„Poświęciliśmy wszystko” – tak o współpracy z Raulem Lozano mówi drugi rozgrywający reprezentacji Polski. Łukasz Żygadło opowiada o metodach i sposobach, jakimi Argentyńczykowi udało się „objąć władzę nad bandą chłopaków”.
Na ile postać Raula Lozano zmieniła wewnętrzną sytuację i sprawiła, że wreszcie staliście się drużyną?
To była podstawa, aby taki trener, z tak ogromną wiedzą siatkarską, ale nie tylko, objął władze nad bandą chłopaków. On potrafił pokierować nami na boisku oraz poza nim, potrafił nas pogłaskać, potrafił nas skarcić. Z tego wszyscy wyciągnęli jakąś naukę. Poświęciliśmy wszystko, by przez te pół roku móc podjąć się katorżniczej pracy. Odmawialiśmy sobie dosłownie wszystkiego, bo Raul zaszczepił w nas wiarę w szansę wygrania medalu.
Co zatem posiada Raul Lozano, czego nie mieli inni dotychczasowi trenerzy, bo były to bez wątpienia znakomite postacie polskiej siatkówki, a mimo wszystko tego spektakularnego sukcesu nie udało się osiągnąć?
Wielu było wspaniałych trenerów, także wspaniałych zawodników, którzy od każdego trenera potrafili wynieść coś pozytywnego. Raul posiada niesamowite doświadczenie i wiedzę siatkarską. Cały czas się rozwija, jest na bieżąco ze wszystkimi nowinkami. Potrafi nam w logiczny sposób przedstawić różnice miedzy zespołami z najwyższej półki, czyli Brazylią a Polską. Od tego zaczął całą przygodę z nami. Uzmysłowił nam, że niewiele nam brakuje do tych najlepszych, a różnica leży w szczegółach. Właśnie te szczegóły są kluczem do tego, by zdobywać medale.
W perspektywie macie teraz mistrzostwa Europy oraz później Igrzyska Olimpijskie. Czy sądzisz, że Raul Lozano jest w stanie poprowadzić was do jeszcze większych sukcesów, niż wicemistrzostwo świata.
Tym medalem zagwarantowaliśmy sobie spokój w pracy i to jest dla nas bardzo ważne, bo mamy świadomość, że będziemy mieli jak najlepsze warunki na obozach i dostaniemy to wszystko, czego sobie zapragniemy. A to naprawdę konieczne do tego, byśmy mogli się skoncentrować, poświęcić całe swoje życie prywatne i dobrze się przygotowywać. Wiadomo, że cierpią na tym nasze rodziny, nasi najbliżsi, ale wiedzą, że jeśli praca wykonana jest z sensem to przywozimy tego typu medale i wtedy oni też są z nas dumni.
* Z Łukaszem Żygadło rozmawiała Barbara Kuziemska - reprezentacja.net







