Rozgrywki Ligi Światowej zakończyły się, awans do Mistrzostw Świata w Japonii został wywalczony, jednak polska reprezentacja pod wodzą Raula Lozano nie przestała trenować.
Należało przygotować się do nadchodzących szybkimi krokami Mistrzostw Europy. Nasi siatkarze przez długi okres przebywali w Spale, gdzie w ciszy i spokoju trenowali... po 7,5 godziny dziennie! Te istnie mordercze ćwiczenia zabierały zawodnikom wszystkie siły, ale choć oficjalnie nikt z kadry szkoleniowej tego nie chciał potwierdzić, miały zwiększyć szansę na przywiezienie medalu z rzymskich mistrzostw Starego Kontynentu.
Na miesiąc przed wyjazdem reprezentacji do stolicy Italii na drodze kadry i trenera Lozano stał ostatni sprawdzian – tak długo wyczekiwany przez kibiców Memoriał im. Huberta Jerzego Wagnera. Do przygotowujących się zawodników dołączyła dwójka wielkich pechowców - Michał Bąkiewicz i Paweł Papke, którym kontuzje pokrzyżowały wcześniejsze plany związane z występami w reprezentacji narodowej. Obaj zawodnicy nie mieli już szans na wyjazd do Rzymu (rehabilitacja, brak odpowiednio wysokiej formy), jednak Lozano twierdził, że treningi z kadrą wyjdą na dobre obu stronom.
Tegoroczny olsztyński Memoriał dał Polakom szansę sprawdzenie się z bardzo egzotycznymi rywalami. Do Polski dotarły reprezentacje Holandii, Norwegii i Chin. Wydawało się, że biało-czerwonym zagrozić może tylko drużyna „Pomarańczowych”. Jednak polscy siatkarze do wszystkich meczów chcieli podejść z równym zaangażowaniem i koncentracją.
„Wcześniej liczyliśmy na inny skład drużyn. Miała przyjechać Serbia, Rosja, nastawialiśmy się na poważniejszych przeciwników. Mimo to rywale są mocni. Wiadomo, że bardzo dobrzy są Holendrzy. Chińczycy i Norwegowie też nie są zespołami do bicia. Także trzeba się mocno skoncentrować i zrobić wszystko, aby wygrać Memoriał.” – mówił dzień przed rozpoczęciem zmagań Grzegorz Szymański – atakujący naszej drużyny.
Pierwszego dnia zawodów, dwunastego sierpnia, biało-czerwoni zmierzyli się z Norwegami, co ciekawe, z zespołem prowadzonym przez naszego rodaka – Dariusza Marszałka. Podopieczni Raula Lozano do spotkania przystąpili bardzo skoncentrowani. Dużo sił włożyli w mecz, nie patrząc na to, że grali z teoretycznie słabszym rywalem. Słabi Skandynawowie nie potrafili zatrzymać „szalejącego” w ataku oraz w polu zagrywki Mariusza Wlazłego, nie mogli przebić się przez szczelny blok Arkadiusza Gołasia i Daniela Plińskiego. Polska łatwo wygrała 3:0. Trzeba dodać, że trener Lozano do meczu wystawił mocno eksperymentalną „szóstkę”. Na rozegraniu mogliśmy zobaczyć Łukasza Żygadłę, na środku właśnie Daniela Plińskiego, a na libero Piotra Gacka.
Kolejny dzień turnieju przyniósł polskim kibicom więcej emocji. Nikt nie spodziewał się, że reprezentacja Chin może zagrać tak odważnie i napędzić strachu Polakom. Jednak, po zaciętym boju to my wychodzimy z niego zwycięsko. Pokonujemy Azjatów 3:2, ale na twarzach fanów opuszczających halę „Urania” w Olsztynie malowało się trochę zdziwienie, a trochę obawa, bo biało-czerwoni zagrali słabo. Popełniali dużo prostych błędów, nie wykorzystywali kontrataków i nie mogli zablokować rywali.
„Powiem tak troszeczkę może żartem, zagraliśmy szkoleniowo” – podsumował spotkanie Dawid Murek. - „Trener miał tu pole do popisu, sprawdzał różne warianty ustawienia, gdyż jesteśmy już bardzo blisko Mistrzostw Europy.”
