Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. USA
  3. Rosja 
  4. Bułgaria
  5. Serbia
  6. Włochy
  7. Polska
  8. Hiszpania
  9. Portoryko
  10. Chiny

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   USA
     4.   Kuba
     5.   Chiny
     6.   Serbia
     7.   Japonia
     8.   Rosja
     9.   Polska
   10.   Korea
  

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Agaty

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Autor: Joanna Majtyka

Data: 28-09-2008

Jerzy Matlak: Trudno brać te wszystkie rozważania na poważnie

 

Mimo, że ostatnio w mediach pojawia się nazwisko Jerzego Matlaka w kontekście następcy Marco Bonitty, sam szkoleniowiec Piły zachowuje duży dystans. - Trudno byłoby brać te "przymiarki" na poważnie - stwierdza w wywiadzie dla Reprezentacja.net
 
Reprezentacja.net:
Chyba nie można sobie było wymarzyć lepszego otwarcia sezonu - zdobyliście Superpuchar, co dobrze wróży na całe rozgrywki ligowe.
 
Jerzy Matlak:
- Chyba nawet za dobrze, bo rozegraliśmy 13 meczów, nie przegraliśmy żadnego, więc wypada, by przyszła pierwsza porażka i tak się stało. Ale tak jak Pani powiedziała, początek był naprawdę dobry. Łącznie z Superpucharem dziewczyny "nazbierały" trochę zwycięstw i wczoraj w spotkaniu z Bielskiem chyba chciały sobie trochę odpocząć, zagrały bardzo przeciętnie i  w efekcie zaliczyły pierwszą porażkę.
 
Czy to właśnie Bielsko będzie najgroźniejszym rywalem Piły w tym sezonie?
 
- Myślę, że w tym roku patrząc na składy pod kątem nazwisk, jakie w nich grają, można ocenić, że w pierwszej linii są Muszyna i Bielsko. My jesteśmy gdzieś dalej, ale już nie w czwartej linii, jak było w latach ubiegłych, raczej w trzeciej. Będziemy się bardzo starali, żeby w tym sezonie nie skończyło się na brązowym medalu, lecz może nawet na złotym. Przed dziewczynami jednak dużo pracy, bo ze "starego" składu zostały zaledwie cztery zawodniczki i w meczach takich jak wczoraj może być to problem. Bielszczanki podeszły do tego spotkania bardzo skupione zapewne dlatego, że kilka dni temu przegrały z nami w Szamotułach. Po tym turnieju przyjechały do Jarocina, trenowały tutaj i czekały na nas. I jak widać doczekały się.
 
Jak ocenia Pan współpracę z nową rozgrywającą Mileną Sadurek? Jest już zgrana z zespołem czy czeka was w tym elemencie jeszcze dużo pracy?
 
- Trudno mówić, że jest zgrana, skoro pracuje z drużyną niecały miesiąc. Dodatkowo niektóre zawodniczki tak jak Elena Hendzel, która grała na Białorusi, dołączyły do zespołu pięć czy sześć dni temu i debiutują  w takiej drużynie jak Piła. Milena pojawiła się u nas cztery tygodnie temu po tych traumatycznych igrzyskach olimpijskich i w zasadzie powinna dostać więcej przerwy podobnie jak Agnieszka Bednarek. Podczas wczorajszych rozgrywek było to nawet widoczne, że dziewczyny są w nie najlepszych humorach. Milena będzie miała wiele pracy przed sobą w nowym sezonie zarówno z nowym zespołem jak i z samą sobą. Igrzyska dla niej, podobnie jak dla całego zespołu, nie były udane. Ona z różnych względów odczuła to szczególnie boleśnie, potem w niej i jej postawie doszukiwano się winy. Nieprzyjemnie się to wszystko czytało i na pewno ją to mocno bolało. Póki co musi więc wyjść z tego dołka psychicznego, żeby mieć czas poznać się z nowym zespołem i funkcjonować już w drużynie tak jak należy.
 
Jak ocenia Pan pracę nowej libero, Pauliny Maj?
 
- Jej praca na treningach nie pozostawia żadnych wątpliwości, co do klasy tej zawodniczki. Ma ona jednak w niektórych meczach szalone kłopoty z tym, co tak naprawdę do niej należy, a więc z przyjęciem zagrywki. Będzie musiała dużo i ciężko pracować, by to wyeliminować. Do tego doszły jeszcze nowe piłki, które zadebiutowały na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Zmieniły one zupełnie sposób przyjęcia, utrudniając go jeszcze bardziej, są bardzo, nazwijmy to, nieprzyjemne w przyjęciu. Podkreślają to wszystkie zresztą zawodniczki. To widocznie odbija się na poziomie przyjęcia Pauliny, ale myślę, że da sobie radę. Potrzeba na to jednak jeszcze trochę czasu, więc trzeba cierpliwie poczekać.
 
Wielokrotnie w dyskusjach na temat następcy Marco Bonitty na stanowisku trenera reprezentacji seniorek padało Pana nazwisko. Czy gdyby pojawiła się propozycja objęcia kadry, przyjąłby ją Pan?
 
- Toczy się rzeczywiście wiele dyskusji na ten temat, nawet sam prezes Przedpełski zasugerował, kto ma być nowym trenerem reprezentacji. Jeśli jest to prawdą, że w oczach prezesa Przedpełskiego zwyciężył już Alojzy Świderek, to trudno byłoby brać te wszystkie rozważania czy "przymiarki" do tego stanowiska na poważnie. Niby ma być konkurs, a słyszy się z ust poważnych ludzi, że trener jest już wybrany. Zostawmy to na razie. Jeśli taka propozycja by się pojawiła, to zapewne będę miał czas, żeby się nad tym zastanowić. Na razie czekam, ale nie wydaje mi się, żeby coś takiego się wydarzyło.
 
Czy ogólnie lepszym kandydatem na szkoleniowca kadry byłby Polak czy obcokrajowiec?
 
- Mogę powiedzieć, że sam pracowałem kilka lat za granicą i wiem, jak czują się ludzie na obcej ziemi.  Myślę, że krajowy, dobry trener poradziłby sobie nie gorzej niż Marco Bonitta dwa lata temu, gdy rozpoczynał pracę z polską reprezentacją.
 
* Rozmawiala Joanna Majtyka - Reprezentacja.net