Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

PLUSY 2008

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. USA
  3. Rosja 
  4. Bułgaria
  5. Serbia
  6. Włochy
  7. Polska
  8. Hiszpania
  9. Portoryko
  10. Chiny

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   USA
     4.   Kuba
     5.   Chiny
     6.   Serbia
     7.   Japonia
     8.   Rosja
     9.   Polska
   10.   Korea
  

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Agaty

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Autor: Tomasz Kowalik

Data: 14-11-2006

Leszek Piasecki: Za wcześnie zaczęliśmy się odzierać z szat


Polska reprezentacja seniorek zakończyła swój udział w mistrzostwach świata. Nasze zawodniczki nie przywiozą z Japonii medalu. Nie znajdą się też ani w przedziale miejsc 3-6, jak zakładał Andrzej Niemczyk, ani nawet 5-12, wg zaniżonych celów koordynatora kadry Waldemara Wspaniałego.

 

Polki po rozczarowującej kibiców grze zajęły w mistrzostwach świata miejsce 15-16. O ocenę występu naszej narodowej reprezentacji seniorek na mistrzostwach świata w Japonii poprosiliśmy trenera polskiej kadry „B” seniorek - Leszka Piaseckiego.

 

Reprezentacja.net Polki zawiodły. Tego nie można zanegować. Czego najbardziej możemy żałować, gdzie byliśmy najbliżej szansy na zakończenie mistrzostw z innym wynikiem?

 

Leszek Piasecki:

- Myślę, że była możliwość wygrania i z Tajwanem i z Japonią, zresztą ten drugi mecz był bardzo ładny. Biliśmy się z Japonkami o każdą piłkę, natomiast nie zapominajmy, że to jest turniej. W turnieju są wzloty i upadki. Przykładem tego jest choćby Tajwan. Zaliczył kilka dobrych meczów, niesiony na fali, a później dzień przerwy spowodował, że one zadowoliły się chyba tym, co osiągnęły. Do tego doszło to, że poprzeczka została podniesiona, bo trafiły na zespoły bardzo dobrze atakujące, które trochę im siatkówkę z głowy wybiły. Ale z kolei ich końcowa konfrontacja z Serbkami pokazała, że Tajwan umie grać i wszystko jest kwestią dyspozycji w danym momencie. A na turnieju ta dyspozycja ma kluczowe znaczenie. Myślę, że my po prostu za wcześnie zaczęliśmy się odzierać z szat. Bardzo często jest tak, że zespół buduje się na turnieju, tam rośnie on w siłę. Natomiast porażki utrudniają pracę zespołowi i sztuką jest umieć się pozbierać i zmobilizować do dalszej gry przy porażkach. My tego nie umiemy. U nas od razu jest „huzia na Józia” i już próbujemy szukać winnych. Dziewczyny wygrały pierwszy mecz, straciły seta i już od razu awantura. Drugi mecz - straciły seta – awantura. Jeszcze nie zaczęliśmy przegrywać, a już doszukiwaliśmy się problemów. Sami te problemy wywołaliśmy i one trwały już do końca.

 

No dobrze, skupmy się może na samej grze. Spróbujmy ocenić jak wypadliśmy w poszczególnych elementach siatkarskiego rzemiosła. Na początek spróbujmy ocenić rozegranie, które chyba nie było niestety naszym atutem w Japonii.

 

- Iza jest chimeryczną zawodniczką. Dość szybko reaguje na krytykę. Miałem okazję doświadczyć tego w Pile, kiedy kibice nie polubili Izy i ta ich negatywna reakcja na jej błędy powodowała, że Iza grała nerwowo, źle. Myślę, że to jest dziewczyna, która potrzebuje wsparcia ze strony trenera, pozostałych zawodniczek i kibiców. Wtedy gra dobrze, odważnie. Czuje się na boisku pewnie. W tym turnieju trochę się rozleciała, to fakt, ale jest to dziewczyna, która ma naprawdę duży potencjał. Andrzej Niemczyk jej zaufał. Wygrał z nią mistrzostwo Europy. Kiedy Andrzej na nią postawił, ja pracując w klubie raczej stawiałem na Skorupę, bo wydawało mi się, że jest dokładniejsza, że Izę trudno będzie pozbierać. A jednak trener Niemczyk umiał przekonać tą dziewczynę do tego, co ma robić, umocnił ją psychicznie i ona naprawdę w tych mistrzostwach Europy grała bardzo dobrze. Iza bardzo dobrze broni, gra dobrze blokiem, ma trudną zagrywkę i ma pomysł na granie. Natomiast nie zawsze jest u niej najlepiej z wykonaniem. Dlatego ten spokój wewnętrzny, wsparcie psychiczne z zewnątrz, jest jej bardzo potrzebne. Wtedy ona gra zdecydowanie lepiej. Te mistrzostwa świata były bardzo nerwowe, a niestety stojąc pod pręgierzem, trudno od Izy oczekiwać, że będzie wirtuozem rozegrania. I to niestety wyglądało tak, jak wyglądało.

