Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Siatkówka - Kadeci


Autor: Tomasz Kowalik

Data: 31-10-2006

Nasi eksperci komentują: Polska – Kenia

W inauguracyjnym spotkaniu w ramach mistrzostw świata 2006, Polki pokonały zespół Kenii 3:1 (25:15, 25:17 20:25, 25:20). O ocenę spotkania poprosiliśmy naszych ekspertów, którzy zgodzili się komentować dla Reprezentacja.net przebieg całych mistrzostw świata.

 

Są nimi: Magdalena Śliwa - zawodniczka, współtwórczyni największych sukcesów polskiej reprezentacji, do niedawna I rozgrywająca polskiej kadry oraz najlepsza rozgrywająca mistrzostw Europy 2003 oraz Leszek Piasecki i Rafał Błaszczyk trenerzy naszej II reprezentacji, którzy przebywali przez większą część sezonu reprezentacyjnego z kadrą naszych seniorek, na wspólnym zgrupowaniu kadry „A” i „B”.

 
 

O postawie Polek w dzisiejszym meczu:

 

Rafał Błaszczyk:

To był trudny mecz, bo zawsze rozpoczęcie imprezy, pierwsze spotkanie to ciężkie przeżycie dla zespołu, zwłaszcza w sferze psychicznej. Dzisiaj nasz zespół rozpoczął spotkanie wysokim składem. Ciekawym rozwianiem było postawienie Natalii Bamber po przekątnej z Asią Mirek. Nie jest to może jakaś całkowita nowość, o już od pewnego czasu Natalia była przymierzana do gry na tej pozycji, nie mniej jednak ostatnio grała albo po przekątnej z rozgrywającą, na ataku, albo jak w ostatnich meczach kontrolnych na środku. Pierwsze dwa sety były bardzo obiecujące. Gra kierowana przez Izę Bełcik i wykorzystanie w takim zakresie Kamili Frątczak było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Dobra passa Kamili po dwóch pierwszych setach się skończyła. Zaważył tu albo element zmęczenia, albo braku koncentracji. Ciężko jest utrzymać dobrą skuteczność przez cały mecz. Kamila rozpoczęła rewelacyjnie, a później było już trochę gorzej. Dobrze, że w końcówce meczu to się trochę poprawiło. Pomogły Kamili zdecydowanie Asia Mirek i Masza Liktoras, czyli te najbardziej doświadczone dziewczyny.

Od samego początku brakowało zdecydowanie agresywniejszej zagrywki i to się później zemściło. W trzeciej partii zaczęły się trochę niepotrzebnie nerwowe momenty. Widać było, że Irek (Kłos) próbował uruchomić grę kombinacyjną poprzez chociażby zmiany. Wpuszczał Kasię Skorupę, była próba uruchomienia i środka i drugiego tempa, choć nie było tego zbyt wiele. Ale najważniejsze, że mecz został wygrany.

 

Leszek Piasecki:

Ten mecz był tylko meczem „przetarcia”. Dobrze, że trafiliśmy na takiego przeciwnika i w sumie chyba dobrze, że przytarł nam trochę nosa, wygrywając seta. To powinno spowodować, że w następnych meczach dziewczyny będą bardziej skoncentrowane. Widać było, że na początku dziewczyny były bardzo skoncentrowane. W momencie, kiedy się zorientowały, że mają przewagę, „wrzuciły sobie trochę na luz” i w miarę upływu czasu, ten luz był coraz większy. To on nas kosztował seta.

Wyjątkowo słabo wyglądaliśmy dziś w obronie i w bloku. To są elementy, które dzisiaj szwankowały. Ciekawe zestawienie szóstki z Natalią i Asią powoduje, że zespół mamy wysoki. Blok powinien grać, bo to są wszystko dziewczyny, które nieźle blokują, a dzisiaj tego nie było widać. Szkoda. Kilka skutecznych bloków w pierwszej części spotkania, nie było zasługą środkowych, bo prawie wszystkie były wykonane przez skrzydłowe. To one ustawiały dobrze ręce, natomiast środek nie zdążał i tu jest problem. Ale myślę, że tym meczem nie ma, co za bardzo się sugerować.

Cieszy Kamila. Wróciła do gry i jest chyba zawodniczką na którą możemy liczyć. Przez pierwsze dwa sety „hulała” bezkarnie, później troszeczkę dostosowała się poziomem do pozostałych. Ale widać było, że w momentach, kiedy zespół się koncentruje, mobilizuje, wszystko zaczyna funkcjonować prawidłowo.

 

Magdalena Śliwa:

Najważniejsze, że wygrałyśmy to spotkanie. Myślę, że może się podobać gra naszej atakującej – Kamili Frątczak, która pokazała, że na pewno odegra dużą rolę w tych mistrzostwach świata. Wydaje mi się, że nasze dziewczyny nie mogą więcej mieć takich momentów, jak w trzecim secie. Było zbyt nerwowo i nie powinno się to więcej powtórzyć. O porażce w trzecim secie zdecydowało to, że dziewczyny nie grały swojej siatkówki. Ten trzeci set trzeba zapamiętać, żeby więcej tak nie grać!

