Kadra "B"
W trakcie gdy pierwsza reprezentacja Polski siatkarek walczyła o kwalifikacje do GP 2006, kadra B kończyła przygotowania do najważniejszej imprezy tego roku, jakim miała być Uniwersjada w Izmirze.
Żeńska kadra B, podobnie jak jej męski odpowiednik, w zamierzeniach miała stać się zapleczem dla pierwszej reprezentacji. Nic w tym dziwnego, że w zespole prowadzonym przez trenerów Leszka Piaseckiego i Rafała Błaszczyka znalazło się wiele młodych i utalentowanych zawodniczek. Dla nich występ w tej prestiżowej imprezie był szansą na pokazanie swoich umiejętności na forum międzynarodowym.
Uniwersjada była wielką niewiadomą z wielu względów. Polskie siatkarki przecież nie brały udziału w tej imprezie od ponad 10 lat. Przez długi czas w ogóle pod znakiem zapytania stała, uzależniona od zgody FISU, kwestia dopuszczenia żeńskiej reprezentacji do rozgrywek. Gdy w końcu okazało się, że kadra B na Uniwersjadzie wystąpi, podstawowym problemem stała się odpowiedź na pytanie: jak ją przygotować?
Na przygotowania do Uniwersjady kadra B miała tylko miesiąc. W tym okresie kadra wzięła udział w dwóch zgrupowaniach w Miliczu i w Pile.
Kilkanaście dni przed rozpoczęciem Uniwersjady w Izmirze zawodniczki udały się na turniej towarzyski do Francji, w którym oprócz gospodyń wystąpiły zespoły Japonii oraz Kanady. Na turniej do francuskiego Le Temple Sur pojechały:
Mariola Barszcz ,Anita Chojnacka, Magdalena Godos, Wioletta Szkudlarek, Dominika, Kaczorowska, Marta Pluta, Katarzyna Sielicka, Izabela Żebrowska, Anna Woźniakowska, Katarzyna Biel, Karolina Kosek i Aleksandra Liniarska.
We francuskim Le Temple Sur spotkaliśmy się z zespołami Japonii (wygrana 3:0 – red.), Kanady (wygrana 3:1 – red) i z gospodyniami turnieju – Francuzkami, którym ulegliśmy 1:3. - mówi trener kadry Leszek Piasecki - Te mecze dały nam wyobrażenie, że nie będzie łatwo, ale porażka z Francją tylko nas zmotywowała do cięższej pracy. Przynajmniej wiedzieliśmy, czego się spodziewać.
Turniej towarzyski we francuskim Le Temple Sur 1- 5 sierpnia 2006
Polska - Japonia 3-0 (25:20; 25:20; 25:15).
Polska-Kanada 3-1 (19:25, 25:15, 25:15, 25:22)
Polska - Francja 1-3 (26:28, 25:23, 17:25, 20:25)
Kilka dni później kadra B siatkarek wyleciała do Izmiru. Ostatecznie w „12” powołanej przez trenerów Piaseckiego i Błaszczyka znalazły się:
Mariola Barszcz, Aleksandra Liniarska,Izabela Żebrowska, Magdalena Godos, Anna Woźniakowska, Marta Pluta, Katarzyna Sielicka, Dominika Koczorowska, Katarzyna Biel, Karolina Kosek, Natalia Bamber, Joanna Kaczor
- Od razu czekał nas skok na głęboką wodę. Okazało się, że większość zespołów to w praktyce pierwsze reprezentacje tych krajów. Nawet w drużynie Francji z podstawowego składu seniorek zabrakło tylko 2-3 zawodniczek. - mówił o swoich wrażeniach po przyjeździe do Izmiru Leszek Piasecki
Na szczęście pierwszym przeciwnikiem biało-czerwonych w grupie C turnieju siatkarskiego XXIII letniej Uniwersjady w Izmirze były nie Francuzki, ale Australijki. Ekipa Australii nie stanowiła poważnego zagrożenia dla naszych zawodniczek. Polska rozpoczęła mecz w składzie:
Dominika Koczorowska, Izabela Żebrowska, Marta Pluta, Katarzyna Sielicka, Anna Woźniakowska, Katarzyna Biel, Mariola Barszcz (libero), a na zmiany w poszczególnych partiach wchodziły Magdalena Godos, Joanna Kaczor i Natalia Bamber.
