Decyzja o tym, że pojedzie na mistrzostwa Europy zapadła w ostatniej chwili. Wybór dokonany przez sztab szkoleniowy okazał się jednak „strzałem w dziesiątkę”. O sobie i siatkówce opowiada wicemistrz Europy, libero reprezentacji Polski kadetów, Paweł Zatorski.
Reprezentacja.net
Mistrzostwa Europy były pierwszym poważnym międzynarodowym turniejem, w którym miałeś zagrać w barwach reprezentacji Polski. Do tej pory w kadrze na tej pozycji grał Adam Swaczyna. Nie bałeś się tego debiutu?
Paweł Zatorski:
- Nie, trema mnie nie dopadła. Myślę, że tak samo Adam, jak i ja, byliśmy dobrze przygotowani do gry w tak poważnym turnieju. Na pewno pomogły nam doświadczenia z gry w I lidze mężczyzn w drużynie SMS-u Spała. Gra w lidze pozwoliła na oswojenie się ze stresem. W tym sezonie miałem również okazję, pod nieobecność Krzyśka Ignaczaka, zagrać w kilku meczach Pucharu Polski w pierwszym zespole BOT Skry Bełchatów. Dzięki temu nabrałem pewności siebie i podciągnąłem swoje siatkarskie umiejętności.
To dało się odczuć na mistrzostwa Europy. Grałeś równo w całym turnieju, a kapitalnie w spotkaniu z Francją. Nagrody indywidualnej jednak nie dostałeś...
- Nie, ale uważam, że libero holenderski jak najbardziej na to zasłużył. Grał bardzo dobrze przez całe mistrzostwa. Pogratulowałem mu wygranej.
Podczas którego meczu musiałeś się najwięcej „napracować”?
- Myślę, że podczas meczu półfinałowego i finałowego. Zarówno Rosjanie, jak i Francuzi nie grali do końca zagrywką taktyczną. A to oznacza, że nie starali się omijać wybranych osób w przyjęciu i naprawdę nie mogłem narzekać na brak zajęć na boisku, zarówno w przyjęciu jak i w obronie.
Był jakiś zawodnik, którego zagrywki przysparzały Ci szczególnych problemów?
- Sporo kłopotów mieliśmy, gdy w polu zagrywki stawał atakujący drużyny belgijskiej - Bram van den Dries. Nie miał on może najtrudniejszej zagrywki, lecz potrafił skutecznie utrudniać nam przyjmowanie uderzanych z dużej wysokości piłek.
W Austrii nie udało wam się wywalczyć złotego medalu. Mecz finałowy przegraliście po zaciętej walce 2:3. Bardzo przeżywałeś tą porażkę...
- Tak, bardzo zależało mi na tej wygranej. Do tej pory, jak już znalazłem się w jakimś finale, to zazwyczaj udawało mi się wygrać. Tym razem się nie udało. Mówi się trudno.
Jak to się stało, że zacząłeś trenować właśnie siatkówkę?
- Przygodę z siatkówką zacząłem dość nietypowo. Przyczyniła się do tego kontuzja.
W jaki sposób?
- Wcześniej trenowałem piłkę nożną. W pewnym momencie okazało się, że mam martwicę guza kości piętowej. To schorzenie wyeliminowało mnie z uprawiania piłki nożnej i jakiegokolwiek czynnego sportu na jakieś dwa miesiące. Mój brat w tym czasie zaczął trenować siatkówkę. Z braku innych zajęć chodziłem z nim na treningi, początkowo jako widz. Pewnego razu na zajęciach jeden z zawodników potrzebował pary do odbijania piłki. Trener poprosił mnie o pomoc. Po treningu zaproponował mi, żebym spróbował uprawiać siatkówkę i tak się zaczęło.
Kiedy zacząłeś grać na libero?
- 1,5 roku temu. Wcześniej grałem na każdej pozycji, zaczynałem na rozegraniu i skończyło się na libero. Myślę, że tak już zostanie. Ograniczają mnie niestety warunki fizyczne.
Libero jest dość nietypową i czasami dość niewdzięczną pozycją. Nie wolno atakować, nie wolno zagrywać. Masz ochotę czasami zamienić się z kolegami funkcją?
- To normalne u każdego libero, że czasem chce zaatakować, zablokować piłkę, czy też wykonać zagrywkę. Jeśli na treningu jest chwila wolnego czasu, wtedy mogę wykorzystać ten moment, aby poatakować i porobić z piłką rzeczy, do których libero na boisku nie ma prawa. Już na tyle przyzwyczaiłem się do pozycji, na jakiej gram i na tyle ją polubiłem, że nie zamieniłbym się na żadną inną.
