Małgorzata Glinka rozpoczęła przygotowania do sezonu reprezentacyjnego nieco później niż większość zawodniczek. Do Szczyrku, gdzie kadra trenowała od początku lipca, Gosia dotarła dopiero w drugiej połowie miesiąca. Jej absencja spowodowana była koniecznością leczenia i rehabilitacji kręgosłupa, z którym zawodniczka ma problemy od wielu lat.
Reprezentacja.net: -Trafisz z formą do Bydgoszczy?
Małgorzata Glinka: - Ciężko jest trafić z formą na Grand Prix w Bydgoszczy. Osobiście postawię raczej wszystko na mistrzostwa świata. Ja po prostu nie mogę trenować przez 12 miesięcy z moimi problemami zdrowotnymi. Organizm mój wymaga odpoczynku po sezonie klubowym i musze zadbać o niego trochę więcej. Nie mogę mieć dwóch imprez w sezonie reprezentacyjnym, w których będę grała „na maksa”. Muszę coś wybrać.
-Myślisz, że wrócisz jeszcze do takiej formy jaką prezentowałaś w mistrzostwach Europy 2003?
-Mam nadzieję.
-Wobec tego będziesz dawać z siebie wszystko na zgrupowaniach? Czy może będziesz się oszczędzać z racji twojego kręgosłupa?
-Nie, nie wydaje mi się. Ja zawsze jak jestem na treningu to daję z siebie wszystko. Ciężko mi się oszczędzać. Nie... to jest raczej niemożliwe. No, ale ostatecznie wszystko zależy od zdrowia i nie mogę nic obiecywać. To, co będzie się działo nie zależy zresztą tylko ode mnie i moich problemów, bo nie tylko ja mam kłopoty. Inne dziewczyny również je mają. Bardzo dużo rzeczy musi się zgrać żeby zespół właściwie funkcjonował. Jesteśmy jedną drużyną.
-Trener nie martwi się, że ostatnio tyle było urazów, nie komplikuje mu to pracy?
-Martwi się, ale to jest rzecz naturalna. Wiadomo, że jak się jest profesjonalistą, to trzeba tak prowadzić drużynę, żeby było jak najmniej kontuzji.
-Ile lat jeszcze zamierzasz grać w kadrze?
-Do Olimpiady.
- Dziękuję za rozmowę.




