Mecz Polek z Japonkami był popisem naszych zmienniczek, a szczególnie jednej - Katarzyny Skorupy, której wejście odmieniło obraz gry polskiego zespołu. O wczorajszym meczu oraz o tym, co dalej, dla serwisu Reprezentacja.net mówi rozgrywająca polskiej kadry.
Reprezentacja.net:
Została Pani okrzyknęta bohaterką wczorajszego meczu. Jak się Pani czuje w tej roli?
Katarzyna Skorupa:
- Powiem szczerze, że nie korzystam w ogóle w ostatnim czasie z internetu i nie śledzę pomeczowych komentarzy. Nie czuję się bohaterką spotkania z Japonią.
Wczoraj odmieniła Pani grę polskiego zespołu. Przy stanie 2:2 w setach wydawało się, że jesteście górą. Co zadecydowało o końcowej porażce?
- Z Japonkami zawsze gra nam się bardzo ciężko, przede wszystkim dlatego, że one niesamowicie bronią i narzucają bardzo szybkie tempo gry. Wczoraj w trzech ostatnich setach dałyśmy z siebie wszystko i niestety trochę nam zabrakło do szczęscia. Nie sądzę, żeby ktoś miał do siebie pretensje z tego tytułu, że przegrałyśmy, bo naprawdę zrobiłyśmy wszystko, co mogłyśmy, zostawiłyśmy serce na boisku i nie udało nam się wygrać. Teraz nie ma co robić sobie z tego powodu wyrzutów. Trzeba po prostu wygrać dwa najbliższe mecze.
Najważniejsze pytanie w tej chwili to, czy odbudowałyście się psychicznie po porażce z Japonią?
- Mecz z Japonkami jest już dla mnie przeszłością. Stało się tak jak się stało, a my nie możemy cofnąć czasu. Teraz musimy jak najwyżej wygrać z Wenezuelą, następnie z USA. Musimy się skupić na tym, co przed nami, nie na tym, co było.
Macie już przygotowaną taktykę na pojedynek z Wenezuelą?
- Dzisiaj już się trochę przygotowywałyśmy, ale zostało nam jutro jeszcze jedno wideo. Pooglądamy jeszcze, jak one grają i myślę, że już wtedy będzie wszystko wiadomo. Trudność w przypadku Wenezueli jest taka, że zarówno ja, jak i większość dziewczyn po raz pierwszy ma okazję zobaczyć ten zespół w akcji. Nie wiadomo za bardzo, czego się można po tej drużynie spodziewać. Na pewno nie będą to dziewczyny, które położą się na boisku i będą czekały aż z nimi wygramy. One też będą walczyć. Myślę, że jeśli zrealizujemy nasze założenia taktyczne, wystarczy to, by zwyciężyć.
Jakie nastroje panują w drużynie przed jutrzejszym pojedynkiem?
- Nastroje są jak najbardziej pozytywne. Zapewniam, że będziemy walczyć do końca, damy z siebie wszystko i mam nadzieję, że będzie dobrze i wyjdziemy z grupy.
Jak się Pani podoba cała oprawa igrzysk, wioska olimpijska?
- Jest to na pewno wielkie wydarzenie i cieszę się, że tu jestem, bo nie każdy może pojechać na igrzyska olimpijskie. Dobrze jest coś takiego przeżyć i zbierać doświadczenie na tak dużej imprezie. Z tego co słyszałam, obecna wioska olimpijska jest jedną z najładniejszych, jakie dotąd oddano do dyspozycji sportowcom. Trudno mi jednak to samodzielnie ocenić, ponieważ nie widziałam poprzednich (śmiech). Tak naprawdę nie mamy czasu na dokładne obejrzenie wioski, bo ciągle jesteśmy w cyklu treningów i grania. Byłyśmy wprawdzie kupować pamiątki, ale na kosmetyczki czy masaże, które są tu również dostępne, nie mamy po prostu czasu. Moje życie w wiosce ogranicza się do tego, że tutaj śpię, trenuję, gram i jem.
Czy to oznacza, że nie macie również czasu dopingować reprezentantów Polski innych dyscyplin w ich zmaganiach?
- Raz udało nam się wyrwać i pojechałyśmy wraz z innymi polskimi sportowcami na mecz piłki ręcznej, w którym Polacy grali z Hiszpanią. Początkowo ochrona w ogóle nie chciała nas wpuścić do hali, bo nie mieliśmy biletów, jednak ostatecznie udało się ich przekonać i mogliśmy obejrzeć spotkanie tyle, że dopiero od końcówki pierwszej połowy (śmiech). Dopingowałyśmy chłopców bardzo, emocji było sporo. Wprawdzie przegrali z Hiszpanami, ale było blisko.
* Rozmawiała Joanna Majtyka - Reprezentacja.net




