Sezon w lidze rosyjskiej kobiet rozpoczęty. W najbliższych miesiącach na rosyjskich parkietach o tytuł mistrza tego kraju walczyć będą cztery Polki. W Tule zagrają dwie polskie reprezentantki: obecna – Joanna Mirek i była Agata Karczmarzewska.
O wrażenia po pierwszym pojedynku ligowym, o przygotowaniach do nowego sezonu i czasie wykorzystanym w przerwie w rozgrywkach, zapytaliśmy Agatę Karczmarzewską, grającą na co dzień w Tule.
Reprezentacja.net:
Jak wrażenia po pierwszym meczu? Dla Ciebie to był chyba udany początek?
Agata Karczmarzewska:
- Bardzo się cieszę, że go wygrałyśmy, bo trochę się obawiałam jak zaczniemy ten sezon po tych wszystkich rozegranych przez nas meczach kontrolnych – nie do końca udanych, gdzie większość raczej przegrywałyśmy.
Z czego to wynikało?
- Miałyśmy ciężki i bardzo długi obóz przygotowawczy, dużo piasku, mało sali. Poza tym nie grałyśmy w optymalnym składzie. Rozgrywająca trenowała z reprezentacją Rosji, nie było Asi (Joanny Mirek - przyp. red.). Ja sama grałam różnie. Dobrze mi szło w czterech spotkaniach przed rozpoczęciem sezonu, ale gorzej wypadłam w Polsce. Dlatego to zwycięstwo cieszy podwójnie, bo nie dość, że wygrałyśmy z bardzo dobrym zespołem (w tamtym sezonie 2 przegrane) z dwoma mistrzyniami świata w składzie: rozgrywająca Akulova i lewoskrzydłowa Kulikova, to jeszcze po bardzo dramatycznej końcówce w tie breaku. Przegrywałyśmy już 14:10 i wygrałyśmy 16:14. Poza tym w Samorodku występują też dwie bardzo dobre Ukrainki: Maniuk i Cokur. (ta pierwsza jest reprezentantką kraju). Do tego zespół prowadzony jest przez zasłużonego trenera Bardoka, który pracował z nami w zeszłym sezonie.
Czy pojawiły się jakieś nowe zawodniczki w składzie?
- Z Asią mamy dwie. Ta druga to młoda Rosjanka z Irkucka, perspektywiczna zawodniczka. Za wiele zmian więc nie było.
Jakie nadzieje wiążecie w zespole z sezonem 2006/2007?
- Awans do play off to zadanie, a nadzieje – zajęcie 5 miejsca.
Kto będzie najsilniejszy w lidze?
- Myślę, że nie będzie zespołów, z którymi będzie można rozegrać przysłowiowy „spacerek”. Nawet beniaminki to dobre zespoły. Leningradka przegrała co prawda, ale 3:2 z Odincowem. Poza tym są też faworyci zeszłorocznej ligi, czyli Dynamo Moskwa i Zariecze Odincowo, ale tak jak już mówiłam, z każdym zespołem będzie w tym roku ciężko.
Co powiesz o samej lidze? Poziom rośnie, zmienia się? Jakie nowe zawodniczki pojawiły się w rozgrywkach?
- Myślę, że każdy zespól po skończonym sezonie robi wszystko, żeby następny był lepszy. Pewnie jakieś zmiany w składach zespołów są, ale jest to raczej rotacja wewnętrzna tzn. lepsze zawodniczki z jednych klubów przechodzą do drugich w Rosji. Wiem, że w Dynamo Moskwa gra Jelena Godina, są też jakieś Amerykanki w Kazanoczce.
To teraz trochę o Polkach – jak myślisz, jak się zaaklimatyzują w lidze, w swoich drużynach?
- Asia jest już chyba zaaklimatyzowana. Masza (Masza Liktoras – przyp. red.) natomiast pewnie czuje się jak „u siebie”, przynajmniej odpadnie jej bariera językowa, a to już bardzo dużo na samym początku.