 

Można było odnieść wrażenie, że kiedy reprezentacją kierował jeszcze trener Niemczyk, każdą przerwę w grze, każdy czas, wykorzystywał na udzielanie instrukcji Izie. Może ta zawodniczka, potrzebuje po prostu na bieżąco wskazówek, jak powinna grać?

 

- Na początku, kiedy trener Niemczyk postawił na Izę, w trakcie meczów byli cały czas w kontakcie, instruował ją podczas przerw, przekonywał do swojego pomysłu na grę, co jest naturalne. Ale to by początek. Natomiast teraz ona jest już mistrzynią Europy i powinna dawać sobie radę sama. Nie powinna potrzebować już prowadzenia za rękę. Natomiast okazało się, że kiedy jest totalna fala krytyki, to ciężko jej udźwignąć taki ciężar i widać było, że ciągle spoglądała czy ktoś jej poda tą pomocną dłoń. Na pewno było jej zdecydowanie trudniej, tym bardziej, że nie miała zmiany i była skazana na to, że musi grać niezależnie od tego jak się gra układa. Nie było jej łatwo i trzeba mieć to na uwadze. Nie sądzę żeby trenerzy Kłos i Kardas nie chcieli jej pomóc. Na pewno „wychodzili ze skóry” żeby jej ułatwić grę, tylko tu się pojawia kwestia dotarcia do niej, może kwestia zaufania... Trudno powiedzieć, na czym to polega. Ale na pewno Iza pod względem psychicznym potrzebuje spokoju i wsparcia, żeby czuła się pewniej i grała z mniejszym obciążeniem.

 

Atak:

 

- Różnie to się układało, w zależności od tego, jak dobrze nasz przeciwnik grał w obronie. Wskaźniki mówiące o ataku, czasami nie oddają pełnego obrazu tego elementu. Zawsze atak jest uzależniony od gry przeciwnika w bloku i w obronie. Jednak podsumowując generalne możliwości naszego zespołu, to atak niestety nie jest naszą najsilniejszą stroną. Zespoły typu Serbia, Włochy czy Kuba, grają mocniejszym atakiem. Są dynamiczniejsze, atakują na wyższym pułapie. Stąd pomysł trenera Niemczyka na grę kombinacyjną w naszym zespole. To pozwala na zgubienie bloku i łatwiej wtedy skończyć piłkę. Myślę, że w elemencie ataku, trochę żeśmy rywalkom ustępowali.

 

Przyjęcie:

 

- Z przyjęciem zagrywki bywało u nas różnie, ale generalnie nie jest ono aż takie złe w naszym zespole. I Rosner i Zenik potrafią bardzo dobrze przyjmować. W tym turnieju miały chwile lepsze i gorsze, nie wiem, czym to jest spowodowane, ale generalnie w polskiej reprezentacji nie powinno być problemu z przyjęciem.

 

Systematycznie jednak pojawiały się komentarze, ze przegrywaliśmy spotkania z powodu słabego przyjęcia... Że nie można było rozegrać piłki, bo nie było przyjęcia.

 

- Były takie komentarze. Nie wykluczone, że w pewnych momentach przeciwnicy znaleźli na nas sposób, ale to nie zmienia faktu, że obie nasze zawodniczki i Zenik i Rosner naprawdę umieją przyjmować. Myślę, że powinny zaliczać się do czołówki przyjmujących na tym turnieju. Natomiast faktem jest, że tu akurat Milena nie miała najlepszego turnieju, jeżeli chodzi o ten element. Z Mariolą bywało różnie. Ale podsumowując, w porównaniu do innych elementów gry, przyjęcie w naszym zespole nie jest na jakimś specjalnie niskim poziomie.

