Polscy siatkarze wzięli wczoraj udział w ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. O swoich wrażeniach dotyczących tego wydarzenia oraz nastrojach przed meczem z Niemcami w rozmowie z Reprezentacja.net opowiada Krzysztof Ignaczak.
Reprezentacja.net:
Był Pan wczoraj na ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich?
Krzysztof Ignaczak:
- Tak, udało nam się uczestniczyć w tym wielkim widowisku, jakim jest ceremonia otwarcia.
Jak to wyglądało z Waszej perspektywy?
- Ciężko to opisać słowami. Jest to na pewno niesamowite przeżycie dla każdego sportowca. To jakby zwieńczenie ciężkiej pracy i treningów, ponieważ każdy, kto zaczyna swoją przygodę ze sportem, marzy o tym, żeby pojechać na Igrzyska Olimpijskie. Takie otwarcie jest momentem, w którym zaczyna się czuć, że przyjechało się walczyć o medale olimpijskie przeciwko najlepszym na świecie.
Podczas Igrzysk w Atenach nie wzięliście udziału w ceremonii otwarcia, więc wczorajsza była pierwszą w Pana karierze. W telewizji wyglądało to naprawdę niezwykle, Chińczycy mówili, że zrobią coś, czego jeszcze nie widział świat. Czy z waszego punktu widzenia było tak naprawdę?
- Spodziewałem się tego, że stworzą coś niesamowitego. Samo zapalenie znicza olimpijskiego przeszło jednak najśmielsze oczekiwania - zaskoczyło wszystkich. Myślę, że pokazali piękne otwarcie i wywarli na każdym duże wrażenie. Niejednemu ta ceremonia zapadnie na dłużej w pamięć.
Jakie są nastroje przed jutrzejszym meczem z Niemcami?
- Bojowe. Myślę, że nasza drużyna bardzo dobrze prezentowała się na ostatnich treningach. Widać, że z dnia na dzień łapiemy tzw. sportową świeżość. Coraz lepiej wychodzą nam poszczególne elementy, więc będziemy gotowi na pierwszy mecz z Niemcami. Minusem może być to, że nie byliśmy na obiekcie olimpijskim, na którym gramy, ale to mały szkopuł. Wszyscy startujemy z tego samego poziomu. Niemcy, jak inne zespoły, też nie grały na tym obiekcie. Jutro w meczu przeciw nim zaczynamy batalię o ćwierćfinał!
Czy oglądaliście dzisiejszy mecz siatkarek, niestety przegrany z Kubą 1:3?
- Mieliśmy okazję obejrzeć to spotkanie. Ściskaliśmy mocno kciuki za Polki. Szkoda, że jednak nie udało się im wygrać. Mam nadzieję, że dziewczyny dźwigną się po tej porażce i zwyciężą w kolejnych meczach.
Czy obdywie reprezentacje, męska i żeńska, mają ze sobą kontakt na codzień?
- Generalnie cała misja jest skupiona w jednym miejscu, więc mamy kontakt ze wszystkimi sportowcami, którzy uczestniczą w igrzyskach. Atmosfera rywalizacji jest tutaj mocno odczuwalna i daje nam się we znaki, bo czujemy podekscytowanie i pozytywne fluidy, które roztaczają wokół wszyscy sportowcy.
Jak wygląda wasz pobyt w wiosce, jakie są warunki, wyżywienie?
- Wszystko jest w porządku. Tak, jak się spodziewaliśmy, jedyne zastrzeżenia można mieć do jedzenia. Gotując dla większej liczby osób, nie można jednak dogodzić wszystkim.
* Rozmawiał Tomasz Kowalik - Reprezentacja.net









