- Japonki, mimo że przegrały w czwartym secie, były w stanie zagrać w tie breaku, a my niestety zaatakowaliśmy wtedy trzy razy w siatkę i w aut. Tak przegraliśmy ten mecz - ocenił dla Reprezentacja.net spotkanie Polska - Japonia Igor Prielożny.
Reprezentacja.net:
Szkoda, że nie udało się wygrać tego spotkania.
Igor Prielożny:
- To był ciężki mecz dla obu zespołów. Zakończył się płaczem Polek, bo po takich dwóch setach, jakie przegraliśmy, nastał moment zrywu w ich grze. Nas osobiście w Bielsku cieszy fakt, że na boisko weszła Katarzyna Skorupa. Ta zmiana wprowadziła inny styl rozgrywania. Jednak Japonki, mimo że przegrały w czwartym secie, były w stanie jeszcze pograć w tie breaku, a my wtedy zaatakowaliśmy trzy razy w siatkę i w aut. To kosztowało nas zwycięstwo w tym spotkaniu.
Po świetnej końcówce czwartego seta, w piątym Polki zagrały faktycznie słabiej. Co mogło być tego przyczyną?
- Bardzo trudno to ocenić. Ta szóstka, która weszła na boisko, miała szansę wygrać tie breaka. Inna sprawa, że świetnie grające w ataku Glinka i Skowrońska w piątym secie nie były już tak skuteczne. Błędy w tie breaku mogły wynikać ze zmęczenia, bo naprawdę sporo ataków szło do nich w ciągu całego spotkania. Dziewczyny miały jeszcze siłę wygrać końcówkę czwartego seta, ale potem było już gorzej. Skorupa i Rosner, które weszły w drugiej partii, rozegrały prawie trzy sety, więc również miały prawo być zmęczone.
Czekają nas teraz mecze z Wenezuelą i USA. Te spotkania musimy wygrać, jeżeli chcemy myśleć o awansie do ćwierćfinału.
- Zgadza się. Może pojawić się jednak niekorzystny układ, jeżeli Amerykanki wygrają jeszcze jeden mecz, na przykład jutro z Chinkami. To byłoby dla nas bardzo przykre, bo oznaczałoby koniec naszego udziału w tym turnieju. Trzeba czekać. Japonia wygra zapewne 3:0 mecz z Wenezuelą, a my musimy walczyć z tą reprezentacją, by zdobyć jak najwięcej punktów.
W grze naszego zespołu pojawił się jednak pozytyw. Udało nam się pod koniec czwartego seta po raz pierwszy w tym turnieju wygrać nerwową końcówkę. To by oznaczało, że dziewczyny są mocne psychicznie.
- Tak, tylko musimy pamiętać, że w tej końcówce nie mieliśmy już nic do stracenia. Myślę, że naszym zawodniczkom z takimi zespołami jak Japonia gra się dobrze. Te siatkarki nie mają zbyt wysokiego bloku, więc dziś Rosner atakowała tak dobrze głównie dlatego, że miała niską rozgrywającą naprzeciw siebie. Polki nie zdołały jednak utrzymać swojej skutecznej gry w ataku. W końcówce piątego seta nasze siatkarki nie kończyły piłek. Nie przesadzałbym z tym, że wygranie tego czwartego seta to jakiś wielki pozytyw, bo to była sytuacja, kiedy zespół nie miał nic do stracenia. Musiał wygrać, a przeciwnik mimo tego, że chciał grać stabilnie, nie potrafił.
* Rozmawiała Katarzyna Biernacka - Reprezentacja.net