 

 

O naszych Rywalkach:

 

Leszek Piasecki:

Kenijki nieźle grają w obronie. Prezentują trochę taki „japoński” styl gry, zapewne dzięki swojemu trenerowi. Piłek w obronie „pociągnęły” dosyć dużo, a co najważniejsze po tych obronach wychodzą kontratakiem i to skutecznym, czego akurat o naszej dzisiejszej grze nie można powiedzieć. Nie wiem, z czego wynikały nasze problemy w bloku. Rozegranie Kenijek nie było rewelacyjne, nie grały za dużo środkiem. Nasze dziewczyny były po prostu za wolne na siatce. Efekt był w każdym razie taki, że Kenijki nas po prostu systematycznie „obijały”

 

Magdalena Śliwa:

Najciekawszą zawodniczką w ekipie z Kenii była ich młoda atakująca, grająca z numerem 12 na koszulce - Lydiah Maiyo. Nie wiadomo, co by było, gdyby zagrała od początku spotkania, bo troszeczkę napsuła nam krwi swoimi atakami.

 

Rafał Błaszczyk:

Kenia zaskoczyła mnie trochę swoimi umiejętnościami. Zgadzam się z Wojtkiem Drzyzgą, który mecz komentował, że widać rękę trenera japońskiego. Faktycznie zespół poukładany. Bardzo dobrze się asekurował w ataku, dobrze się bronił. W ciągu całego spotkania nie było widać jakiegoś większego spięcia w tym zespole. Dziewczyny grały na luzie, odważnie i to przyniosło im sukces w postaci wygrania trzeciej partii z Polkami, zresztą całkowicie zasłużenie. Kenijki grały dobrze, skutecznie, a my niestety trochę im pomogliśmy niekonsekwencją i brakiem agresywnej zagrywki. Przez pierwsze dwa sety bardzo dobrze nasz blok funkcjonował, potem Kenijki zmieniły sposób ataku. Widać było jak podczas przerw trener udzielał im wskazówek, żeby starały się wykorzystać blok polski, atakować po rękach, wybijać piłki. I faktycznie wiele razy to im się udawało, choć to są ataki trudne, obarczone dużym stopniem ryzyka. To przełożyło się na wynik trzeciego seta.

  
 

O przewidywaniach dotyczących jutrzejszego meczu z Koreą:

 

Magdalena Śliwa:

W jutrzejszym meczu przeciwko Korei Południowej nasze dziewczyny przede wszystkim muszą zagrać więcej kombinacji oraz kończyć więcej piłek w pierwszym tempie. Już w pierwszej partii powinny czuć się trochę swobodniej, bo dzisiaj tego zabrakło.

To chyba powinno wystarczyć na Koreanki. Mamy lepsze warunki fizyczne i w tym powinnyśmy przeważyć. Tą ich żywiołową, kombinacyjną grę, powinnyśmy przystopować blokiem. Myślę, że przy naszej prawidłowej grze, bez takiej jak dziś ilości błędów, będzie jutro dobrze.

 

Leszek Piasecki:

Myślę, że dziś, po pierwszych dwóch setach, dziewczyny już zaczęły myśleć o następnym meczu z Koreą. Uznały, że Kenię już mamy i widać z wypowiedzi pomeczowej Aśki Mirek, że największą wagę przykładają do jutrzejszego meczu z Koreą. Oglądają video, analizują, wiec na pewno będzie to inny mecz. Inne nastawienie psychiczne. Zespół Korei jest już „przebadany”, znany, wiec na pewno w tym spotkaniu dużą rolę odegra taktyka. Będzie to ciekawa konfrontacja. Jutrzejszy mecz dopiero pokaże, na ile jesteśmy przygotowani do tych mistrzostw i czy możemy odegrać w nich jakąś znaczącą rolę.

 

Rafał Błaszczyk:

Trudno mi oceniać, kto jest faworytem w jutrzejszym spotkaniu, nie widząc Korei. Wygrały dziś z Kostaryką wysoko i widać, że ich dominacja była duża. My musimy na pewno zagrać lepiej. Dziś cały czas brakowało mi jakichś zdobyczy punktowych w elemencie zagrywki. Myślę, że tu mamy jeszcze duże rezerwy i mam nadzieję, że w kolejnych meczach będzie lepiej. Dlaczego ja mówię tak dużo o zagrywce? Bo Korea gra szybko, kombinacyjnie i jeżeli nasza zagrywka będzie dobra, trudna, odrzucająca od siatki, ich wystawiająca będzie musiała rozgrywać ze środka pola. Wtedy otworzy się pole do popisu dla naszego bloku. A widać, że potencjalne możliwości w tym elemencie mamy.

Poza tym nasza gra musi się opierać na ataku szybszym, kombinacyjnym, bo nie ma w naszej drużynie dziewczyn obdarzonych „atomowym” uderzeniem i o jeszcze z dużego pułapu. W związku z tym musimy cały czas grać w ataku trzema, czterema zawodniczkami. Kwestia jest tyko taka, że Iza Bełcik czy Kaśka Skorupa muszą sobie z tym poradzić.

Jutro trzeba zagrać najlepiej jak potrafimy, ale myślę, że nie ma co podnosić za bardzo ciśnienia i zwiększać presji na dziewczyny. One są wystarczająco umotywowane i same wiedzą jaka jest waga tego meczu. Na pewno wygranie tego spotkania otworzyłoby drogę do awansu do dalszej części rozgrywek, jednak nawet przegrana takiej szansy przecież też nie zamyka. Na pewno jutrzejszy mecz jest ważny, a przeciwnik bardziej wymagający niż dzisiejszy, ale uważam, że nasze dziewczyny stać na zagranie dobrego spotkania. Liczę na grę blokiem, na udane szybkie kontry w pierwszym czy drugim tempie, bo potrafimy takie grać, no i przede wszystkim na zagrywkę.

Mistrzostwa EEVZA

EEVZA
21-24 sierpnia 2008
Białoruś, Baranowicze 2008