Podczas gdy kibice w całej Polsce czekają z niecierpliwością na pierwszy turniej Grand Prix w Bydgoszczy, nasze juniorki przygotowują się do mistrzostw Europy, które odbędą się pod koniec sierpnia we francuskim Metz.
Obecnie, po zakończonym zgrupowaniu w Miliczu i międzynarodowym turnieju w Goleniowie, dziewczęta mają kilka dni wolnego na zregenerowanie sił. 18. sierpnia spotykają się w Spale, gdzie przez kilka dni będą szlifowały formę na zbliżające się wielkimi krokami mistrzostwa Starego Kontynentu.
W ekipie trenera Andrzeja Urbańskiego panują optymistyczne nastroje, zawodniczki są bojowo nastawione. Jedynym problemem są kontuzje, które dręczą kilka czołowych siatkarek naszej reprezentacji. O tym wszystkim opowiada w udzielonym nam wywiadzie Ewelina Sieczka – kapitan polskiej ekipy.
Reprezentacja.net: Jak wyglądają wasze przygotowania do mistrzostw?
Ewelina Sieczka: - Na początku wakacji zaczęły się kilkunastodniowe obozy: Zakopane - obóz o charakterze wytrzymałościowym, chodziliśmy po górach, by nabrać sił i wzmocnić stawy, przed kolejnym obozem. Następnie po trzech dniach przerwy udałyśmy się do Cetniewa, gdzie większość czasu spędziłyśmy na sali treningowej. Kolejny obóz trwał pięć dni i był w Miliczu, skąd bezpośrednio pojechałyśmy na turniej do Goleniowa. Zagrałyśmy tam mecze z Czeszkami i Białorusinkami. Zajęłyśmy pierwsze miejsce, choć nie grałyśmy w pełnym składzie z powodu kontuzji. Obecnie jesteśmy w trakcie czterodniowej przerwy, po której 18. sierpnia rozpoczynamy ostatnie przygotowania przed ME, w Spale. Ze Spały bezpośrednio udamy się do Metz, w którym rozgrywane będą mecze naszej grupy.
- Tak długi okres przygotowań to dla was, młodych dziewczyn "stracone" wakacje. Jak to wygląda z waszego punktu widzenia? Czy nie macie czasami dość ciężkich treningów?
- Wiadomo, że są momenty słabości, ale mimo wszystko do ME chcemy się przygotować dla siebie, bo jest to najprawdopodobniej jedna z ostatnich naszych imprez młodzieżowych.
- Opłacałoby się „stracić” wakacje, jeżeli udałoby się zdobyć medal. A tak realnie, okiem czołowej zawodniczki - czego możemy się spodziewać?
- Wywalczyłyśmy kwalifikacje na mistrzostwa, trudno to lekceważyć. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że o ile zdrowie pozwoli, to postaram się zrobić wszystko, by powalczyć o medal... I myślę, że takie jest podejście większości dziewczyn.
- Możesz coś więcej powiedzieć o tych problemach zdrowotnych?
- Mam stwierdzony kręgozmyk pierwszego stopnia. Jest to wrodzona wada kręgosłupa, która w znacznym stopniu przeszkadza w aktywności fizycznej i w sporcie wyczynowym..
- Mam nadzieję, że Twój występ w ME nie jest przez to zagrożony?
- Jutro udaję się na konsultację lekarską, ponieważ mój udział w mistrzostwach na dzień dzisiejszy stoi pod znakiem zapytania. W ostatnich dniach odczuwałam dokuczliwy ból, który uniemożliwił mi występ w goleniowskim turnieju.
- Słyszałem też o urazach innych dziewczyn. To jakieś poważniejsze kontuzje, czy może tylko przemęczenie?
- Gabi Wojtowicz doznała naciągnięcia mięśnia brzucha, ale nie jest to poważna kontuzja. Ania Gawron ma od dłuższego czasu problemy z barkiem. Na początku wakacji poważna kontuzja uniemożliwiła Kindze Zielińskiej udział w zgrupowaniach i grze w kadrze w tym sezonie..
- Po sukcesach seniorek i waszych kolegów juniorów, mówi się, że teraz czas na Was. Czy nie czujecie z tego powodu żadnej presji?
- Może troszeczkę, ale większa presja odczuwalna była przed eliminacjami mistrzostw Europy, ponieważ wcześniej nie wzięłyśmy udziału w żadnej poważnej imprezie i była to na to nasza ostatnia szansa. Teraz pozostaje nam już tylko walka i postaramy się zaprezentować z jak najlepszej strony.
- Macie wszystko: talent, duże umiejętności, bardzo dobre warunki fizyczne, jesteście chętne i gotowe do ciężkiej pracy. Czego więc brakuje, aby sięgać po najwyższe cele?
- Może szczęścia, które w sporcie odgrywa dość znaczącą rolę (śmiech).
- A jak ocenisz Waszą grupę w mistrzostwach?
- Grupa jest bardzo ciężka i nieobliczalna. Z Rosją miałyśmy okazję grać na mistrzostwach Europy wschodniej i przegrałyśmy z nimi 3:0. W finale tej imprezy spotkałyśmy się również z Ukrainą, wprawdzie wygrałyśmy 3:0, ale każdy set wygrywałyśmy na przewagi. Z pozostałymi zespołami nigdy nie miałyśmy styczności i ich poziom oraz gra jest dla nas niewiadomą.
- Ewelina, odejdźmy na chwilę od tematu reprezentacji. Jakie masz plany na najbliższy sezon ligowy?
- Nie było na razie czasu, aby myśleć o sezonie ligowym. Te sprawy zaczniemy brać pod uwagę po mistrzostwach Europy.
- Dostałaś powołanie na zgrupowanie pierwszej reprezentacji do Szczyrku. Czy miałaś okazję być tam chociaż jeden dzień, czy przygotowania reprezentacji juniorek nie pozwoliły na to?
- Niestety przygotowania młodzieżowej kadry były ze względu na mistrzostwa Starego Kontynentu priorytetem w tym sezonie. Jednak to powołanie do szerokiej kadry było dla mnie miłym zaskoczeniem.
- Jak już rozmawiamy o seniorkach... Jutro zaczyna się Grand Prix w Bydgoszczy. Jak ocenisz szansę starszych koleżanek na zwycięstwo przed polską publicznością?
- Trzymam kciuki za zwycięstwo dziewczyn i myślę, że wsparcie kibiców i dobra gra będą kluczem do sukcesu.
- Czego Ci życzyć na najbliższe dni, tygodnie?
- Zdrowia i wytrwałości (śmiech).
- Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę właśnie "zdrowia i wytrwałości". Widzimy się na Okęciu, po przylocie z mistrzostw, mam nadzieję, że będziesz miała możliwość pochwalić się medalem (śmiech).
- Dziękuję również i życzę miłej pracy na Grand Prix (śmiech).




