Reprezentacja.net:
Jak przebiegają przygotowania do Igrzysk Olimpijskich?
Milena Rosner:
- Jak wiadomo od samego początku przygotowań byłyśmy podzielone na dwie grupy. Część dziewczyn grała w Grand Prix, pozostałe natomiast, czyli trzon reprezentacji, przygotowywały się w Miliczu. Po powrocie z Grand Prix spotkałyśmy się wszystkie w Szczyrku. Jest jednak pewna różnica, jeżeli chodzi o dyspozycję fizyczną. Grupa z Milicza bardzo ciężko trenowała na siłowni, a ta z Grand Prix zanim przyjechała do Szczyrku, dostała tydzień wolnego i dopiero teraz wchodzimy w trening. Próbujemy dołączyć do dziewczyn, żeby mniej więcej znaleźć się na tym samym poziomie przygotowań.
W czasie Grand Prix pojawiały się głosy, że lepiej by było, by kluczowe zawodniczki, takie jak Katarzyna Skowrońska czy Małgorzata Glinka grały w Grand Prix. Inni mówili, że to dobrze, że trenują w Miliczu. Który sposób przygotowań uważa Pani za lepszy?
- Ja grałam w Grand Prix i dodatkowo borykałam się z kontuzją kręgosłupa. Przyjeżdżając tutaj zastanawiałam się, co by było lepsze. Być w Miliczu, trenować i być tak bardzo zmęczoną, czy być na Grand Prix, ogrywać się? Mnie się akurat przytrafiła kontuzja, za wiele też nie grałam. Myślę, że teraz nie ma się już co zastanawiać, które rozwiązanie było lepsze. Trzeba iść do przodu i myśleć o tym, jak najlepiej przygotować się do igrzysk.
Jak się Pani teraz czuje?
- Dolegliwości już przeszły. Pierwszy raz przytrafił mi się tak mocny ból kręgosłupa, który wykluczył mnie absolutnie z treningu, bo nie mogłam się ruszyć. Na tyle, na ile się dało, sztab medyczny próbował doprowadzić mnie „do stanu używalności”. Dlatego też zagrałam tylko dwa, trzy mecze z dziewięciu i wchodziłam z ławki na tyle, na ile zdrowie pozwalało. Teraz wszystko jest już dobrze, miałyśmy tydzień przerwy i mam nadzieję, że już nie będzie żadnych kłopotów.
Przed Igrzyskami Olimpijskimi zagracie sparingi z Rosją, a potem turniej towarzyski w Serbii. Na ile te kontrolne spotkania mogą wyklarować ostateczną „szóstkę”?
- Uważam, że zespół jest tak wyrównany, że obojętnie kogo trener by wystawił w "szóstce", będzie dobrze. Na pewno będzie ustawiał taki wyjściowy skład, który będzie nadawał się do wymagań przeciwnika. Z Japonią nie muszą grać wysokie zawodniczki, tylko raczej sprytne. Z Rosjankami lepiej, gdyby grały wyższe itd. Jeżeli chodzi o „dwunastkę”, to wciąż czekamy, bo niestety dwie dziewczyny, jedna środkowa i jedna przyjmująca muszą odpaść. Zostały jeszcze dwa dni, na treningu cały czas trwa walka.
Pani gra na tej pozycji, z której jedna zawodniczka musi odpaść.
- Zgadza się, jednak gdybym cały czas o tym myślała, to bym pewnie zwariowała. Na razie robię swoje, trenuję, ale to trener podejmie decyzję.
Jak ocenia Pani rywalki Polek na Igrzyskach Olimpijskich?
- Uważam, że wszystkie reprezentacje są w naszym zasięgu. Pierwszy mecz z Kubankami będzie na pewno bardzo trudny, co nie zmienia faktu, że pozostałe również nie będą należeć do łatwych. Każdy będzie w świetnej dyspozycji, bo Igrzyska to impreza docelowa, na którą wszyscy szykują szczytową formę. Jeszcze w finale Grand Prix zespoły miały lekki dół, ponieważ nie była to tak istotna impreza, jak igrzyska, które są przed nami.
* Rozmawiała Katarzyna Biernacka - Reprezentacja.net




.jpg)
.jpg)