Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. USA
  3. Rosja 
  4. Bułgaria
  5. Serbia
  6. Włochy
  7. Polska
  8. Hiszpania
  9. Portoryko
  10. Chiny

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   USA
     4.   Kuba
     5.   Chiny
     6.   Serbia
     7.   Japonia
     8.   Rosja
     9.   Polska
   10.   Korea
  

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Agaty

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Autor: Małgorzata Gotowiec

Data: 19-07-2008

Łukasz Żygadło: O równej walce trudno mówić

- W Łodzi zagrałem dobry mecz, Paweł Zagumny nie mógł jeszcze grać, ale reszta się zmieniła, więcej czasu jestem poza drużyną i miałem świadomość, że to jest moja jedyna szansa pokazania się w jakiej jestem dyspozycji w tym sezonie kadrowym - mówi Łukasz Żygadło

Rok 2005 był tym okresem przełomowym w karierze rozgrywającego reprezentacji Polski, Łukasza Żygadło. Przed mistrzostwami Europy w Rzymie i w Belgradzie, kontuzji doznał pierwszy rozgrywający, Paweł Zagumny. Łukasz musiał w bardzo krótkim czasie przestawić zarówno swoje myślenie jak i poczynania na boisku, a na dobre zgranie z drużyną czasu było bardzo mało. 

Siatkarz poradził sobie z tym wspaniale, reprezentacja Polski zajęła na europejskim czempionacie piąte miejsce, a Żygadło zakończył imprezę na miejscu trzecim w rankingu rozgrywających, pokonując między innymi słynnego Serba Nicolę Grbica – od zbliżającego się sezonu ligowego, Polak będzie właśnie jego zmiennikiem w zespole mistrza Włoch, drużynie Itas Diatec Trentino. 

Od tamtej pory, zawodnik miał pewne miejsce w „12” reprezentacji Polski, a jego ocena w opinii trenera drużyny narodowej, Raula Lozano była zawsze wysoka. 

W piątkowym spotkaniu przeciwko Japonii w Lidze Światowej, Łukasz Żygadło po raz pierwszy w tym sezonie wyszedł na boisko w podstawowym składzie biało-czerwonych.

- Poprowadziłem ten mecz grając wariantami, których po takiej przerwie byłem pewny. Bardzo dobrze spisywaliśmy się na skrzydłach, gorzej na środku siatki.  Nie chciałem w tym spotkaniu ryzykować,  zdając sobie sprawę z wagi tego meczu, a mała ilość gry w tym sezonie i częste chwile spędzone poza składem nie dawały mi sytuacji komfortowej do zaprezentowania całego wachlarza swoich umiejętności - powiedział nam Łukasz Żygadło.

Łukasz Żygadło i Wojciech Grzyb (fot. reprezentacja.net)


Pierwszy set był zdecydowanie najtrudniejszy, widać było spore spięcie w pana poczynaniach.

- To był mój pierwszy mecz w wyjściowym składzie od kwalifikacji preolimpijskich na Węgrzech, wtedy byłem z chłopakami w rytmie treningowym, a dowiadując się przed meczem, że mam być reżyserem gry, wszystko szło płynnie. W Łodzi zagrałem dobry mecz, Paweł Zagumny nie mógł jeszcze grać, ale reszta się zmieniła, więcej czasu jestem poza drużyną i miałem świadomość, że to jest moja jedyna szansa pokazania się w jakiej jestem dyspozycji w tym sezonie kadrowym.  

No właśnie, był to pana pierwszy mecz w tej edycji Ligi Światowej rozegrany w podstawowym składzie, chyba nie do końca takie były oczekiwania?
- Oczekiwałem, że ta rywalizacja moja z Pawłem Woickim będzie wyglądała inaczej. Spodziewałem się, że podczas spotkań wyjazdowych, jeden dwumecz będę grał ja, drugi Paweł. Stało się jednak inaczej, Paweł wychodził w podstawowym składzie na wszystkie pojedynki. O równych szansach w takiej sytuacji zatem trudno mówić. 

Jest pan rozczarowany? Jeszcze kilka miesięcy temu ten wyjazd do Pekinu był bardzo realny, teraz ...
- Jestem, gdyż myślałem, że trener Lozano po tych trzech latach darzy mnie większym zaufaniem. Wpływ na jego decyzje miał na pewno sezon ligowy, który w tym roku spędziłem w słabszej drużynie, a Częstochowa po latach gry w stałym składzie rozegrała bardzo dobry sezon, czego rezultatem są tak liczne powołania do kadry. 

Będzie pan rozczarowany jeśli zabraknie pana w składzie olimpijskim?
- Bardzo przeżyłem mój brak w składzie na turnieje eliminacyjne, zarówno europejski jak i olimpijski, sporo rzeczy przemyślałem i na pewno będę rozczarowany, bo przez długie trzy lata ciężko pracowałem z tą ekipą i nigdy nie zawiodłem. Zawsze gdy byłem stawiany w różnych sytuacjach, wychodziłem z nich obronną ręką. Teraz kończy się najważniejszy czteroletni etap przygotowań, zbliżają się igrzyska olimpijskie, które są marzeniem każdego sportowca. Mam duże doświadczenie, wiem, że jeśli pojadę  do Pekinu będę silnym punktem reprezentacji. Jest tylko pytanie, czy tam pojadę?



* Rozmawiała Małgorzata Gotowiec, Sport, Magazyn Siatkówka, Reprezentacja.net