Polki dzielnie dziś walczyły, jednak nie zdołały pokonać reprezentacji Chin i tym samym przegrały swoje drugie olimpijskie spotkanie 1:3. Przed nimi mecz o wszystko z Japonią. - Trzeba walczyć, gryźć parkiet, nie odpuszczać - dopinguje swoje koleżanki druga libero polskiej kadry, Agata Sawicka.
Reprezentacja.net:
Jak ocenisz ten mecz w wykonaniu naszych dziewczyn?
Agata Sawicka:
- Myślę, że było to bardzo dobre spotkanie. Mimo tego, że Polki przegrały, widać było, że włożyły w tę walkę bardzo dużo serca. Trochę może zabrakło wiary, ale nie wiem, czy to nie leży w naszej polskiej mentalności, że czasem w końcówkach, w ważnych momentach brakuje nam zaciętości, takiej walki aż do upadłego. Takie emocje trzeba pokazać na twarzy, bo wtedy przeciwnik od razu inaczej do nas podchodzi, poza tym to pomaga również zawodniczkom z zespołu. Kiedy mi ktoś na boisku pokazuje, że jest zdenerwowany, nawet wkurzony i idzie za każdą piłką, to bardzo mi to pomaga, dodatkowo mobilizuje. Myślę, że dziewczynom też mogłoby pomóc.
Najbardziej chyba żal końcówki czwartego seta, kiedy prowadziłyśmy i była szansa na tie-break’a. Niestety coś w naszej grze się zacięło. Czy Twoim zdaniem to właśnie psychika zawiodła?
- Nie tylko. Myślę, że Chinki też miały trochę szczęścia w tych ostatnich akcjach. Naprawdę ciężko mówić o meczu, kiedy patrzy się na niego z boku. Nie chciałabym dziewczyn oceniać, bo sama nie raz byłam w takiej sytuacji. Uważam, że w takich końcówkach decyduje szczęście, skoncentrowanie, może trochę zabrakło właśnie tej walki do końca, do ostatniej piłki. Słowa uznania należą się całej drużynie, bo bardzo dzielnie dziś nasze dziewczyny walczyły, ale największe pochwały należą się Kasi Skowrońskiej.
Rzeczywiście była dziś aktywna we wszystkich elementach i chyba ciągnęła grę polskiego zespołu w ważnych momentach…
- Tak, Kasia zagrała dziś rewelacyjne spotkanie, ale trzeba zaznaczyć, że wszystkie dziewczyny zagrały dobrze. Trzeba sobie jasno powiedzieć patrząc na cały mecz, że nie miałyśmy dziś przyjęcia. Komentatorzy sugerowali, że to Milena Sadurek niepoprawnie rozgrywa i kieruje piłki ciągle do tych samych zawodniczek, ale ona nie mogła zagrać inaczej skoro nie miała przyjęcia. Jeżeli piłka jest dograna zaledwie na trzeci metr, nie ma mowy o graniu krótkiej i wie to każdy, kto choć trochę występował na rozegraniu. Milena wykonała dziś kawał dobrej roboty, bo te wszystkie piłki, które kierowała do Kasi - ufając jej i wierząc, że skończy - też wymagały od niej sporej odwagi.
Bardzo słabo wyglądało dziś przyjęcie w polskim zespole. Co mogło o tym zadecydować?
- Dobrze zagrały Chinki, które robiły wszystko, żeby utrudnić naszym zawodniczkom kombinacyjną grę na siatce. Sposobem na to była mocna, agresywna zagrywka, z którą nie radziły sobie nasze przyjmujące. Ogólnie przyjęcie było słabe. Najlepiej spisywała się Mariola Zenik, ale to jest jej, podobnie jak moje, główne zadanie. Na tym się skupiamy, żeby przyjąć piłkę jak najlepiej, natomiast pozostałe dziewczyny są jeszcze obarczone atakiem. Myślę, że dziś dziewczyny skupiały się na tym, by wykonać jak najlepszą pracę na siatce i dlatego czasami przyjęcie szwankowało. Nie wiem, czy w ogóle cokolwiek można zarzucić Gosi Glince, która wykonuje wielką pracę w tej reprezentacji. Ania Podolec jeszcze niedawno borykała się z problemami z barkiem, później z okiem, co na pewno nie pozostaje bez wpływu na jej grę. Ania Barańska weszła w trakcie gry na boisko, była nierozgrzana, do tego był to jej pierwszy kontakt z piłką, a zawsze inaczej się gra, kiedy wychodzi się w pierwszej szóstce. Myślę jednak, że dziewczyny zagrały dziś dobrze, ale zabrakło nam trochę szczęścia. Oby tak samo zagrały z Japonią i USA.
Wierzysz jeszcze, że dziewczyny są w stanie pokonać Japonię?
- Myślę, że one są w stanie pokonać każdego, kto stanie im na drodze, muszą tylko w to uwierzyć. Mają odpowiednie umiejętności, teraz wszystko rozgrywa się w głowach. Trzeba walczyć, gryźć parkiet, nie odpuszczać. Potrzebny jest w tym zespole ktoś, kto pokaże pazur, kto krzyknie na dziewczyny na boisku, zdopinguje je. Muszą pokazać sportową złość i waleczność do końca. Wtedy mają szansę wygrać z każdym.
* Rozmawiała Joanna Majtyka - Reprezentacja.net

