznych mistrzostw świata. Niestety tak się nie stało. Wynika z tego, że jeden z trenujących ciężko cały sezon reprezentacyjny zawodników: Krzysztof Ignaczak lub Piotr Gacek do Japonii nie pojedzie. Na kilka dni przed ogłoszeniem przez Raula Lozano dwunastki na mistrzostwa świata, zapytaliśmy Piotra Gacka o to, jak znajduje się w obecnej sytuacji.
Od pewnego czasu mówiło się, że być może na zbliżających się mistrzostwach świata zagra dwóch libero, wychodzi jednak na to, ze do Japonii poleci to tylko jeden.
Piotr Gacek:
- No tak. To było tylko takie „przebąkiwianie”, że poleci dwóch libero. Miała być powołana dziewiętnastka zawodników do szerokiej kadry, a z niej wyłoniona potem 13 na MŚ. Jednak jest jak jest, i leci jeden libero. Trener zadecyduje, czy polecę ja czy Krzysiek. Na treningach obaj dajemy z siebie wszystko. Który z nas wygra rywalizację, okaże się po meczach z Kubą, które będą takim ostatnim sprawdzianem.
Widziałem na treningu jak razem z Krzyśkiem się rozciągacie, pomagacie sobie. Widać, że są między wami przyjacielskie układy. Jak to jest możliwe, że nie rywalizujecie ze sobą?
- Rywalizacja pozaboiskowa byłaby bardzo niezdrowa. Rywalizujemy ze sobą tylko na treningu, a poza boiskiem mieszkamy nawet razem w pokoju. Także tutaj nie ma żadnej niezdrowej rywalizacji. Jesteśmy przyjaciółmi, mieszkamy blisko siebie w Częstochowie, rywalizacja między nami występuje tylko na parkiecie.
W tym roku zupełnie inny niż dotychczas jest system eliminacji w grupach na mistrzostwach świata. Wyniki z pierwszej grupy zaliczają się do drugiej, i tak na dobrą sprawę wygląda to tak, jakby dwie pierwsze fazy rozgrywek były jedną grupą. Jak oceniacie to wy, zawodnicy, czy to jest dobrze dla przyjętej przez was taktyki, dla waszego sposobu grania? Wcześniej było tak, że awansując do następnej fazy rozgrywek można było zapomnieć o tym, co było wcześniej i gra zaczynała się od nowa. W tym roku już tak nie jest.
- Tak, teraz będzie trzeba podejść do każdego meczu na 100%, bo wyniki meczów rozegranych w grupie będą brane pod uwagę później. Może to nie jest dziwne, ale inne. Trzeba do tego po prostu podejść poważnie. Czy to jest dobre dla nas, nie wiem. Po prostu musimy dobrze zagrać każdy mecz, a jeśli będziemy grali na w miarę przyzwoitym poziomie, to jesteśmy w stanie nawiązać walkę z czołówką.
No tak, ale ten system wymusza konsekwencję w grze i nie oddawanie niepotrzebnie setów ze słabszymi rywalami, a wy mieliście zawsze z tym problemy.
- Cały czasz pracujemy nad tym, żeby z potencjalnie słabszymi zespołami wygrywać wysoko. Wiemy, że to będzie miało znaczenie w dalszej fazie rozgrywek. Z takimi zespołami po prostu trzeba wygrać maksymalnie wysoko, bez straty seta.
Jak oceniasz waszą dyspozycję dzisiaj, w stosunku do pierwszego roku, kiedy przyszedł trener Lozano? Czy jest jakiś zauważalny postęp?
- Na pewno jest. Poprawiliśmy kilka mankamentów w grze, które wcześniej mieliśmy. Bardzo dużo pracowaliśmy nad blokiem, obroną, wystawą sytuacyjnej piłki z pola. Myślę, że ta dwuletnia praca przyniosła bardzo duże efekty. Zresztą mecze, które rozgrywaliśmy w tamtym i w tym roku w Lidze Światowej pokazały, że potrafimy nawiązać walkę z najlepszymi. To z pewnością jest zasługa naszej dwuletniej pracy.
Pozostaję mi więc życzyć Ci powodzenia w rywalizacja sportowej i czerpania jak największych korzyści z możliwości pracy z Lozano.
- Nie dziękuję.
* Z Piotrem Gackiem rozmawiał Tomasz Kowalik – reprezentacja.net