Skoro mówimy o pozycji libero. Masz jakiś zawodników libero, na których się wzorujesz?
-Jeśli chodzi o żywiołowość i zaangażowanie w grę, to na pewno mogę wzorować się na Krzyśku Ignaczaku. Ze względu na opanowanie i wnoszenie do zespołu bardzo potrzebnego i docenianego przez innych siatkarzy spokoju, mogę brać przykład z Piotrka Gacka. Obydwaj są świetnymi zawodnikami i podziwiam ich za to, jak grają, poruszają się po boisku. Ale nigdy nie będę starał się do końca naśladować któregoś z wymienionych, czy też innych libero. Każdy ma swój indywidualny styl gry i wie, co mu pomaga, a co przeszkadza w wykonywaniu swojej pracy.
Grasz teraz w juniorskim zespole Skry Bełchatów. Może za kilka lat zajmiesz miejsce Krzyśka Ignaczaka?
- To pytanie słyszę bardzo często i myślę, że jeszcze za wcześnie bym umiał na nie odpowiedzieć. Wciąż czeka mnie bardzo dużo nauki, treningów i nikt nie wie, co wydarzy się w ciągu najbliższych lat. Na razie koncentruję się na nauce w SMS-ie. Oczywiście warto jest mieć marzenia i ja także je mam, ale na razie wolę zachować je dla siebie, a co będzie w przyszłości... Czas pokaże.
Koledzy z reprezentacji twierdzą, że lubią z Tobą grać, bo wprowadzasz do zespołu spokój. Na parkiecie jesteś opanowany, a przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz. Nigdy nie „zjadają cię nerwy” przed spotkaniem?
- Bardzo się cieszę, że koledzy tak uważają. Do tej pory nie miałem większych problemów, jeśli chodzi o sprawy psychiki. To może wynikać z tego, że ogólnie jestem spokojnym człowiekiem i jeśli dochodzi do nerwowej sytuacji staram się ją szybko opanować.
A jaki jesteś poza parkietem?
- Tak jak wcześniej powiedziałem, na pewno nie jestem mieszanką wybuchowości i żywiołowości. Z natury, raczej jestem opanowany, lubię nawiązywać nowe kontakty, lecz stanowczo cenię sobie starą, dobrą przyjaźń.
Czym interesujesz się oprócz siatkówki?
- Może nie jest to moją pasją, ale wiem, że w mojej sytuacji powinienem szczególnie pilnować szkoły i na edukację muszę poświęcać sporo wolnego czasu, którego i tak za dużo nie mam. Bardzo lubię uprawiać inne dyscypliny sportu, takie jak narciarstwo, bieganie, pływanie, czy jazda na rowerze. Jeśli jest chwila wolnego czasu, z chęcią poszperam w internecie i spotkam się ze znajomymi.
Marzenie sportowe?
- Moim marzeniem, jest to by w przyszłości grać w siatkówkę. Mam swoje cele, do których będę dążył. Jakie będą tego skutki... To zależy od tego jak potoczy się mój rozwój w umiejętnościach siatkarskich i nie tylko...
Przed wami kilka tygodni przygotowań do mistrzostw świata w Meksyku. Czy wiadomo już coś o programie waszych zajęć?
- Pierwszym etapem przygotowań będzie zgrupowanie w Wiśle i mecze sparingowe z zespołem Brazylii pod koniec czerwca. Co do dalszych planów, chyba tylko trenerzy wiedzą jak wyglądał będzie cykl treningów, który będzie miał na celu przygotowanie nas do imprezy w Meksyku.
Kto będzie się wg Ciebie liczył w walce o medale w Meksyku?
- Jeżeli będziemy grać tak naładowani jak w meczach z Niemcami, Rosją czy Francją, to jesteśmy w stanie powalczyć z każdym zespołem, nawet z Brazylią.
W takim razie życzę powodzenia.
Rozmawiała Katarzyna Biernacka-reprezentacja.net
|
PAWEŁ ZATORSKI Miejsce urodzenia: Łódź Wzrost: 184 cm Waga: 67kg Zasięg z wyskoku do ataku: 305 cm Zasięg z wyskoku do bloku: 289 cm Specjalność: libero Drużyna: EKS Skra Bełchatów
OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE II miejsce - Mistrzostwa Europy Kadetów Wiedeń 2007 w barwach reprezentacji Polski
VI miejsce - Mistrzostwa Pilski Młodzików Malbork 2005 w barwach EKS Skra Bełchatów;
|







