Plus Liga Kobiet zbliża się wielkimi krokami. Jakie nastroje panują w zespole, który będzie bronił tytułu mistrzowskiego? Jaki przebieg miał turniej w Vicenzie? Kto powinien być następcą trenera Bonitty? O tym wszystkim w wywiadzie dla Reprezentacja.net opowiedziała Aleksandra Jagieło (Przybysz).
W miniony weekend Muszynianka Fakro Muszyna pokazała się z bardzo dobrej strony w trakcie turnieju rozgrywanego we Włoskiej Vicenzie. Już na początku pokonały słynną Perugię, która nie zdołała ugrać ani jednego seta. - Pierwszy mecz rozgrywany był w sobotę. Walczyłyśmy z Perugią. Szczerze mówiąc wydawało nam się przed meczem, że o zwycięstwo będzie trudniej. Szczególnie mając na uwadze siłę ligi włoskiej no i klasę samą w sobie, jaką jest zespół Perugii. Mecz zaczęłyśmy bardzo dobrze, nie popełniając żadnych rażących błędów, które nagminnie przytrafiały nam się podczas turnieju w Szamotułach. Świetnie spisywałyśmy się przede wszystkim w bloku i polu zagrywki. To pozwoliło nam w dwóch pierwszych odsłonach na prowadzenie właściwie od początku do końca. W trzeciej partii na parkiecie pojawiła się holenderska rozgrywająca włoskiego zespołu, której gra w dużej mierze wpłynęła na postawę naszych rywalek. Grało nam się troszkę ciężej i ostatecznie o zwycięstwie w tej partii zadecydowała gra na przewagi (31:29 dla Muszyny przyp. red.) – relacjonowała przebieg tego spotkania kapitan zespołu Muszynianki Aleksandra Jagieło.
W drugim półfinale spotkały się zespoły Vicenzy i Le Cannet. - Tego meczu niestety nie udało nam się zobaczyć, gdyż odbywał się on stosunkowo późno – ok.21, a to z powodu spotkania ligi B1, które odbywało się w międzyczasie. Z tego pojedynku zwycięsko wyszła Vicenza, z którą kolejnego dnia grałyśmy w finale – kontynuowała relację przyjmująca zespołu „Mineralnych”.
Mecz przeciwko drużynie gospodarzy był dla podopiecznych trenera Serwińskiego bardzo ważny z tego względu, że to głównie za sprawą właśnie tego zespołu siatkarki Muszyny zostały wyeliminowane z pucharu CEV w ubiegłym sezonie. - Podeszłyśmy do tego meczu bardzo honorowo. Drużyna, mimo iż występuje pod inną nazwą w zasadzie nie zmieniła składu. Chciałyśmy się w jakiś sposób zrewanżować za zeszłoroczną przegraną. Bardzo zależało nam na wygranej no i udało się. Podobnie jak w pierwszym spotkaniu spisywałyśmy się bardzo dobrze przede wszystkim w polu zagrywki i w bloku, ale w zasadzie gra „kleiła” nam się we wszystkich siatkarskich elementach. Mecz był prawdę powiedziawszy jednostronnym pojedynkiem wygranym przez nas 3:0 – mówiła z uśmiechem siatkarka z Muszyny.
Radość Aleksandry Jagieło była tym większa, że została ona wybrana najlepszą zawodniczką turnieju. - Nie ukrywam, że jest to na pewno dla mnie bardzo miłe wyróżnienie. Mam jednak nadzieję, że nie jest to jeszcze moja optymalna forma i to co najlepsze dopiero przede mną. Wszystkie zawodniczki zagrały bardzo dobre zawody. Dlatego dużo łatwiej było wywalczyć tą nagrodę. Nagrodami indywidualnymi zostały wyróżnione jeszcze dwie siatkarki z Polski. – Kamila Frątczak została wybrana najlepiej atakującą, a Mariola Zenik najlepszą libero.
Patrząc na wyniki turnieju w Szamotułach, gdzie „Mineralne” zajęły drugie miejsce przegrywając z drużyną Piły, gra, którą pokazały siatkarki Bogdana Serwińskiego we Włoszech może być pozytywnym zaskoczeniem. Podstawową przyczyną tak dużych wahań formy zdaniem byłej reprezentantki Polski jest system treningowy, któremu są poddane. - W Szamotułach byłyśmy dopiero po etapie siły maksymalnej. Nie ukrywam, że naprawdę grało nam się w tym turnieju bardzo ciężko. Piła akurat w Szamotułach spisywała się bardzo dobrze.
O sile muszyńskiej drużyny najlepiej świadczy fakt, że w Vicenzie zagrała pełna dwunastka. - Włoski turniej był dla nas o tyle łatwiejszy, że zagrałyśmy go pełnym składem. W pierwszym meczu wyszła jedna szóstka, a w kolejnym – druga. To jest dla nas dużym plusem.
Jak przystało na drużynę mistrza Polski w Muszynie zaszły zmiany kadrowe, mające wzmocnić dodatkowo tą drużynę. - Na pewno trzeba jeszcze dopracować wiele rzeczy, by osiągnąć optymalne zgranie. Poza bardzo mocną Mileną Rosner, która do nas dołączyła, bardzo dobrymi zawodniczkami są również Ivana Plachtova i Asia Kaczor, zresztą obie występowały w reprezentacji. Monika Targosz, która także zagra w naszej drużynie również jest bardzo pozytywnym ogniwem tego zespołu. Patrząc na nasz aktualny skład jestem dobrej myśli przed sezonem – stwierdziła była mistrzyni Europy. Dodatkowo cieszy fakt, że wszystkie zawodniczki są w pełni sił. – Na dzień dzisiejszy wszystkie jesteśmy zdrowe i trenujemy. Żadnej z nas nic nie dolega.
Do rozpoczęcia sezonu ligowego pozostało już niewiele czasu. Jakie cele są stawiane przed siatkarkami z Muszyny? - Zespół poza kilkoma wzmocnieniami właściwie się nie zmienił. Na pewno będziemy więc walczyć o obronę tytułu, choć o to nie będzie łatwo. Poza tym będziemy chciały spisać się jak najlepiej w Pucharze Polski. Zarówno sponsorzy, trenerzy jak i my liczymy na to, że zwojujemy też coś w lidze mistrzyń. Pierwszym etapem będzie wyjście z grupy, no a potem – zobaczymy.
Kto będzie najgroźniejszym przeciwnikiem ligowym dla obrończyń tytułu? - Bardzo dobrze prezentuje się zespół z Bielska, który zapowiada walkę o mistrzostwo, zawsze groźne są podopieczne trenera Matlaka, które są bardzo walecznym zespołem. Dąbrowa i Białystok to moi zdaniem są drużyny, które mogą troszeczkę namieszać w lidze. Kalisz już nie jest tym zespołem z zeszłego roku, aczkolwiek np. w trakcie turnieju w Szamotułach drużyna ta pokazała, że ma potencjał i może powalczyć – stwierdziła najlepsza zawodniczka minionego weekendu.
W siatkarskim środowisku trwają spekulacje na temat następcy trenera Bonitty. Jakie zdanie na ten temat ma była reprezentantka Polski z czasów Andrzeja Niemczyka? – Zastanawiam się oczywiście kto będzie kolejnym trenerem reprezentacji. Czy będzie to, któryś z wymienianej głośno trójki? Nie mam zdania, który z nich byłby najlepszy. Wszystko będzie zależało od Związku, który już niedługo rozwieje wszelkie wątpliwości – kończy Aleksandra Jagieło.
* Rozmawiała Renata Respondek - Reprezentacja.net