 

Blok:

 

- Na pewno na prawym skrzydle jest on trochę słabszy. Jest tam Milena i kiedy ona jest pod siatką, ten blok najmocniejszy nie jest. Natomiast, jeżeli chodzi o lewe skrzydło, tam gdzie atakuje najczęściej przeciwnik, to bardzo dobrze się prezentują grające na tej pozycji Kamila Frątczak i Ania Podolec. Również Iza Bełcik regularnie na tej pozycji blokuje. Do tego dochodzą nasze środkowe, które też nieźle sobie z blokiem radzą. Jeżeli piłka nie jest za szybko rozegrana, to one bez problemu dochodzą i ten blok jest w miarę skuteczny. Naszą dobrą dyspozycję w bloku potwierdzały niektóre mecze, gdzie zdobywaliśmy w tym elemencie sporo punktów.

 

Obrona:

 

- Nigdy nie rozpatruje się osobno bloku i obrony, ponieważ te dwa elementy są ze sobą ściśle związane. Przy zespołach azjatyckich, gdzie gra jest bardzo szybka, kombinacyjna, trudniej jest cokolwiek zablokować czy obronić. Ale myślę, że wtedy, kiedy jeszcze graliśmy w miarę przyzwoicie, w pierwszej części turnieju, z obroną nie było aż tak źle. Nigdy nie byliśmy zespołem bardzo dobrze broniącym, a mimo wszystko w konfrontacji z Koreankami czy Japonkami, wcale w obronie nie wypadliśmy aż tak źle. Nie jest to może nasz najmocniejszy element, ale nie jest też tym, który nie pozwalałby nam na grę na wysokim poziomie.

 

Czy po tych mistrzostwach, dowiedzieliśmy się czegoś nowego o naszym zespole? Czy zespół, bądź jakieś zawodniczki, wyróżniły się może na plus, bądź na minus?

 

- Myślę, że za szybko ten zespół nam się rozkleił i zaczął szukać dla siebie usprawiedliwienia. To źle o nim świadczy, bo to oznacza, że drużyna jest nieodporna psychicznie. Pozytywnie... Myślę, że bardzo dobrze pokazała się Natalia Bamber. Ta zawodniczka zebrała sporo krytyki od internautów, ale w mojej ocenie, na tych mistrzostwach pokazała się z dobrej strony. Jest to dziewczyna, która właśnie wchodzi do szóstki i wydaje mi się, że w przyszłości będzie jej silnym punktem. Nieźle pokazała się też Paulina Maj, która jest dość odporną dziewczyną. Nie spaliła się na tak dużej imprezie i radziła sobie dość dobrze. Na pewno jeszcze nie jest przygotowana do tego, żeby zastąpić Zenik. Mariola na pozycji libero radzi sobie lepiej, ale Paulina to bardzo ciekawa zawodniczka, która w perspektywie czasu może stanowić bardzo mocny punkt zespołu. Bardzo pozytywne wrażenie zrobiła też Ania Podolec. Wróciła po kontuzji do zespołu i w wielu momentach gry była naszym mocnym punktem. Jeżeli więc miałbym kogoś chwalić, to właśnie te zawodniczki.

 

Ania Podolec grała z wielkim powodzeniem w reprezentacjach młodzieżowych. Potem kontuzja pokrzyżowała jej trochę karierę, ale faktycznie jej powrót do gry jest bardzo obiecujący. Czy właśnie ona w dłuższej perspektywie czasu może być naszą pierwszą reprezentacyjną atakującą?

 

- Jest jeszcze Kamila Frątczak, która również ma wielki potencjał w ataku i na dzień dzisiejszy oceniam obie jako równorzędne zawodniczki. W tych mistrzostwach widać było, że grały na przemian i jak nie jednej, to drugiej szło. Przy czym obie grały do pewnego momentu. Szczególnie Kamila. Jak się zaczęła ta fala krytyki, problemy, to Kamila nam zginęła. Myślę więc, że i jedna, i druga, nie dojrzały jeszcze do tego, aby być liderkami zespołu. Nie są chyba jeszcze w stanie pociągnąć za sobą zespołu, niezależnie od tego, co się dzieje, wziąć na siebie odpowiedzialność za grę, za wynik. Trzeba mieć sporo doświadczenia, żeby móc w kluczowych momentach brać ciężar gry na siebie.

