Mieliśmy wygrać trzy pierwsze spotkania, wygraliśmy, ale ten punkt stracony u siebie można liczyć podwójnie na minus. Mam nadzieję, że później to nie skomplikuje nam to sytuacji w tabeli - przyznaje w wywiadzie z Reprezentacja.net Leszek Dejewski, drugi trener Jastrzębian.
Reprezentacja.net:
Wygraliście, ale wynik jest dosyć zaskakujący. Co się stało?
Leszek Dejewski:
- Zagraliśmy trochę zbyt „bojaźliwie” w pierwszym secie, co nie zdarzyło się po raz pierwszy. Musimy coś z tym zrobić. Zawiodła albo rozgrzewka, albo przygotowanie psychiczne do meczu. Przegraliśmy seta i musieliśmy się potem "męczyć". Co prawda, zwycięskie sety zostały wygrane wysoko, ale straciliśmy jeden punkt, to boli. Mieliśmy wygrać trzy pierwsze spotkania, wygraliśmy, ale ten punkt stracony u siebie można liczyć podwójnie na minus. Mam nadzieję, ze później to nie skomplikuje nam to sytuacji w tabeli.
Politechnika wyszła na ten mecz bardzo osłabiona, powinno więc pójść łatwiej. Czym zaskoczyli więc warszawiacy?
- Podobnie jak w swoim pierwszym ligowym spotkaniu z Częstochową zaskoczyli nas zagrywką, odrzucając od siatki i w tym tkwił nasz największy problem. Zaskoczyli także walecznością. Byli przecież osłabieni, nie grali podstawowi zawodnicy, jak choćby Kvasniczka, ale zmiennicy radzili sobie dobrze. Podsumowując, jesteśmy zadowoleni z wygranej, ale na boisku wyglądało to już gorzej, nie pokazaliśmy pełni swoich możliwości.
Kolejny mecz gracie 5 listopada w ramach pucharu CEV z Olimpiakosem Pireus. Przygotowujecie się już do tego spotkania?
- Na pierwsze spotkanie jedziemy do Aten, musimy wiec walczyć o jak najlepszy wynik, a ewentualne straty odrobić potem u nas. Znamy siłę, potencjał rywala, w tym tygodniu będziemy rozpisywać ten zespół, nasi statystycy się tym zajmą. Zaczynamy więc już powoli przygotowania także do tych spotkań.
Rozmawiała Katarzyna Biernacka - Reprezentacja.net




