- Ogólne zmęczenie całego organizmu daje się we znaki. Nie chodzi jednak tylko o bark, ale także o kolano. I co gorsza, o to, które nigdy wcześniej nie dawało o sobie znać, nie było z nim nigdy żadnych problemów - mówi w wywiadzie dla Reprezentacja.net Sebastian Świderski.
Reprezentacja.net:
Po ubiegłotygodniowej przegranej z Trentino odnieśliście sukces w meczu z Veroną. Jak oceni pan to spotkanie?
Sebastian Świderski:
- Cieszy mnie na pewno fakt, że po przegranej z Trento podnieśliśmy się i wróciliśmy na swoją drogę wyznaczoną przed sezonem. Szczególnie po tym czwartym secie przegranym przez nas do 11. Wczoraj od pierwszej piłki byliśmy bardzo skoncentrowani, może na początku wszystko nie wychodziło nam aż tak dobrze, jak byśmy tego chcieli, ale udało się odrobić początkowe straty i kontrolować całe spotkanie.
W trzecim secie Maceracie przytrafił się przestój, mecz wymknął się na dłuższą chwilę spod kontroli. Czym było to spowodowane?
- Verona bazuje na bardzo mocnej zagrywce i bloku. Udowodnili to w meczach z faworytami serie A. Jest to zespół, który został okrzyknięty we Włoszech pogromcą najmocniejszych, dzięki wygranym choćby z Treviso, Trento czy Cuneo. Analizując ich poprzednie mecze wiedzieliśmy, że najmocniejszą stroną, bronią tej drużyny jest zagrywka. W trzecim secie kiedy prowadziliśmy kilkoma punktami rywale postawili wszystko na jedną kartę, na zagrywkę, „wstrzelili” się. My natomiast nie mogliśmy przełamać tej chwilowej niemocy, ale w końcowym rozrachunku udało się i kontrolowaliśmy spotkanie.
Był to kolejny dobry mecz w pana wykonaniu. Z Włoch dochodziły jednak do Polski informacje, że trenuje pan w mniejszym zakresie ze względu na przeciążenia barku. Jak wygląda sytuacja z pana zdrowiem?
- Po części jest to prawda i nie jest to tylko bark. Ogólne zmęczenie całego organizmu daje się we znaki, to nie jest przeciążenie powstałe na skutek pracy w przeciągu tygodnia czy dwóch. Wynika to z wielu lat ciężkich treningów. Nie chodzi jednak tylko o bark, ale także o kolano. I co gorsza, o to, które nigdy wcześniej nie dawało o sobie znać, nie było z nim nigdy żadnych problemów. Teraz natomiast okazuje się, że potrzeba trochę pofolgować. Czy trenuję inaczej? Może nie w mniejszym wymiarze niż koledzy, ale wykonuję nieco mniej skoków na treningu, mniej atakuję, by nie przeciążać stawów. Prawda jest natomiast taka, że to jest sport, trzeba co tydzień wyjść na boisko, zacisnąć zęby. Nieważne, co kogo boli, należy zapomnieć o tym i walczyć aby odnieść kolejne zwycięstwo.
Rozmawiała Katarzyna Biernacka - Reprezentacja.net




