Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. USA
  3. Rosja 
  4. Bułgaria
  5. Serbia
  6. Włochy
  7. Polska
  8. Hiszpania
  9. Portoryko
  10. Chiny

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   USA
     4.   Kuba
     5.   Chiny
     6.   Serbia
     7.   Japonia
     8.   Rosja
     9.   Polska
   10.   Korea
  

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Agaty

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Autor: Joanna Majtyka

Data: 30-07-2008

Zbigniew Krzyżanowski: Bardziej martwię się chłopakami niż dziewczynami

Trener kadry juniorek Zbigniew Krzyżanowski wraz ze swoimi podopiecznymi przebywa na zgrupowaniu w Kędzierzynie-Koźlu. W rozmowie z serwisem Reprezentacja.net opowiada nie tylko o ich przygotowaniach do wrześniowych ME, ale także o swoich wrażeniach związanych z olimpijskimi przygotowaniami kadr seniorskich.

Reprezentacja.net:

Jak przebiega zgrupowanie kadry juniorek w Kędzierzynie – Koźlu?

 

Zbigniew Krzyżanowski:

- Jest tu 16 dziewcząt, kilku trenerów, mamy fajne warunki do pracy. W zasadzie jest to nasz pierwszy obóz przygotowawczy. Mamy do dyspozycji dużą halę z trzema boiskami, więc można bez przeszkód trenować całą szesnastoosobową grupą. Hotel również jest niezły, a do tego wszystkiego wraz z pogodą poprawiły się humory, więc wszystko jest tak jak powinno być.

 

Znamy już rywalki naszej juniorskiej reprezentacji na ME. Kto spośród Chorwacji, Rosji, Serbii, Belgii oraz Francji będzie najgroźniejszym przeciwnikiem?

 

- Prawdopodobnie najtrudniej będzie się nam grało z trzema zespołami z pierwszej szóstki mistrzostw świata, czyli Rosją, Serbią i Belgią. Co prawda w Izraelu wygraliśmy z Belgią eliminacje do mistrzostw Europy, ale był to mecz, który każdy mógł wygrać. Uważam, że Belgijki to jeden z lepszych zespołów na świecie i wygrać z nimi będzie bardzo trudno, jednak ta wygrana z Izraela daje nam wiarę w to, że z każdym można walczyć, a wynik jest sprawą otwartą. Nie chcemy jechać na ME w roli dostarczyciela punktów innym zespołom. Staram się mentalnie nastawiać dziewczyny do walki, powtarzam im, że mają ogromne możliwości i nic nie jest przesądzone. Wierzę, że uda nam się dobrze przygotować do tych rozgrywek, zwłaszcza, że ze światową czołówką zagramy jeszcze w Polsce między innymi podczas turnieju w Goleniowie. Mam nadzieję, że te mecze będą nas budować, pokażą, na ile te czołowe zespoły są w naszym zasięgu.

 

Czy na drugą część zgrupowania do Cetniewa również pojedzie 16 zawodniczek?

 

- Tak, dopiero na turniej do Goleniowa pojedzie dwunastka. Następnie to grupa od 21 sierpnia zacznie obóz w Sosnowcu, gdzie na sparingi przyjadą Czeszki. Liczę też, że może uda się zagrać jakiś mecz towarzyski z drużyną z LSK.

 

Czy nie nękają was żadne kontuzje?

 

- Nie ma co ukrywać, że okres przygotowawczy jest ciężki i nie da się go przepracować bez drobnych urazów. Nie ma jednak niczego tak poważnego, co mogłoby wyeliminować kogoś z treningów. Każdego coś pobolewa, ale jest to raczej normalne.

 

Czy krystalizuje się już Panu pierwsza dwunastka na mistrzostwa?

 

- To nie jest tak, że mam jakiś wielki problem z wyborem. Generalnie te dziewczyny, które były najważniejsze na eliminacjach będą stanowiły trzon drużyny również teraz. One już raz wygrały z Belgią i mogą to powtórzyć. W zasadzie wygląda to tak, że jest podstawowa siódemka, następnie kilka dziewczyn, które w razie problemów będą mogły wejść i je uzupełnić i kilka zawodniczek, które nieco odbiegają jeszcze od tego światowego poziomu.

 

"Biało - czerwone" (fot. Reprezentacja.net)

Jak Pan, okiem trenerskim, ocenia przygotowania kadry seniorskiej do Igrzysk Olimpijskich?

 

- Wydaje mi się, że trener Bonitta zagrał trochę va banque oszczędzając najlepsze zawodniczki w turniejach z cyklu Grand Prix. Ma to na pewno swoje dobre i złe strony. Dobre, jeżeli trenerowi uda się przekonać dziewczyny do jego metod szkoleniowych, a dodatkowo potwierdzą to takie wygrane spotkania jak ostatnie z Serbią. Przy takiej metodzie szkoleniowej, jaką zastosował Bonitta, bardzo ważny będzie początek Igrzysk. Jeżeli początek zmagań w Pekinie będzie korzystny dla nas to drużyna może pójść za ciosem. W tej chwili one nie czują się pewne własnej formy i taki dobry początek może je ponieść do góry, zły natomiast może je załamać. Ta drużyna potrzebuje sukcesu na początek, dobrego wejścia. To jest jednak ryzyko, które podjął Marco Bonitta, a moim zdaniem zrobił dobrze.

 

Czy zgodzi się Pan, że wybrana przez trenera Bonitta kadra olimpijska to najsilniejsza w tej chwili dwunastka w Polsce?

 

- Moim zdaniem z tych, które uczestniczyły w zgrupowaniu wybrał najlepsze. Środkowa Agnieszka Bednarek w GP grała słabiej, ale wcześniej spisywała się świetnie i w ważnych momentach doskonale dawała sobie radę. Należało ją wziąć do Pekinu. Lena Dziękiewicz to utalentowana zawodniczka, ale ostatniego roku nie miała najbardziej udanego, a Kaśka Gajgał pokazała po prostu, że była lepsza. Cieszę się, że pojechała Asia Kaczor, bo to fajna dziewczyna, która powinna pojechać. Brakuje mi trochę przyjęcia. Zwłaszcza w obliczu kłopotów Ani Podolec przydałaby się Asia Mirek. Inną osobą, której nieco mi brakuje, jest świetnie spisująca się w Bielsku Natalia Bamber.

Powiem jednak szczerze, że teraz bardziej się martwię naszymi chłopakami niż dziewczynami, ale pamiętajmy, że historia zna takie przypadki, kiedy turniej przedolimpijski wypadał słabo, a na samych Igrzyskach widzieliśmy już zupełnie inną drużynę. To, co się wydarzyło w Rio, może ich też zmusić do głębszej refleksji i powiedzenia sobie: „Albo gramy, tworzymy zespół albo nie”. Jeżeli oni sobie teraz ze sobą nie poradzą to już chyba nigdy. Mam nadzieję, że jeszcze pokażą na co ich stać.

 


* Rozmawiała Joanna Majtyka - Reprezentacja.net