Polacy awans do ćwierćfinałów mają już zapewniony. Przed nimi jednak mecz, który może okazać się kluczowy dla dalszej postawy "biało - czerwonych" w Pekinie. O pojedynku z Brazylią oraz o trzymaniu nerwów na wodzy w wywiadzie dla serwisu Reprezentacja.net opowiada polski przyjmujący, Marcin Wika.
Polacy idą przez fazę grupową Igrzysk Olimpijskich w Pekinie jak burza. W inauguracyjnym spotkaniu pokonali reprezentację Niemiec 3:0, dwa dni później w takim samym stosunku setów zwyciężyli Egipcjan. Przedwczoraj 3:1 pokonali Serbów, potwierdzając tym samym swoją rosnącą formę i świetną dyspozycję.
- Trzy mecze i trzy zwycięstwa. Po takiej serii można mieć same pozytywne wrażenia - z uśmiechem mówi Marcin Wika. - Najbardziej cieszy nas fakt, że rozegraliśmy trzy spotkania na bardzo dobrym poziomie. Mamy nadzieję, że nasza forma jeszcze wzrośnie.
Patrząc na grę Polaków nie da się nie zauważyć, że coś się w tym zespole zmieniło. Od początku przygotowań do igrzysk, jeszcze podczas pierwszych zgrupowań w Spale, mówiło się, że atmosfera panująca w kadrze jest wyjątkowa. Postawą w meczach rozegranych w Pekinie do tej pory "biało - czerwoni" potwierdzili to w stu procentach. Niesamowita radość po każdej udanej akcji, brak wzajemnych pretensji po zepsutym zagraniu, ogólny spokój i opanowanie. Wszystko to składa się na jakże budujący obraz gry polskiej kadry, która nawet w najbardziej nerwowych momentach jest w stanie podnieść się z kolan i punkt po punkcie odrabiać straty.
- Tak właśnie musimy postępować - tłumaczy Wika. - Nerwy są złym doradcą, trzeba je trzymać na wodzy i grać swoje. My właśnie staramy się to robić i jak widać przynosi to zamierzone efekty.
O trzymaniu nerwów na wodzy polski przyjmujący zapewne może powiedzieć wiele. To on w kadrze Raula Lozano niejednokrotnie dostaje bojowe zadanie wejścia na boisko i uspokojenia nerwowej atmosfery, jaka wkradła się w szeregi naszych siatkarzy. Często też wchodzi na zagrywkę w kluczowym momencie spotkania i bez żadnych kompleksów potrafi posłać rywalom asa.
- Wchodzę na boisko z konkretnym zadaniem i staram się zrobić wszystko, żeby je zrealizować w stu procentach - przyznaje skromnie. - Jak do tej pory wszystko - odpukać - wychodzi i miejmy nadzieję, że dalej tak będzie (śmiech).
Dziś o 14:00 czasu polskiego "biało - czerwoni" zmierzą się z reprezentacją Brazylii. Ostatnio oba zespoły spotkały się w ubiegłym roku w katowickim Spodku, gdzie rozgrywane były finały Ligi Światowej. W bezpośredniej walce o awans do finału podopieczni trenera Lozano ulegli Brazylijczykom 1:3. Jak będzie dziś? Z "Wielkiej Brazylii", która świeciła triumfy jeszcze rok temu drastycznie "schodzi powietrze". Podopieczni trenera Rezende nie stanęli na podium tegorocznej Ligi Światowej, a przedwczoraj ulegli Rosjanom.
- Nie chciałbym się tutaj bawić w jakieś typowanie wyniku - mówi Marcin. - Będziemy chcieli zagrać kolejne dobre spotkanie i miejmy nadzieję, że będzie ono dla nas zwycięskie.
Szanse na pokonanie Brazylii są spore. Nie wiadomo, czy w meczu z Polakami na parkiecie pojawi się Giba, ikona brazylijskiej siatkówki, który narzeka na problemy z barkiem. Jak pokazało spotkanie z Rosją, podopieczni Bernardo Rezende bez swojej gwiazdy nie czują się na parkiecie zbyt pewnie.
- Z tego, co pamiętam Brazylia rzadko kiedy przegrywa dwa spotkania pod rząd. W meczu z nami na pewno będą chcieli szybko wrócić na właściwe tory i zwyciężyć - wyjaśnia Wika. - My za to bardzo chcemy im w tym przeszkodzić - kończy z uśmiechem.
* Rozmawiała Natalia Starosta - Reprezentacja.net

