Reprezentacja.net:
Przegraliście 1:3 z Olsztynem. Jak Pan oceni to dzisiejsze spotkanie?
Wojciech Szczurowski:
- To są spotkania o tytuł przedsezonowego mistrza, więc większej wagi do wyniku nikt nie przykłada. Zainteresowanie wzbudza raczej forma, jaką powoli łapią zawodnicy. Na takich turniejach testowane są pewne elementy, ustawienia, niektórzy zawodnicy ćwiczą grę na różnych pozycjach. Jest to bardzo dobry materiał szkoleniowy.
Obecny skład Trefla jest zupełnie inny od tego z zeszłego sezonu. Jak wygląda proces zgrywania się z nowymi zawodnikami?
- Zgadza się, mamy kompletnie przemeblowany skład, a myślę, że będzie jeszcze więcej zmian, kiedy do gry wróci Bruno Zanuto. Przed turniejem w Zdzieszowicach przydarzył mu się nieszczęśliwy wypadek (zerwał więzadła boczne i przednie lewej nogi, dodatkowo stwierdzono u niego pęknięcie torebki stawu skokowego – przyp.red.). To odbiło się lekką traumą na zespole, bo bardzo nieciekawie wyglądało. Co do składu, to w pierwszej szóstce jest jeden, maksymalnie dwóch zawodników z zeszłego sezonu. Awansowaliśmy do PlusLigi, więc normalnym jest, że doszło do takiej wymiany w zespole. Każdy zdawał sobie sprawę, że tak to będzie wyglądało. Jeżeli chodzi o zgrywanie, to na pewno będziemy docierać się jeszcze do końca pierwszej rundy. Pewne ustawienia testowane są na dodatkowych meczach czy sparingach. Takie prawdziwie granie, kiedy można będzie powiedzieć o nas, że trochę się rozumiemy na boisku, będzie od połowy pierwszej rundy.
Jak czuje się Bruno Zanuto?
- Z tego, co wiem, to wrócił do szpitala, bo wdała się jakaś niewielka infekcja. Jest pod bardzo dobrą opieką i pod kontrolą lekarzy, bo wszytskim zależy, żeby jak najszybciej wrócił do gry i był w meczowej dyspozycji. To jest silny chłopak, więc będzie dobrze. Myślę, że przy najlepszym scenariuszu będzie gotowy do gry za trzy, cztery miesiące.
* W Warszawie rozmawiała Natalia Starosta Reprezentacja.net









