Wrocławianki zdobyły wczoraj swoje pierwsze punkty w ligowych rozgrywkach. - Było na pewno łatwiej niż przypuszczałyśmy - ocenia potyczkę z Gedanią kapitan Gwardii Bogumiła Barańska w rozmowie z serwisem Reprezentacja.net.
Zapowiadało się na emocjonujący pojedynek, bo grały ze sobą równorzędne młode zespoły z końcówki tabeli. Jednak Gwardzistki nadspodziewanie łatwo poradziły sobie z rywalkami z Gdańska. - Było na pewno łatwiej niż przypuszczałyśmy. Sądziłyśmy jeszcze przed tym spotkaniem, że Gedania postawi nam twardsze warunki, zwłaszcza, że zapowiadały, że przyjeżdżają do Wrocławia po punkty - przyznaje przyjmująca z Wrocławia Bogumiła Barańska. - Jesteśmy drużynami, które część osób skazuje z góry na walkę o utrzymanie w lidze. Mam nadzieję, że wczorajszym meczem udowodniłyśmy, że stać nas na trochę więcej, może nawet na walkę o środek tabeli.
Konsekwentna gra Impelu od początku do końca mogła imponować. Czy pani kapitan jest zadowolona z postawy swojej drużyny? - Zagrałyśmy nieźle, poprawnie w każdym elemencie i każda z nas dołożyła swoją cegiełkę do tego wczorajszego sukcesu - ocenia młodsza z sióstr Barańskich. - Na pewno wyróżniała się Ola Kruk, która dostała tytuł MVP spotkania, bo kończyła w zasadzie wszystkie ataki, a ponadto świetnie spisywała się w przyjęciu i w zagrywce. Sprawiła sobie tym samym spóźniony prezent urodzinowy, bo w środę obchodziła urodziny.
We wczorajszym meczu bardzo widoczna była przewaga Gwardii w bloku. Zawodniczki Gedanii miały wiele problemów, by przedrzeć się przez szczelny wrocławski mur. - Trzeba przyznać, że nasi statystycy i trenerzy dobrze nam „rozpracowali” zespół Gedanii - przyznaje Bogumiła Barańska. - Ostatnie kilka dni poświęciliśmy na analizowanie poszczególnych zawodniczek, ich kierunków ataku i dzięki temu dobrze wiedziałyśmy jak ustawiać blok. Nasza praca zaprocentowała. Były obawy czy Zuza Efimienko zagra, bo miała podkręconą kostkę, ale na szczęście doszła do siebie i popisała się wczoraj świetną grą w bloku.
Skoro Gwardzistki miały tak dobrze rozpisaną Gedanię przez swój sztab szkoleniowy, nie było chyba elementu, którym rywalki zaskoczyły podopieczne Rafała Błaszczyka? - Jedyną nowością była dla nas inna rozgrywająca, bo byłyśmy przygotowane na Aleksandrę Pasznik - uśmiecha się wrocławska przyjmująca. - Ale szybko się dostosowałyśmy, bo mimo wszystko kierunki ataku zawodniczek zgadzały się z tym, co nam trener pokazywał. Dzięki temu, że zrealizowałyśmy wszystkie założenia taktyczne, zwyciężyłyśmy 3:0.
Kolejnym rywalem Impelu będzie zespół Jerzego Matlaka. Wrocławianki dobrze zaprezentowały się w pojedynku z Muszynianką. Czy i tym razem nie zabraknie im ambicji i woli walki? - Bardzo byśmy chciały trochę im poprzeszkadzać - zdradza Bogumiła Barańska. - Zwłaszcza, że pilanki wcześniej, w środę grają w Perugii i mogą być zmęczone po podróży. Mam nadzieję, że zdołamy to wykorzystać i pokusimy się najpierw o wygranie seta, a dalej może o jakiś punkt urwany zespołowi z czołówki.
* Rozmawiała Joanna Majtyka - Reprezentacja.net




