Po występie chłopców Lozano na MŚ medialny szum jeszcze nie ucichł. Reprezentanci występujący na co dzień w PLS bardzo często pytani są o zmęczenie po mistrzowskim turnieju lub o powrót do ligowej codzienności. Co ma do powiedzenia na te i inne tematy Grzegorz Szymański?
Reprezentacja.net: Minęły trzy tygodnie od powrotu kadry z mistrzostw świata. Powiedz, czy często wracasz myślami do Japonii, czy koncentrujesz się głównie na właśnie rozpoczętych rozgrywkach PLS?
Grzegorz Szymański:
- Jeszcze nie okrzepłem z tej całej otoczki, która tworzyła się tutaj w Polsce podczas naszej gry na mistrzostwach i po powrocie z nich. Nie jestem jeszcze w stu procentach myślami przy lidze. Przede wszystkim zmęczenie nadal doskwiera, a kiedy minie, to z pewnością będę maksymalnie skoncentrowany na grze w lidze. Do tego potrzebny jest czas.
Czy wicemistrzom świata trudniej się gra, w sensie mentalnym, na ligowych parkietach?
- Nie mogę odpowiadać za całą ekipę, ale dla mnie osobiście to nie ma żadnego znaczenia.
W PLS gra się tak samo jak w poprzednim sezonie, nie ma różnicy, mimo że tak jak powiedziałem wcześniej myślami jestem jeszcze na mistrzostwach.
Jak nastawiałeś się na pierwsze spotkanie w PLS?
- Wiedziałem, że nie będzie łatwo, dlatego na pewno nie nastawiałem się na gładkie 3:0, np. do siedemnastu w każdym secie. Przyznam, że oczywiście liczyłem na zwycięstwo i nie dopuszczałem do siebie myśli, że Jastrzębie może wyjechać w Bydgoszczy bez zdobycia trzech ligowych punktów.
Jak oceniasz grę waszego pierwszego rywala w rozgrywkach PLS, beniaminka Chemika Delekty?
- Przyznam, że bydgoszczanie, przy tak licznej publiczności, postawili bardzo twarde warunki. Grali bardzo dobrze, a nasz zespół miał czasami duże problemy, stąd drugi set został przez nas przegrany. To co wyprawiał Rafał Kwasowski, (libero Chemika Delekty - przyp. red) to przechodzi ludzkie pojęcie!
Czy ekipa z Jastrzębia czuje się jednym z faworytów rozgrywek PLS?
- Z pewnością będziemy chcieli odgrywać jedną głównych ról w lidze. Jednak zdajemy sobie sprawę, z tego, że pomimo składu, w którym znajduje się trzech finalistów mistrzostw świata, reszta rywali też ma ambitne cele i postawi nam ostre warunki rywalizacji. Drużyny w PLS są mocne i musimy o tym pamiętać. Z pewnością nie będziemy lekceważyć kogoś tylko dlatego, że część naszego zespołu to wicemistrzowie świata.
Ciężko wchodzi się z sezonu reprezentacyjnego w ligę? Szczególnie, że to przejście odbywa się na tak krótkiej przestrzeni czasu?
- To nie jest takie trudne. Ostatnie trzy tygodnie spożytkowaliśmy w dużej mierze na dopasowanie się do codzienności, do ligi. Trzeba się szybko przestawić i grać.
Chciałbyś aby przerwa pomiędzy sezonem reprezentacyjnym a ligowym była znacznie dłuższa?
- Pewnie, że tak! W sumie szkoda, że nie ma takiej możliwości.