Ostatniego dnia Memoriału Polacy grali o zwycięstwo. Ich przeciwnikami byli Holendrzy, którzy w poprzednich meczach gładko pokonali Chiny i Norwegię, po 3:0. Niestety „Pomarańczowi” okazali się lepsi także od naszej reprezentacji. Po bardzo zaciętym spotkaniu wygrali 3:2 i tym samym nadzieje polskich kibiców, że „biało-czerwoni” po raz pierwszy wygrają olsztyński turniej, spełzły na niczym. Było bardzo blisko, ale znowu się nie udało. Holendrzy okazali się lepsi i po raz drugi wygrali Memoriał.
„Na pewno mogło być dużo lepiej. Nasza forma nie jest jeszcze optymalna. Do Mistrzostw Europy zostało trochę czasu i na tą imprezę się przygotujemy. Będziemy grać lepiej i przygotujemy się psychicznie do ostrej walki” – obiecywał Piotr Gruszka.
Mecze Polaków na III Memoriale im. Huberta Jerzego Wagnera:
Polska – Norwegia 3:0 (25:19, 25:14, 25:16)
Polska – Chiny 3:2 (22:25, 25:19, 27:29, 25:17, 15:9)
Holandia – Polska 3:2 (24:26, 25:17, 27:25, 17:25, 15:10)
Kadra "B"
W czasie, kiedy drużyna Raula Lozano zmagała się w Memoriale, kadra „B” prowadzona przez Grzegorza Rysia i Krzysztofa Felczaka rozpoczynała swój udział w XXIII Uniwersjadzie w Izmirze. Po dwóch miesiącach treningów, bycia z dala od bliskich, zawodnicy mieli już trochę dość, jednak wszyscy ciężko pracowali, bo chcieli znaleźć się w samolocie do Turcji. Oprócz pracy na treningach, zawodnicy w ramach przygotowań do Uniwersjady mogli pokazać się w dwóch meczach sparingowych z Niemcami. Polska drużyna w obu zagrała szkoleniowo, panowie Ryś i Felczak sprawdzali różne ustawienia. W pierwszej potyczce musieli uznać wyższość sąsiadów zza zachodniej granicy, natomiast w drugim meczu wzięli rewanż na Niemcach.
29.07.2005 r. - Polska - Niemcy 2-3 (26:24, 25:22, 25:27, 19:25, 11:15)
30.07.2005 r. - Polska - Niemcy 3:1 (28:30, 25:19, 25:16, 25:22)
Po zakończeniu meczów kontrolnych, Grzegorz Ryś – I trener kadry „B” powołał dwunastkę na XXIII Uniwersjadę Izmir 2005 w następującym składzie:
Rozgrywający:
Paweł Woicki – AZS Wkręt-Met Domex Częstochowa, 182 cm, 1983 r.
Bartłomiej Neroj – Skra Bełchatów, 200 cm, 1984 r.
Grzegorz Pilarz (rezerwowy) – Resovia Rzeszów, 190 cm, 1980 r.
Przyjmujący:
Robert Milczarek – Skra Bełchatów, 188 cm, 1983 r.
Michał Żuk – PE Sosnowiec, 196 cm, 1986 r.
Michał Ruciak – AZS Olsztyn, 190 cm, 1983 r.
Marcin Wika – KS Jastrzębski Węgiel, 194 cm, 1983 r.
Daniel Mróz (rezerwowy) – GTPS Gorzów, 196 cm, 1985 r.
Atakujący:
Marcel Gromadowski – Mostostal Kędzierzyn-Koźle, 202 cm, 1985 r.
Marcin Lubiejewski – GTPS Gorzów, 207 cm, 1981 r.
Środkowi:
Patryk Czarnowski – AZS Olsztyn, 201 cm, 1985 r.
Marcin Możdżonek – AZS Olsztyn, 211 cm, 1985 r.
Bartosz Gawryszewski – AZS Wkręt-Met Domex Częstochowa, 201 cm, 1985 r.
Dariusz Szulik (rezerwowy) – Polska Energia Sosnowiec, 203 cm, 1984 r.
Libero:
Paweł Rusek – KS Jastrzębski Węgiel, 182 cm, 1984 r.
Tomasz Drzyzga (rezerwowy) – AZS Politechnika Warszawa, 190 cm, 1985 r.