 

Polki wracają do kraju. Co będzie dalej? Co powinniśmy zrobić, żeby uratować te dziewczyny? Żeby w następny sezon reprezentacyjny weszły z nowymi siłami, a nie obciążone tym, co się stało w Japonii?

 

- Sezon kadrowy jest przedzielony sezonem ligowym. Tu chyba nie trzeba zbyt wiele robić. Zawodniczki wracają do klubów, zrzucają z siebie ten ciężar mistrzostw świata i koncentrują się na lidze. A w przyszłym roku będziemy ponownie przymierzać się do tego, aby pozbierać zespół i znowu wystartować w rozgrywkach międzynarodowych. Oczywiste jest, że pierwszoplanową rzeczą jest tu rozwiązanie kwestii trenera. W tej chwili tyle się już powiedziało, tyle się zrobiło zamieszania wokół trenera, że nie można tego zostawić tak, jak to wygląda w tej chwili. W obecnej sytuacji, sugestie Polskiego Związku Piłki Siatkowej o rozpisaniu konkursu są słuszne. Trzeba spróbować, tak jak w przypadku mężczyzn, wziąć kogoś z zewnątrz. Chociażby po to, żeby w naszym polskim piekiełku skończyła się fala krytyki, zawiści, żeby przyszedł ktoś, kto będzie pracował tak, jak pracuje Lozano. Raul Lozano jest wielkim „pracusiem”, człowiekiem, który stanowi autorytet dla zawodników. Nie towarzyszą jego pracy żadne podteksty typu alkohole, biesiady itp. Po prostu chłop pracuje i robi to, co do niego należy. Tak to właśnie powinno wyglądać.

 

Podsumowując, chyba trochę szkoda zmarnowanej szansy. Tak szczęśliwy układ grup nieprędko może się nam przytrafić.

 

- Chciałbym tu właśnie zwrócić uwagę na jedną rzecz. Wszyscy mówiliśmy o tej naszej słabej, nawet bardzo słabej grupie. Tymczasem Koreanki pokonały Turczynki, Japonki walczyły jak równy z równym z Włoszkami. Tajwanki wymęczyły 2:3 Serbię - zespół, który szedł od zwycięstwa do zwycięstwa i był pewniakiem. Serbki wygrały, to fakt, ale po jakiej walce? A przecież dzień wcześniej Japonki z Serbkami wygrały. Widać więc, że to nasze gadanie, jaką to mamy najsłabszą grupę, nie do końca było uprawnione. Nasze oceny były chyba zbyt pochopne. Trochę więcej pokory w wypowiadaniu swoich własnych sądów. To jest turniej, gdzie sytuacja zmienia się dynamicznie. Zespoły mają swoje wzloty i upadki. Sfera psychiki odgrywa również dużą rolę. Tajwan był na tyle usatysfakcjonowany swoim awansem z grupy, że gdzieś na moment nastąpiło rozprężenie. Ich dobra passa została przerwana. Za to Japonki zaczęły słabo, a teraz grają coraz lepiej. Tak to właśnie w turniejach wygląda. Myślę, że to my wszyscy za szybko zrobiliśmy wielką tragedię narodową z naszych dwóch pierwszych porażek. Zrobiło się tyle szumu, że później już żeśmy się nie podnieśli.

 

- Cały czas ubolewam, bo uważam, że te mistrzostwa nie musiały się skończyć tak, jak się skończyły. Nie uważam, że byliśmy tak źle przygotowani jak wszyscy o tym mówią, bo choćby w ostatnim meczu z Kubankami było widać, ze nie jest z nami aż tak źle. Wszystko rozegrało się w głowach. A głowa szybko wykorzystuje sytuacje, w których dostaje możliwość jakiegoś usprawiedliwienia. Bardzo źle się stało, że dziewczyny od początku dostały możliwość usprawiedliwiania się, a my pożywkę do tego, żeby „szukać dziury w całym”.

 

 

* Z Leszkiem Piaseckim rozmawiał Tomasz Kowalik – reprezentacja.net

Kwal. ME 2009
Kadetek i Kadetów


Kadetki:

Włochy, Zocca
8-12 stycznia 2009r.

Skład kadry

Wyniki

 ----------------------

 Kadeci:

Polska, Rewal
6-10  stycznia 2009r.

Skład kadry
Wyniki

Konkurs PlusLiga

Serwis PlusLiga