Pierwsze spotkania pokazało znaczącą dysproporcję, jaka jest pomiędzy poszczególnymi zespołami biorącymi udział w Uniwersjadzie. Polki górowały nad przeciwniczkami skutecznością ataku, grą w obronie, zagrywką oraz popełniały dużo mniej błędów własnych. Biało-czerwone zdobyły aż trzydzieści cztery punkty po błędach Australijek. Same oddały w ten sposób rywalkom tylko dwadzieścia jeden "oczek". W meczu, najlepszą polską zawodniczką została Katarzyna Sielicka, zdobywczyni trzynastu punktów.
Takim samym wynikiem zakończył się również drugi mecz fazy grupowej, w którym nasze dziewczyny bez najmniejszych problemów pokonały zespół Portugalii. Tym razem na parkiecie od samego początku pokazały się:
Magdalena Godos, Anna Woźniakowska, Katarzyna Sielicka, Natalia Bamber, Joanna Kaczor i Mariola Barszcz (libero).
Polki znakomicie radziły sobie zwłaszcza w bloku, którym w tym spotkaniu zdobyły 13 punktów. Po dwóch zwycięstwach przyszła pora na pierwsza porażkę - z ekipą Tajwanu (1-3). Tym samym o awansie do kolejnej rundy zadecydować miało spotkanie z Francją – zespołem, z którym nie tak dawno przegraliśmy w turnieju towarzyskim. Na szczęcie mecz z Francją okazał się przysłowiową „bułką z masłem”. Polki wygrały mecz w pięknym stylu, rozprawiając się z rywalkami w trzech setach. Tym zwycięstwem nasze dziewczyny przypieczętowały udział w ćwierćfinałach. Tam naszymi przeciwniczkami były siatkarki Tajlandii.
Ćwierćfinał to nasz najlepszy mecz z całych zawodów. Spotkanie było naprawdę bardzo zacięte (THA-POL 1:3 (28:26, 26:28, 18:25, 21:25) – red.), a dziewczyny dały z siebie wszystko. To był mecz godny finału. - oceniał występ swoich podopiecznych Leszek Piasecki - W półfinale Włoszki stawiały opór tylko w dwóch pierwszych setach (POL-ITA 3:0 (25:20, 25:23, 25:12) - red.). Mieliśmy już medal, byliśmy w finale! W meczu o złoto spotkaliśmy się po raz drugi z Tajwanem. Nie udało się. Dopóki dziewczyny grały dzień po dniu, jakoś to szło. Do tego na wyniku meczu zaważyła kontuzja Kasi Sielickiej. Nie mogła atakować, ale nie można też było jej zdjąć z boiska ze względu na ważną rolę, jaką spełniała na przyjęciu i w obronie. To bardzo osłabiło zespół. Gdyby udało nam się zagrać taki mecz jak z Tajlandią...
Srebrny medal zdobyty na Uniwersjadzie był z cała pewnością wielkim sukcesem drugiej reprezentacji Polski, co biorąc pod uwagę krótki okres budowania zespołu można uznać za największą niespodziankę tego roku.
- Sukces to wynik pracy całego zespołu szkoleniowego oraz tego, że dostaliśmy znakomicie wyszkolone zawodniczki od trenerów klubowych. Nasz wkład pracy to tylko odcinanie kuponów od ich pracy. Chciałbym tu, w tym miejscu, serdecznie im podziękować za to, co zrobili. Za ich wielki wkład pracy. – skomentował swój wkład w osiągnięty wynik trener Piasecki.
Polki na Uniwersjadzie:
Faza grupowa
Polska - Australia 3:1 (25:20, 16:25, 25:21, 25:9)
Polska – Portugalia 3:1 (25:19, 25:18, 24:26, 25:16)
Polska - Tajwan 1:3 (19:25, 25:20, 20:25, 19:25)
Polska - Francja 3:0 (25:19, 25:19, 25:21)
Ćwierćfinał
Polska - Tajlandia 3:1 (28:26, 26:28, 25:18, 25:21)
Półfinał
Polska -Włochy 3:0 (25:20, 25:23, 25:12)
Finał
Polska - Tajwan 0:3 (23:25, 23:25, 21:25)
Kadra "A" w Dąbrowie Górniczej
Kadra B miała swoją docelową imprezę sezonu już za sobą. Tymczasem pierwszą reprezentację seniorek czekała jeszcze próba obrony tytułu mistrzyń Europy z 2003r. Ostatnim sprawdzianem formy reprezentacji siatkarek przed zbliżającymi się Mistrzostwami Europy w Chorwacji był turniej towarzyski w Dąbrowie Górniczej. Przeciwniczkami biało-czerwonych były drużyny Rosji, Holandii oraz Bułgarii.