Polacy postawili sobie za cel przywieźć medal z Uniwersjady, a swoje zmagania rozpoczęli 11 sierpnia meczem z Danią. Wygrali łatwo i przyjemnie, pokonując zespół z Półwyspu Jutlandzkiego w trzech setach. Popis dobrej siatkówki dał Marcel Gromadowski oraz „młodzi gniewni z Olsztyna” – Michał Ruciak, Marcin Możdżonek i Patryk Czarnowski.
Kolejnym przeciwnikiem Polski była drużyna Hongkongu. Biało-czerwoni nie mieli najmniejszych problemów z pokonaniem rywali. Od połowy pierwszego seta Grzegorz Ryś zaczął wpuszczać na parkiet graczy rezerwowych, którzy i tak byli znacznie lepsi od słabiutkich Azjatów.
Następnego dnia na naszych reprezentantów czekał jeden z faworytów turnieju – Japonia. Stało się, jak przewidywano. Polskie Orły nie sprostały siatkarzom z kraju Kwitnącej Wiśni. Zagrały przede wszystkim za słabo w ataku, a Japończycy bezlitośnie wykorzystywali swoje kontry.
W ostatnim meczu Polacy grali o wszystko, ich rywalem była silna, typowana do roli jednego z finalistów, Serbia i Czarnogóra. Stawką spotkania był awans do następnej rundy rozgrywek. Ku zaskoczeniu zgromadzonych kibiców, po bardzo zaciętym meczu to biało-czerwoni wygrali 3:2, dzięki czemu zajęli trzecią lokatę w tabeli swojej grupy i zapewnili sobie awans do ćwierćfinałów, gdzie czekała już na nich reprezentacja Turcji.
Mecz z gospodarzami był niezwykle trudny. Nie dlatego, że zaprezentowali oni bardzo dobrą siatkówkę i stawili opór naszym siatkarzom, ale z powodu... sędziów. Polacy byli oburzeni postawą arbitrów. Kapitan reprezentacji - Paweł Woicki powiedział, że "jeszcze nigdy nie widział tak stronniczego sędziowania..."
"Uważam, że zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. To, co wyczyniali sędziowie było nieprawdopodobne. Gwizdali ewidentne auty, jako boiska. Nie spotkałem się jeszcze z czymś takim. Liniowi nawet przy półmetrowych autach pokazywali, że piłka jest w boisku" – podsumował nasz rozgrywający.
Po tym spotkaniu pełnym goryczy Polakom pozostało walczyć jedynie o piąte miejsce. Bardzo żałowali, że nie wrócą do ojczyzny z medalami na piersiach. Jednak potrafili się podnieść, skoncentrować i wygrać dwa następne mecze: z Francją 3:2 i Iranem 3:1, co ostatecznie dało im piątą lokatę na XXIII Uniwersjadzie.
Bilans spotkań Polaków na Uniwersjadzie Izmir 2005:
Polska – Dania 3:0 (25:14, 25:20, 25:23);
Polska – Hongkong 3:0 (25:15, 25:17, 25:13);
Polska – Japonia 0:3 (21:25, 23:25, 18:25);
Polska – Serbia i Czarnogóra 3:2 (15:25, 25:21, 25:20, 18:25, 15:12);
Polska – Turcja 1:3 (25:27, 18:25, 25:23, 26:28);
Polska – Francja 3:2 (25:17, 16:25, 20:25, 25:17, 15:13);
Polska – Iran 3:1 (25:21, 24:26, 25:17, 27:25).
Wynik może nie jest najlepszy, ale nie odzwierciedla on prawdziwej wartości zespołu. Prawda jest taka, że składająca się z młodych perspektywicznych zawodników kadra „B”, mając możliwość profesjonalnego przygotowania do sezonu, prawdopodobnie niewiele ustępowałaby pierwszej reprezentacji Polski. A to oznacza, że Raul Lozano ma bardzo bogate zaplecze dla swojego zespołu, co w perspektywie Igrzysk Olimpijskich w Pekinie może mieć niebagatelne znaczenie.
Koniec części II
Adrian Komorowski, reprezentacja.net
Siatkówka - Kadeci
Autor: Adrian Komorowski
Data: 25-12-2005

