Po przylocie na miejsce Polacy zmierzą się z gospodarzami turnieju Włochami, Rosjanami, Argentyńczykami oraz Czechami. O turnieju z Karolem Janaszewskim, trenerem polskiej reprezentacji juniorów, rozmawialiśmy na warszawskim lotnisku Okęcie, tuż przed wylotem.
Reprezentacja.net:
Jaki jest cel uczestnictwa w tym turnieju?
Zobacz wypowiedź Karola Janaszewskiego:
Zobacz(320x240)
Czy są duże zmiany w składzie juniorów w porównaniu do zespołu, który w zeszłym roku grał w mostrzostwach Europy i świata jako kadeci?
- Jeśli chodzi o zawodników w naszym zespole to w zasadzie trzon kadry pozostał bez zmian. Myślę, że w innych reprezentacjach jest bardzo podobnie. Zawsze są jakieś małe zmiany kosmetyczne. U nas porównując tegoroczny turniej kwalifikacyjny do ME juniorów z mistrzostwami świata kadetów w Meksyku praktycznie była tylko jedna zmiana. Na MŚ jako atakujący grał Szymon Piórkowski, w kwalifikacjach zaś Patryk Strzeżek, który również teraz jedzie z nami do Włoch. Szymon w ogóle nie uczestniczył w przygotowaniach, gdyż leczy kontuzję, której nabawił się jakiś czas temu. Niestety również z powodu nie wyleczonej kontuzji nie leci z nami Mateusz Mika, który był zarówno na MŚ kadetów, jak i na kwalifikacjach juniorów. Leczył się przez półtora miesiąca, przyjechał na zgrupowanie gdzie po dwóch dniach okazało się, że ten uraz nie jest jeszcze wyleczony. Zobaczymy, czy weźmie udział w ME. Wszystko zależy od tego, jak będzie przebiegała rehabilitacja, czy jego organizm pozwoli na to, żeby mógł trenować z pełnym obciążeniem.
Nie ma w kadrze również rozgrywajacego - Łukasza Wrońskiego?
- Łukasza nie ma ponieważ chcemy dać szansę zaprezentowania się w poważniejszym turnieju młodemu rozgrywającemu Wojciechowi Włodarczykowi. Jeżeli chodzi o rozgrywających pozycja tego drugiego w naszej kadrze jest wciąż otwartą. Oni obaj ciągle rywalizują. Do tej pory tą rywalizację wygrywał Wroński, teraz szansę dostanie Włodarczyk. Jeżeli ją wykorzysta być może pojedzie z nami na mistrzostwa jeżeli nie, jest Wroński, którego sprawdzimy w którymś z zaplanowanych meczów z Belgami.
Do Włoch leci dwóch libero. Pierwszy raz szansę zaprezentowania się w takim międzynarodowym turnieju będzie miał Adam Szwaczyna?
- Adam ma to „nieszczęście”, że nie grał do tej pory w żadnej większej imprezie, choć grał już w międzynarodowych meczach. W ubiegłym roku graliśmy kontrolne spotkania z Włochami, gdzie również pojechaliśmy z dwoma zawodnikami libero. Tutaj rozegramy co najmniej cztery spotkania, myślę więc, że i jeden i drugi libero zagra po dwa mecze.
- Z Czechami graliśmy dwa lata temu na turnieju w Kędzierzynie, nie zakwalifikowali się ani na ME ani na MŚ kadetów. Z tego, co pamiętam w ich zespole ciągle zachodziły jakieś zmiany i jestem ciekaw jak teraz wygląda ta drużyna. Jest to gospodarz aktualnych ME juniorów i na pewno zrobią wszystko żeby się jak najlepiej przygotować do tej imprezy.
Rosjanie to czołówka europejska, która w tym roczniku, poza czwartym miejscem na ME kadetów, nie odegrała jeszcze znaczącej roli. Ale oni, w przebiegu kilku ostatnich roczników, pokazali, że w kadetach grają troszkę słabiej, ale im są starsi tym ich gra wygląda coraz lepiej. Zobaczymy czy to się potwierdzi, bo "materiał ludzki" tam jest naprawdę bardzo dobry. Chłopcy mają świetne parametry, do tego zmienił im się trener, więc ich gra na pewno będzie wyglądała inaczej.
Argentynę widzieliśmy na MŚ w Meksyku, zespół ten znalazł się wtedy w czwórce (Polacy zajęli 5 miejsce - przyp. red.). Jest to zespół bardzo dobrze poukładany technicznie i taktycznie, doskonale grający w obronie.
A Włosi? Słynna włoska siatkówka ostatnio trochę podupadła. Czy dzięki temu nowemu pokoleniu mają szansę znów wznieść się na wyżyny?
- Włosi to od zawsze bardzo groźny przeciwnik. ME zupełnie im się nie udały, nie udało im się również zakwalifikować do MŚ. Ale znowu minęło troszkę czasu, nastąpiły pewne zmiany. W tym kraju jest taki system, że kadetów prowadzi jedna ekipa, a juniorów przejmuje inna. Przyszli więc nowi trenerzy, którzy powołali nowych zawodników. Zobaczymy na miejscu w jakiej są dyspozycji, chociaż oni, jak już wspominałem zawsze są groźni, dobrze wyszkoleni technicznie i zawsze przygotowani taktycznie.
Jakich efektów spodziewacie się po rozegraniu turnieju we Włoszech?
- Przede wszystkim chcemy tutaj zobaczyć na boisku pewnych chłopców. Damy szansę sprawdzenia się wszystkim zawodnikom. Zabieramy ze sobą ich aż piętnastu i myślę, że każdy będzie mógł się pokazać. Ten turniej ma nam przybliżyć docelową dwunastkę na ME. Nie oczekuję po nich, że będą grali super siatkówkę, mieliśmy bowiem szereg ciężkich treningów. Chcemy, żeby do każdego meczu włożyli serce, ale jeśli chodzi o poukładanie gry, to na to jeszcze przyjdzie pora.
* Rozmawiał Tomasz Kowalik - Reprezentacja.net




