W ostatnim „polskim” meczu rozgrywanym w Japonii, Polki zagrały spotkanie z Kubankami. Ani wygrana, ani przegrana w tym spotkaniu nie dawała szansy na znalezienie się w pierwszej dwunastce mistrzostw świata. Żegnając się z turniejem nasze reprezentantki zagrały bardzo ładne spotkanie, jednak nie wystarczyło to na pokonanie Kubanek.
Polska - Kuba 0-3 (18:25, 22:25, 19:25).
Mecz komentują eksperci Reprezentacja.net.
O postawie Polek:
Magdalena Śliwa:
Dziewczyny zagrały dzisiaj z wiarą i chęcią wygrania tego meczu. Widać było, że grały na luzie i nie miały nic do stracenia. Nie wiem, czy grały mniej obciążone psychicznie, ale na pewno zagrały żywiej. Niestety nie udało nam się urwać przeciwniczkom nawet seta, co jest na pewno trochę dołujące.
Kubanki okazały się jednak zdecydowanie mocniejszym zespołem w bloku i ataku. Miały większą siłę ataku. U nas, na dobrym poziomie, który zresztą prezentuje przez cały turniej, zagrała Sylwia Pycia. Dołączyły do niej też Ania Podolec i Kamila Frątczak.
Myślę, że dziewczynom nie będzie łatwo wrócić do kraju, pomimo tego, że zagrały te dwa ostatnie mecze lepiej, w porównaniu do poprzednich. Na pewno również przez to, że Koreanki pokonując dzisiaj Turcję sprawiły, że spadłyśmy na 8 miejsce w naszej grupie. Nie zmieniło to wiele w ogólnym obrazie mistrzostw, ale jakby nie patrzeć, jest to ostatnie miejsce.
Leszek Piasecki:
Trzeba przyznać, że dość dobrze prezentuje się skład, gdzie na boisku są jednocześnie i Frątczak i Podolec. Co prawda wtedy problemem jest przyjęcie, bo Ania Podolec nie jest mocarzem w tym elemencie, ale jeżeli chodzi o atak i blok, prezentujemy się całkiem przyzwoicie. Trenerzy szukali jakichś rozwiązań, przy tak dobrze skaczącym zespole, jakim jest zespół Kuby, gdzie kwestia bloku jest naprawdę ważną sprawą i ten kierunek wydaje się być słuszny. Nie wiem na ile Ania Podolec czuje się pewnie w tym przyjęciu, ale jeżeli Kubanki nie umiały tego wykorzystać w 100% i nie zagrywały tylko i wyłącznie na nią, to jak sami widzieliśmy dało się grać. To był całkiem przyzwoity mecz w wykonaniu naszych zawodniczek.
Pomysł z grą Podolec na skrzydle jest dość ciekawy i kto wie, czy nie jest to jakiś kierunek na przyszłość. Chociaż problem jest wtedy z przyjęciem, bo Asia Mirek z trójki naszych przyjmujących (Zenik, Rosner i Mirek) robi to najsłabiej. Najlepiej przyjmuje Mariola i Milena. Więc pojawia się spory problem jak grać, bo chcąc wykorzystać nasze atuty w ataku, mamy problem z przyjęciem. Potrzeby reprezentacji są takie, że może jednak warto by pójść w tym kierunku (przestawienie Anny Podolec na przyjęcie), ale pozostaje tu jeszcze kwestia tego, co zrobią kluby, ponieważ Ania w klubie nigdy nie przyjmowała. Więc jest to mały kłopot. W trzecim secie Kasia Skowrońska weszła za Kamilę Frątczak, ale ta zmiana był przeciętna i wiele nie wniosła.
Wracając do ogólnego obrazu meczu, to ważne jest to, że dziewczyny dawały sobie bardzo dobrze radę i wyglądało to przyzwoicie. To potwierdza tylko to, o czym rozmawialiśmy wcześniej, że przegraliśmy ten turniej w głowach. Sami go przegraliśmy, szukając wytłumaczenia dla siebie. Tymczasem my potrafimy grać. Potrafimy grać z każdym przeciwnikiem, natomiast trzeba sobie to wszystko mentalnie poukładać. Nie można samego siebie kopać bez sensu w czoło, tylko trzeba się wzajemnie wspierać i budować dobrą atmosferę w zespole.
Myślę, że jeżeli chodzi o wyróżniające się zawodniczki w dzisiejszym spotkaniu to swoją robotę zrobiła Mariola. Dużo piłek podbiła, grała dobrze w przyjęciu. No i Sylwia Pycia wyróżniała się zdecydowanie.
O naszych dzisiejszych rywalkach, zespole Kuby:
Leszek Piasecki:
Żeby dokonać właściwej oceny, trzeba by było zerknąć na statystyki, ale na pewno Kubanki przewyższały nas siłą ataku. Trzeba jednak wziąć poprawkę na to, że nasze rywalki zagrały dziś bardzo dobrze blokiem. Przewyższały nas również w tym elemencie. Dlatego uważam, że gdybyśmy zagrali bardziej kombinacyjnie na siatce, gdybyśmy lepiej umieli gubić ten ich dobry blok, to możnaby pokusić się o zwycięstwo. Od samego początku mówimy, że gramy za mało kombinacyjnie.
Na pewno Kubanki mają problem z przyjęciem zagrywki i wykorzystaliśmy to maksymalnie jak się tylko dało. Odrzuciliśmy je od siatki zagrywką i dzięki temu grało nam się łatwiej. Natomiast nie zapominajmy, kto ten mecz wygrał. Myślę więc, że nie ma, co pytać czy nasze rywalki zagrały spotkanie lepsze czy gorsze. Mecz wygrały Kubanki, więc zagrały tyle, ile trzeba było żeby nas ograć. Jeżeli uciekaliśmy im na kilka punktów, to reprymenda trenera powodowała za każdym razem to, że zdobywały punkty seriami i nas doganiały. Liczy się tylko zwycięstwo, a zwycięzców się nie krytykuje. Jeżeli się wygrywa mecz, to styl nie jest aż taki ważny. Ważne są zdobyte punkty, bo w siatkówce gra się na punkty i Kubanki zrobiły to bardzo dobrze. Wygrały tyle ile trzeba było 3:0. Natomiast trzeba podkreślić, że my na ich tle, wyglądaliśmy dobrze. Byliśmy równorzędnym partnerem. To była walka punkt za punkt, która pokazała, że z naszym zespołem nie jest tak źle i że nie ma, co rozdzierać szat.
Magdalena Śliwa:
Kubanki przegrywały z nami już pięcioma punktami w drugim secie i potrafiły się zmobilizować, skacząc naprawdę dobrym blokiem. Nasza przewaga stopniała w efekcie, czego zgubiłyśmy tego seta. Może nie było rewelacji w grze Kubanek, ale na pewno zagrały poprawnie, bardzo mocnym atakiem.