Wszystkie zespoły (Rosja, Holandia, Bułgaria) to wymagający rywale. - podkreślał przed turniejem Andrzej Niemczyk- Bułgarki napsuły nam wiele krwi w barażach do mistrzostw świata. Gramy ostatnio dużo ważnych spotkań, ale do takiego cyklu trzeba się przyzwyczaić. Na pewnym poziomie, jaki osiągnęliśmy, tak jest. W przyszłym roku będą Mistrzostwa Świata i Grand Prix. Robimy wszystko tak, by szczyt formy zawodniczek przyszedł właśnie na mistrzostwa Europy. Wszystko wskazuje, że się to uda.
Ciężki sezon dał się we znaki wielu zawodniczkom. Na dolegliwości zdrowotne narzekały Małgorzata Glinka i Maria Liktoras. Na wyniki badań czekała również Agata Mróz. Z tej też przyczyny turniej w Dąbrowie był okazją do wypróbowania „w akcji” młodych zawodniczek takich jak Karolina Kosek czy mierząca 2 metry wzrostu młoda siatkarka SMS Sosnowiec Gabriela Wojtowicz.
Ostatecznie w kadrze na turniej znalazły się:
Katarzyna Skowrońska, Mariola Zenik, Marta Siwka, Izabela Bełcik, Magdalena Śliwa, Karolina Kosek, Małgorzata Glinka, Dorota Świeniewicz, Agata Mróz, Joanna Mirek, Sylwia Pycia, Natalia Bamber, Milena Rosner, Maria Liktora, Katarzyna Skorupa, Aleksandra Przybysz, Kamila Frątczak oraz Gabriela Wojtowicz.
Już pierwszy mecz z Bułgarią pokazał, że w zespole biało-czerwonych brak jest jednak pewnej świeżości. Widoczne u niektórych zawodniczek było zmęczenie sezonem. W pierwszym spotkaniu po długim pięciosetowym pojedynku Polki uległy Bułgarkom 2-3.
- Dziewczyny do tego meczu nie za bardzo przygotowały się psychicznie, było rozprężenie w zespole. - ocenił po meczu postawę podopiecznych drugi trener reprezentacji Ireneusz Kłos - W pierwszym wygranym secie 25-18 było widać, momenty bardzo dużego przestoju. Chcielibyśmy żeby już na Mistrzostwach Europy, forma się ustabilizowała, bo nie jesteśmy dzisiaj zadowoleni z postawy dziewczyn.
Znacznie lepiej biało-czerwone spisały się w kolejnym meczu pokonując zespół Holenderek 3:1
Było trochę ciężko, na pewno w drugim secie, kiedy Holenderki się rozegrały. Bardzo dobrze serwowały i blokowały. Jednak później nasi „fajterzy” na lewym skrzydle zrobili swoje. Powinnyśmy grać bardziej dokładnie w przyjęciu, bloku, w moim rozegraniu. Przede wszystkim bardziej zaryzykować zagrywką. Sądzę, że wygramy jutro z Rosją, choć na pewno nie będzie łatwo. - oceniała spotkanie Izabela Bełcik.
Niestety na wygraną nad ekipa Rosji polskie siatkarki musiały poczekać aż do ME. W Dąbrowie spotkanie z Rosjankami zakończyło się dość szybko. Polki przegrały 3-0.
- To spotkanie kosztowało nas dużo wysiłku. - mówiła po meczu Małgorzata Glinka - Czujemy w nogach przygotowania do mistrzostw Europy. Z Rosjankami musimy grać inaczej, jesteśmy jeszcze zbyt wolne. Na razie nie ma co robić tragedii. Myślę, że na mistrzostwach będzie wszystko dobrze.
Wyniki turnieju w Dąbrowie Górniczej
Polska - Bułgaria 2:3 (25:18, 22:25, 25:22, 15:25, 11:15).
Polska-Holandia 3:1 (25:19, 21:25, 25:20, 25:22)
Polska - Rosja 0:3 (21:25, 18:25, 23:25)