Jak przygotowywałaś się do sezonu? Miałaś okazję przyjechać do Polski i trochę odpocząć? Może zrobiłaś sobie jakieś wakacje w ciepłych krajach, mając dość syberyjskich klimatów...?
- Strzał w dziesiątkę z tymi wakacjami. Pojechałam z mężem i naszymi przyjaciółmi na „objazdówkę” po Włoszech, Sardynii i Korsyce. Słońca nie brakowało – wręcz przeciwnie. Wyjazd zorganizowaliśmy w ostatniej chwili, więc nie do końca wszystko było zaplanowane. Pojawiały się niedociągnięcia, ale to tym lepiej. Czasem ciekawiej jest jak sprawy przebiegają spontanicznie. No a po powrocie...do roboty. Pojechałam na 35 – dniowy, „morderczy” obóz nad Morzem Czarnym. Zresztą to był jeden z kilku, ale najcięższy. Byłam też w Polsce, gdzie naszą bazą wypadową był Szczyrk. W sumie jakieś 2 tyg., w czasie których trener dał mi 1,5 dnia wolnego. Cały okres przygotowawczy natomiast liczył 4,5 miesiąca.
Co możesz powiedzieć o atmosferze, jaka zapanowała w Rosji po wywalczeniu przez Rosjanki złotego medalu?
- Szczerze mówiąc w Tule nie odczulam jakiejś specjalnej atmosfery po mistrzostwie. Z „kręgu siatkówki” tak, ale nie było np. masowego oglądania meczów na placach tak jak w Polsce. Choć może w pubach zbierali się ludzie, tego nie wiem...
Jest jakaś skala porównawcza, między Polską a Rosją?
- Wydaje mi się, że nie ma co porównywać. W obu krajach jest duże zainteresowanie, ale objawia się ono nieco inaczej. W Rosji jest ok. 100 klubów siatkarskich, ludzie chcą grać i oglądać ten sport. Choć nr 1 siatkówka nie jest. Wyprzedzają ją piłka nożna, hokej i koszykówka. Siatkówka jest na czwartej pozycji. Ale Rosja jest tak ogromna, że chociaż jest dopiero czwarta w kolejności to i tak jest bardzo popularną dyscypliną.
Może dwa słowa o występie polskiej reprezentacji seniorek na mistrzostwach...?
- Teraz musi być chyba już tylko lepiej.
Dziewczyny się podniosą?
- Na pewno tak. Właśnie to jest piękne w sporcie. Zawsze pojawiają się szanse. Można się poprawić, wykazać. Za rok mistrzostwa Europy, potem Olimpiada w Pekinie, będzie okazja, żeby się „odbić”. Są cele, dla których warto dalej trenować. I choć będzie ciężko, wierzę, że dziewczyny nie są do końca przegrane.
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej...
- Dokładnie tak.
Kto w takim razie powinien zostać trenerem polskiej reprezentacji?
- Wydaje mi się, że ktoś z zewnątrz. Nie związany ze środowiskiem. Jak np. Raul Lozano. Niezależny od nikogo i nie ulęgający niczyim wpływom, chętny do pracy i nowych wyzwań. Tak jak mówili nasi chłopcy. Ten srebrny medal wypracowali dużo wcześniej na ciężkich obozach, przez wytrwałą pracę. Myślę, że to jest klucz do sukcesu.
Widzisz siebie w „nowej” reprezentacji?
- Na razie chcę zagrać jak najlepiej sezon, a co będzie po...zobaczymy.
Co Was czeka w kolejnym spotkaniu?
- Zmierzymy się z drużyną, która w zeszłym sezonie zajęła 6 miejsce. Z zespołem opierającym swoją grę na starszych, bardziej doświadczonych zawodniczkach, z dwiema Amerykankami w składzie. Poza tym to zeszłoroczny beniaminek, wiec też im zależy – podobnie jak nam, żeby potwierdzić, że nie zostały w superlidze przez przypadek. Spodziewamy się więc ciężkiego pojedynku.
W takim razie życzę powodzenia.
* Z Agatą Karczmarzewską rozmawiała Hanna Niełacna – reprezentacja.net







